Skocz do zawartości

Karpiuu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

7 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. “Polowanie z łukiem ma swe początki w czasach starożytnych. W ciągu całych tysiącleci nie zaszły w technikach łowieckich większe zmiany i tak już najprawdopodobniej pozostanie.” - "Łowy i Zwierzyna", autor nieznany. Łowiectwo mimo, że w obecnych czasach kojarzone jest głównie z pragnieniem głodu i spełniania zachcianek możnych tego świata, tak jest to jeden z mostów prowadzących na drogę bytu. Sami bogowie nakazali pełnić wartę kręgu życia stworzeniom, by te do dziś dzień czekały na łowcę, który ukaże im sens istnienia w świście strzały. Tak właśnie na całym znanym świecie stworzenia różnej maści dopełniają swej roli w zielonych lasach Myrtany, skrzących się piaskach pustyni, po tereny lodem skute i śniegiem upiększone. Nawet księgozbiory przedstawiają sztukę łowiectwa jako narzędzie wojny między bóstwami, gdy to koczowniczy wybrańcy Innosa przegnali sługusów Bestii, która na polecenie samego boga ciemności zniszczyła całą południową część kontynentu. “Wilk morduje dla strawy, a człowiek? Widocznie dla zabawy.” Stowarzyszenie łowców utworzone dzięki spoiwu w postaci fachu myśliwskiego dwóch kompanów - Dudleya i Khaliba. Cała inicjatywa została zapoczątkowana spotkaniem owych myśliwych w jednej z tawern na Archolos, gdzie Dudley schładzał się zimnym piwem, a Khalib gustował w mocniejszych trunkach próbując znieść chłodny, górzysty klimat. Zrządzenie losu przy wspólnym kuflu i kielichu zaogniło plan wspólnej wyprawy łowieckiej, która zakończyła się dość nietypowo, bowiem mężczyźni tropiąc małą watahę wilków o nietypowej maści zastali jedynie truchła zwierząt. Widok był wystarczająco ponury, by rozzłościć towarzyszy - podziurawione strzałami futra, jakoby przeszła chmura deszczu strzał, smród w powietrzu od powoli gniłego mięsa, a na domiar złego, wokół roiło się od rozbitych butelek po dość ekskluzywnym winie i ‘szram’ porobionych jakim ostrzem po pniach drzew. Emocje mężczyzn były wzburzone, albowiem jako ludzie z niższej klasy społecznej, nigdy by nie pomyśleli by pozostawić tyle hałd mięsa, a co gorsza zmarnować mieszek złotych monet poprzez zniszczenie skór w tak bezmyślny sposób. Kompani próbując odnaleźć sprawców tego wybryku rozbili obóz na kilka nocy w lesie, tym samym koczując na rozwój wydarzeń - co zaowocowało. Na jednym z obchodów odkryli nowe cmentarzysko zwierząt, a kilkanaście kroków dalej znaleźli obozowisko pijanych w sztok możnych, którzy jak się potem okazało robią to wszystko dla tak zwanych ‘zawodów’. Myśliwi po krótkiej sprzeczce wiedzieli, że nie zdziałają nic przeciw wyższym sferom, czy to prawnie, czy siłowo. Finalnie postanowili wykorzystać ich własną głupote, bowiem gdy zaczęli tracić czujność, mężczyźni podłożyli im do obozu ich własne ofiary. Podłożona padlina ścierwojadów i rozlana krew zwabiła do obozu wygłodniałą watahę wilków, która pogoniła ich prędko do miasta. Tym razem ofiary były po stronie napastników - jeden z arystokrackich bękartów został rozszarpany pomiędzy drzewami. Dudley i Khaliba widząc, że ich złość obrodziła w nieplanowane ofiary, postanowili ruszyć dalej do centrum Archolos próbując uciec przed przeszłością. Niedługo później otworzyli zakład myśliwski w jednej z dzielnic Wiltmarku, tym samym zrzeszając osoby, które chcą kontynuować tradycje myśliwską zgodną z ich doktrynami, które uczą o godnym traktowaniu darów Adanosa. Dudley znany jest ze swojego podróżniczego trybu życia, gdyż mając na karku lekko ponad dwadzieścia wiosen zwiedził wraz ze swym łukiem wiele myrtańskich lasów. Polując głównie dla wilczych futer i dziczyzny mógł zapewnić sobie byt sprzedając swoje zdobycze w pobliskich miastach i wioskach. Wraz z potrzebą poznawania nowych wrażeń jakie oferowała mu natura, rosła jego chęć osiedlenia się w godnym miejscu. Przemierzając Myrtane odwiedził jedną z wiosek, na której czele stał druid wraz z gońcami leśnymi. Dzięki tej okazji spędził kilka lat na nauce wykorzystywania darów Adanosa i kształceniu się w rzemiośle łowieckim. Jednak Dudley nie potrafił znaleźć miejsca, w którym mógł się zaszyć do końca swojego życia, więc po kilku latach ruszył dalej na południe docierając na piaski Varantu. Jednak smakując skwaru pustyni, woni bezużytecznych skór szakali i niebezpieczeństw otaczających miasta pustkowi w postaci bandytów i groźnych zwierząt, uciekł pierwszym statkiem oddając kapitanowi ostatnią, złamaną monetę. Tym samym Dudley dotarł na Archolos poznając nowe, górzyste tereny, gdzie jego wiedza na temat zwierzyny łownej, takiej jak wilki, dziki i niektóre z gadów okazała się być jak zawsze przydatna do zapewnienia sobie życia w dumie wykonywanej profesji, a co ważniejsze świeże powietrze i żywa natura w pobliskich lasach dała mu nadzieję na usytuowanie się i znalezienie właściwego domu. Khalib wywodzi się z górzystego Lago - niedużej varanckiej osady, znajdującej się nad małym brzegiem zatoki, która rozdziela tereny Myrtany i gorące piaski Varantu. Chłopak pochodzi z rodziny parającej się pasterstwem owiec, rybołówstwem i myślistwem przybrzeżnym, przez co szybko złapał żyłkę w tejże sztuce. Kończąc ledwie siedemnaście zim jego krzepkość i umiejętności strzeleckie pozwoliły mu upolować pierwszego szkodnika żerującego na połowie rybaków - topielca. Osobnik był dość wątłej postury, mimo wszystko było to dość duże osiągnięcie jak na chłystka w jego wieku. Wraz z mijanymi latami jego umiejętności rosły, a chłopak… a właściwie już mężczyzna, zaczął polować na groźniejsze gatunki gadów - tym razem zębacze. Mimo, że uzbierał kilka nowych ukąszeń i blizn, tak również dorobił się dodatkowych monet w sakwie. Pewnego dnia wracając z miasta z nowym nabytkiem, w którym się zakochał od pierwszego wejrzenia - kuszą, natknął się na szubrawców czyszczących karawanę z dóbr. Przez samą ciekawość niemalże trafił pod gilotynę, albowiem ‘przyszły kusznik’ stojąc z wyciągniętą kuszą został uznany przez jednego z wojowników za jednego z bandytów. Chłopak momentalnie wziął nogi za pas, a w Varancie pozostały jedynie po nim mrzonki i listy gończe z jego podobizną. Myśliwy popłynął na gapę statkiem towarowym prosto na Archolos, gdzie jego wiedza na temat gadzin pokroju topielców i zębaczy okazała się sprawdzić podczas polowań przy rzekach spływających z górzystych terenów nowej krainy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...