Skocz do zawartości

Leonidas

Zasłużony
  • Liczba zawartości

    60
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

95 Neutralny

3 obserwujących

Ostatnie wizyty

352 wyświetleń profilu
  1. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Wprowadź hasło
  2. Zgodnie z obietnicą zapraszam do zapoznania się z konkretnymi informacjami dotyczącymi nadchodzących zmian: - grywalnie wprowadzony zostaje Undabar, nad którym władzę obejmuje Kaan. Ktokolwiek jest chętny do gry tam, niech pisze do niego, Aczkolwiek uprzedzam, że miejsce już się niemalże skończyło, - przejmuję posadę kapitana straży w Wiltmarku. Chętni do rekrutacji - pisać do mnie na discordzie, - usunięte zostają prace podstawowe (farmerstwo, drwalnictwo, górnictwo) jako wykonalne skryptowo. Będą one się odbywały w RP, pieniądze nadal będą za nie nadawane przez wyznaczone przez nas osoby. Kopalnia przechodzi pod władanie miasta. - usunięte zostają prace dorywcze, - usunięte zostaje zbieranie wody, tak samo i puste butelki. Zamiast tego, będzie ona do kupienia u odpowiedniego NPC, - łowiectwo zostaje uproszczone do 4 poziomów, zamiast rozdrobnienia na wiele różnych umiejętności, - stamina nie regeneruje się samoczynnie, a zwykłe jedzenie odnawia jej dość niewiele. Zapraszamy do korzystania z alkoholi - HP regenerują się każdemu do 25%, a posiadaczom domu do 50%. Do progu 50% Hp można odnowić również jedzeniem i miksturami, ale do 100% można dojść tylko miksturami, - rzemieślnicy potrzebne towary zamawiają w RP, otrzymują fizyczne przedmioty. Zamówienia odbierają odpowiedni, wspomnieni przeze mnie wcześniej, wyznaczeni ludzie, - dodane zostaje kilka nowych pancerzy, głównie frakcyjnych, Rzemieślnicy! Z racji niewielkiego zamieszania skontaktujcie się ze mną na discordzie i zadeklarujcie, czy życzycie sobie przenieść swoje biznesy do Undabaru, czy zostajecie w Wiltmarku. Ze swojej strony dodam, że w związku ze zmniejszeniem tempa prac nad gospodarką serwera, oraz że przejmuję miasto, dołożę wszelkich starań, aby nadać mu charakter i zbudować w nim ciekawy, wyjątkowy klimat. Na wiadomości czekam do wtorku godziny 23:59. Po tym czasie opublikuję listę wolnych zakładów rzemieślniczych, wliczając w to przedsiębiorstwa tych, którzy nie napisali do mnie żadnej wiadomości. To samo tyczy się strażników, którzy jeszcze się nie zadeklarowali. Dla Was droga do Undabarskich Turbosłowiańskich Sił Zbrojnych stoi otworem.
  3. Ekonomią serwera od początku targały różnego rodzaju problemy i absurdy, które wynikły głównie z naszego błędu, jakim było danie nieodpowiednim ludziom zbyt dużego kredytu zaufania i zbyt wielkiej władzy. Doprowadziło to w sporym stopniu do zrujnowania tej części serwera, która znajduje się w jego nazwie, a ten tryb na tym się przecież opiera, to nadaje mu duszę i charakter. Chcemy zmienić ten stan rzeczy, ale będzie to od nas wymagało gruntownego przebudowania i ponownego rozplanowania całego systemu. Taki proces będzie nas kosztował wiele pracy; tygodnie, może nawet miesiące. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, ile dokładnie czasu nam to zajmie - chcemy, aby praca była wykonana dobrze, a także odpowiednio przetestowana, zanim wystawimy ją do publicznego użytku. Nie chcemy przecież powtórki z ostatnich wydarzeń, prawda? Nie chcemy jednak, abyście znowu czekali na otwarcie serwera tak długo, więc z tego powodu postanowiliśmy otworzyć pre-Elisium, które można traktować jako pełnoprawną edycję. Wszystkie elementy, które w obecnym stanie psują przyjemność z gry i krzyżują nam plany dotyczące właściwego roleplay, zostaną albo usunięte, albo uproszczone w taki sposób, by nie stały one na przeszkodzie w odgrywaniu. Niestety, zmiany, które wprowadzamy, uniemożliwiają kontynuację rozgrywki w jej obecnej formie, co zmusza nas do resetu. Zdajemy sobie sprawę, że jest to kolejny, który ma miejsce w tak krótkim odstępie czasowym, co może nieco zachwiać Waszym zaufaniem względem nas. Zapewniamy jednak, że najaktywniejsi, którzy spędzili na serwerze najwięcej czasu, nie zostaną pozostawieni z niczym, a ich praca nie pójdzie na marne. Tym samym prosimy te osoby, które dawały z siebie najwięcej, aby wysłały nam screeny statystyk swoich postaci. Dopilnujemy, abyście mieli relatywnie lepszy nowy start. Fabularnie nie będzie on miał bowiem miejsca w tym samym momencie, co poprzedni. Cofamy się o kilka lat, kiedy Undabar nie był jeszcze przeklęty, a dumny lud górskich barbarzyńców miał się jak najlepiej. To znaczy, że otwieramy drugi ośrodek miejski, tworząc dwie rywalizujące ze sobą frakcje, które na start będą jednak miały do siebie stosunek neutralny. Oznacza to także, że będzie o wiele więcej miejsca do gry, a dzięki zmniejszonym ilościom pracy i braku presji czasu naprawy gospodarki, będziemy mogli dedykować zdecydowanie więcej "nas" do Waszej rozgrywki, czyli dać Wam więcej ciekawej gry, więcej fabuły, więcej interakcji z Wami, więcej krótkich eventów, postaci epizodycznych. Czyli jeszcze raz to, o czym wspominałem wcześniej - więcej roleplay'u. Jutro, czyli 26 kwietnia, serwer zostanie na krótki okres czasu wyłączony, kiedy będziemy wprowadzać najbardziej niezbędne zmiany umożliwiające nam grę po starcie, który nastąpi na przestrzeni kilku następnych dni. Da nam to czas na przynajmniej podstawowe wypełnienie stanowisk w Undabarze - wszystkich chętnych prosimy o pisanie do Kaana, gdyż on się nim zajmuje. Niedługo również opublikujemy dokładną listę zmian, które mają nastąpić. Jeszcze raz wszystkich przepraszamy za tą sytuację, która zmusiła nas do podjęcia takich decyzji.
  4. Leonidas

    Ocalali Undabaru

    Przeniosłem tylko do odpowiedniego działu. Poza tym moje zdanie na ten temat znacie, ja zastrzeżeń co do samej historii już nie mam.
  5. Aplikacja zaakceptowana.
  6. Noclegownia jest miejska.
  7. Leonidas

    ✅[Kasyno] Diament Wiltmarku

    Aplikacja przyjęta.
  8. Aplikacja przyjęta.
  9. Zanim będziesz mógł prowadzić swój zakład, Twoje podanie musi zostać najpierw przyjęte. Zamykam i przenoszę do archiwum.
  10. Znikający Ludzie Dzień jak co dzień w Wiltmarku. O brzasku pienie kur wybudziły z głębokiego snu mieszkańców, dobitnie oznajmiając o początku nowej doby. Thelman wstał z łóżka i spojrzał na swoją skromną izbę. “No, przynajmniej mam dach nad głową” rzucił w duchu. Powtarzał to codziennie, od kiedy tylko dostał pracę, a co za nią szło, własną chatę. Rozpoczął monotonny proces wypełniania swojej porannej rutyny - przemył się w stojącej przed domem beczce z wodą, wykrzyknął kilka pozdrowień do mieszkańców swojej ulicy, a następnie wrócił do środka i zjadł śniadanie. Bardzo proste, kubek mleka wraz kromką chleba ze świeżym dżemem, zakupionym wczorajszego dnia na targu - raz na jakiś czas mógł sobie pozwolić na odrobinę luksusu. Jedząc, myślał o ostatnio zasłyszanej informacji - że w mieście grasuje porywacz, że w tajemniczych okolicznościach znikają obywatele. Otrząsnął się jednak. Był już poważnym człowiekiem, miał dobrą robotę, nie powinien zaprzątać sobie głowy takimi bzdurami. Ubrany i gotowy do pracy, opuścił swoją chałupę i ruszył w kierunku kuźni. Daleko nie miał, ledwo dwa zakręty i był na miejscu. Zwykle z daleka widział już swojego mistrza, Folke, szykującego zakład do otwarcia, nawołającego go, by się pospieszył, bo dzień już zmierza ku końcowi. Tym razem jednak było inaczej… Przywitały go zamknięte drzwi, zimny piec i brak jakichkolwiek oznak życia - nawet chrapania, słynnego wśród sąsiadów Folkego. Zaniepokojony, Thelman podszedł pod próg i załomotał kołatką. Żadnej reakcji. Przejęty, obszedł pracownię dookoła, w kierunku tylnych drzwi, i już zaczął grzebać w kieszeniach, szukając zapasowego klucza. W środku było zupełnie pusto. Ani żywej duszy. Czeladnik, wystraszony nie na żarty, porządnie rozejrzał się po pomieszczeniu. Jedyne jednak co dostrzegł, to wywrócone na wierzch łóżko, a nad nim - dopiero od środka to zauważył - wiszące na zawiasach okiennice, które ktoś precyzyjnie ułożył tak, by żaden przechodzień nie zwrócił na to uwagi. Nie zastanawiając się zbyt długo, wykrzyknął “STRAŻ!”. ~ Zadania: 1. Dokładnie przeszukać dom kowala i jego podwórko. 2. Przepytać ludzi odnośnie zniknięć i przeprowadzić dochodzenie. 3. Znaleźć porywacza i uratować obywateli.
  11. Treść naprawdę mi się podoba, chociaż to może wynikać z mojej niedawno nabytej miłości do prozy Lovecraftowskiej . Ale... Ułożenie tekstu boli w oczy. Zanim zacząłem czytać, zmniejszyłem czcionkę z 20 na 18 - nie mogłem wytrzymać. Dialogi w środku zwały tekstu nie powinny występować - jak w książkach, wyróżnij je własną linijką i oddzielnym myślnikiem. A, i po obu stronach myślnika powinna występować spacja. Mała rzecz, a jakże ułatwia czytanie. Wprowadź te parę zmian i bardzo chętnie będę promować
  12. Opis miasta będzie często aktualizowany Północna Brama Wiltmarku zawsze pękała w szwach od podróżnych, szukających zarobku w bogatym mieście. Nigdy jednak wrót nie przekraczały takie tłumy uchodźców, pragnących znaleźć ochronę w bezpiecznych murach miejskich. Zasilają oni szeregi biedoty i niższej klasy społecznej. Bez wątpienia nie dla nich jest winiarnia, miejsce spotkań wszystkich majętniejszych mieszkańców Wiltmarku. Pokaźnych rozmiarów budynek z niewielkim ogródkiem od zawsze uważany był za przybytek wysokiej klasy i przez lata udało mu się utrzymać taką reputację. Rynek główny to zdecydowanie najżywsza część mieściny - wszelkie uroczystości, jarmarki czy targi odbywają się właśnie tutaj. W tym miejscu mieszkańcy wspólnie się bawią, handlują bądź słuchają gubernatorskich obwieszczeń. Nie sposób przegapić majestatycznej fontanny usytuowanej w centrum placu, na której w dumnej pozie dostrzec można rzeźbę przedstawiającą Borcha Wiltmarka, założyciela miasta, wraz ze swoimi wiernymi ogarami. Jest to także obszar skupiający wielu ważnych miejskich osobistości - ot, choćby kuźnię, z której całymi dniami rozbrzmiewa huk bezustannie pracujących młotów kowalskich. To tutaj można znaleźć najlepsze narzędzia i broń w całej okolicy. Po drugiej stronie ulicy znajduje się sklep ulokowanej drzwi dalej gildii myśliwych, oferującej piękne trofea z budzących trwogę stworów. Ongiś, by dostać się do któregokolwiek z budynków, trzeba było przebić się przez pokaźną kolejkę obiegającą cały plac - wychodziła ona ze stojącego naprzeciwko pomnika urzędu miejskiego, zajmującego się wydawaniem dokumentów, glejtów i pozwoleń. Teraz jednak mieszkańcy zachodzą tam wyłącznie za najwyższą potrzebą, a ogonek tylko czasami opuszcza drzwi gmachu. Do następnej części miasta prowadzi przejście, a w nim swoją pracownię ma alchemik - dosyć popularna profesja w tych czasach. Ci jednak, którzy postanowią przyjechać do Wiltmarku, a nie są ubogimi żebrakami, lokują się właśnie w karczmie, oferującej najwyższej jakości posiłki i trunki, a także dającej nocleg strudzonym podróżnikom. Na niższym piętrze tego samego budynku funkcjonuje także warsztat tkacki, bez ustanku produkując odzienie dla mieszkańców. Po drugiej stronie Górnego Miasta znajduje się zapomniany przez Innosa skwer, ze świecącą pustkami studnią na środku - stoi tutaj prawdopodobnie tylko dla jej wątpliwych walorów estetycznych. Dla niektórych jednak ludzi to miejsce jest iście zbawienne, a dzieje się tak za sprawą umiejscowionego tutaj działającego szpitala, będącego w tych czasach prawdziwym, najrzadszym skarbem, będącym cichym ukoronowaniem każdego kompleksu miejskiego. Miejscem urzędowania władz, a jednocześnie najlepiej ufortyfikowaną częścią Wiltmarku jest zamek, do którego wstęp ma tylko niewielka grupa upoważnionych ludzi. Reszta musi zadowolić się widokiem podestu, na których czasami wykonywane są egzekucje, najczęściej poprzez powieszenie. Swoje koszary posiada tutaj również straż miejska, której cały otaczający platformę placyk służy za obszar treningowy - okoliczni mieszkańcy często słyszą szczęk broni, wykrzykiwane rozkazy bądź odgłosy maszerujących podczas musztry wojskowych. Jednocześnie, forteca zawiera w sobie salę sądową, miejsce rozpraw i wydawania wyroków na mocy samego Króla Archolos, niemożliwych do zakwestionowania przez jakiegokolwiek urzędnika Wiltmarku. Po przeciwnej stronie placu znaleźć można zejście, prowadzące do podziemnych lochów, najgorszego koszmaru przestępców. Na piętrze natomiast, w sali biesiadnej, przyjmowani są wszelkiego rodzaju goście. Od zamku odchodzi most, prowadzący do najbardziej rzucającej się w oczy części miasta. Wybudowany na skale pomiędzy dwoma biegami rzeki Klasztor Magów Ognia to miejsce, z którego można podziwiać całą, przepiękną okolicę, a najlepiej można to robić w przerwach między czytaniem woluminów z bogatego księgozbioru biblioteki klasztornej, czy też modlitwami ku czci Innosa. Wielu dostojników, kupców i bogaczy z Wiltmarku często zachodzi tutaj w celu zasięgnięcia rady u mądrych Magów, lub też by zakupić mikstury, produkowane w sporej pracowni alchemicznej. Południowa Brama prowadzi do “tej gorszej”, biedniejszej części. Dolne Miasto w żadnym stopniu nie przypomina pięknych kamienic i wybrukowanych ulic Górnego, będąc siedliskiem wszelkiej maści przestępców i partaczy, ale także taniego noclegu i szybkiego, nie zawsze legalnego zarobku. Porządku tutaj pilnować ma oddelegowany do tego wydział straży miejskiej, który jednak - ze względu na swoją reputację - nazywany jest potocznie “chłopską milicją”. Siedzibę swoją mają w pokaźnych rozmiarów budynku, po lewej stronie od bramy. Naprzeciwko stoi zaś miejsce pracy wielu biedaków, warsztat stolarski, wiecznie pracujący nad niekończącymi się remontami rozpadających się okolicznych chat. Tych, których nie stać na nocleg w górnym mieście, kieruje się właśnie tutaj, do karczmy w Dolnym MIeście. Speluna rodem z bohaterskich opowieści gości każdego, oferując tanie piwo i mocne lanie dla niepłacących klientów. Od karczmy często dochodzą odgłosy burd, a wielu z jej gości szybko trafia do stojącego obok lazaretu, polowej wersji szpitala z Górnego Miasta, funkcjonującego w znacznie gorszych warunkach - ranni jednak nie mają prawa narzekać, że ktokolwiek chce się nimi zająć. Skrzyżowanie dwóch głównych ulic Dolnego Miasta to jedno z niewielu spokojnych miejsc w dzielnicy. Swoją pracownię ma tutaj kowal i alchemik, stanowiący tańszą alternatywę dla ludzi, których sakiewki są zbyt chude na towary z Górnego Miasta. Ludzie strudzeni ciężkim i niewdzięcznym życiem mogą szukać pocieszenia w kaplicy, w której co tydzień odprawiane są msze. Budynek obok za swoją bazę wypadową wybrała gildia myśliwych, wyżywiająca niemalże całą dzielnicę. W rogu ulicy natomiast znajduje się magazyn. Centrum życia mieszkańców Dolnego Miasta - targ, plac, a także rzucająca się w oczy arena. Chociaż oficjalnie walki w mieście są zakazane, to tutejsze miejsce jest pewnego rodzaju wyjątkiem, funkcjonującym pod specjalnym dekretem Gubernatora i opieką straży. To tutaj właśnie mieszkańcy mają okazję poznać podstawy sztuki wojennej, jakże przydatnej w wypadku oblężenia. W końcu nie ma lepszej obrony miasta niż przygotowani mieszkańcy. Kanały wiltmarskie są zdecydowanie najobrzydliwszą i najniebezpieczniejszą częścią miasta. Siedliska swoje mają tam wszelkiego rodzaju szumowiny, rzezimieszki i złodzieje, czekając tylko na jakiegoś nieuważnego człowieka, który w swojej głupocie postanowi zapuścić się w podziemia.
  13. Leonidas

    Tekstury Interfejsu

    To jest standardowy problem, który pojawia się podczas próby gry na singlu przy "włożonych" addonach. Najprostrzym rozwiązaniem jest usunięcie wszelkich addonów (nie G2O, tylko samych paczek serwerowych. Mapy problemów nie robią), wtedy oryginalna gra powinna działać tak, jak zawsze - może poza minimalnymi zmianami tu i tam. Jeżeli to nie zadziała (co się rzadko zdarza), wtedy niestety Gothica trzeba przeinstalować. A gry nie musisz sobie od razu odpuszczać :). Prace na naszym serwerze od kilku dni rozpędziły się całkiem nieźle - powiedzieć mogę, że start będzie na pewno, pozostaje tylko kwestia czasu. Z pewnością nie będzie to kolejny Bannerlord
  14. Leonidas

    Tekstury Interfejsu

    A na jaki serwer wszedłeś?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...