Skocz do zawartości

Leonidas

Zasłużony
  • Liczba zawartości

    51
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

96 Neutralny

3 obserwujących

Ostatnie wizyty

728 wyświetleń profilu
  1. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Wprowadź hasło
  2. Leonidas

    Ocalali Undabaru

    Przeniosłem tylko do odpowiedniego działu. Poza tym moje zdanie na ten temat znacie, ja zastrzeżeń co do samej historii już nie mam.
  3. Aplikacja zaakceptowana.
  4. Noclegownia jest miejska.
  5. Leonidas

    ✅[Kasyno] Diament Wiltmarku

    Aplikacja przyjęta.
  6. Aplikacja przyjęta.
  7. Zanim będziesz mógł prowadzić swój zakład, Twoje podanie musi zostać najpierw przyjęte. Zamykam i przenoszę do archiwum.
  8. Treść naprawdę mi się podoba, chociaż to może wynikać z mojej niedawno nabytej miłości do prozy Lovecraftowskiej . Ale... Ułożenie tekstu boli w oczy. Zanim zacząłem czytać, zmniejszyłem czcionkę z 20 na 18 - nie mogłem wytrzymać. Dialogi w środku zwały tekstu nie powinny występować - jak w książkach, wyróżnij je własną linijką i oddzielnym myślnikiem. A, i po obu stronach myślnika powinna występować spacja. Mała rzecz, a jakże ułatwia czytanie. Wprowadź te parę zmian i bardzo chętnie będę promować
  9. Opis miasta będzie często aktualizowany Północna Brama Wiltmarku zawsze pękała w szwach od podróżnych, szukających zarobku w bogatym mieście. Nigdy jednak wrót nie przekraczały takie tłumy uchodźców, pragnących znaleźć ochronę w bezpiecznych murach miejskich. Zasilają oni szeregi biedoty i niższej klasy społecznej. Bez wątpienia nie dla nich jest winiarnia, miejsce spotkań wszystkich majętniejszych mieszkańców Wiltmarku. Pokaźnych rozmiarów budynek z niewielkim ogródkiem od zawsze uważany był za przybytek wysokiej klasy i przez lata udało mu się utrzymać taką reputację. Rynek główny to zdecydowanie najżywsza część mieściny - wszelkie uroczystości, jarmarki czy targi odbywają się właśnie tutaj. W tym miejscu mieszkańcy wspólnie się bawią, handlują bądź słuchają gubernatorskich obwieszczeń. Nie sposób przegapić majestatycznej fontanny usytuowanej w centrum placu, na której w dumnej pozie dostrzec można rzeźbę przedstawiającą Borcha Wiltmarka, założyciela miasta, wraz ze swoimi wiernymi ogarami. Jest to także obszar skupiający wielu ważnych miejskich osobistości - ot, choćby kuźnię, z której całymi dniami rozbrzmiewa huk bezustannie pracujących młotów kowalskich. To tutaj można znaleźć najlepsze narzędzia i broń w całej okolicy. Po drugiej stronie ulicy znajduje się sklep ulokowanej drzwi dalej gildii myśliwych, oferującej piękne trofea z budzących trwogę stworów. Ongiś, by dostać się do któregokolwiek z budynków, trzeba było przebić się przez pokaźną kolejkę obiegającą cały plac - wychodziła ona ze stojącego naprzeciwko pomnika urzędu miejskiego, zajmującego się wydawaniem dokumentów, glejtów i pozwoleń. Teraz jednak mieszkańcy zachodzą tam wyłącznie za najwyższą potrzebą, a ogonek tylko czasami opuszcza drzwi gmachu. Do następnej części miasta prowadzi przejście, a w nim swoją pracownię ma alchemik - dosyć popularna profesja w tych czasach. Ci jednak, którzy postanowią przyjechać do Wiltmarku, a nie są ubogimi żebrakami, lokują się właśnie w karczmie, oferującej najwyższej jakości posiłki i trunki, a także dającej nocleg strudzonym podróżnikom. Na niższym piętrze tego samego budynku funkcjonuje także warsztat tkacki, bez ustanku produkując odzienie dla mieszkańców. Po drugiej stronie Górnego Miasta znajduje się zapomniany przez Innosa skwer, ze świecącą pustkami studnią na środku - stoi tutaj prawdopodobnie tylko dla jej wątpliwych walorów estetycznych. Dla niektórych jednak ludzi to miejsce jest iście zbawienne, a dzieje się tak za sprawą umiejscowionego tutaj działającego szpitala, będącego w tych czasach prawdziwym, najrzadszym skarbem, będącym cichym ukoronowaniem każdego kompleksu miejskiego. Miejscem urzędowania władz, a jednocześnie najlepiej ufortyfikowaną częścią Wiltmarku jest zamek, do którego wstęp ma tylko niewielka grupa upoważnionych ludzi. Reszta musi zadowolić się widokiem podestu, na których czasami wykonywane są egzekucje, najczęściej poprzez powieszenie. Swoje koszary posiada tutaj również straż miejska, której cały otaczający platformę placyk służy za obszar treningowy - okoliczni mieszkańcy często słyszą szczęk broni, wykrzykiwane rozkazy bądź odgłosy maszerujących podczas musztry wojskowych. Jednocześnie, forteca zawiera w sobie salę sądową, miejsce rozpraw i wydawania wyroków na mocy samego Króla Archolos, niemożliwych do zakwestionowania przez jakiegokolwiek urzędnika Wiltmarku. Po przeciwnej stronie placu znaleźć można zejście, prowadzące do podziemnych lochów, najgorszego koszmaru przestępców. Na piętrze natomiast, w sali biesiadnej, przyjmowani są wszelkiego rodzaju goście. Od zamku odchodzi most, prowadzący do najbardziej rzucającej się w oczy części miasta. Wybudowany na skale pomiędzy dwoma biegami rzeki Klasztor Magów Ognia to miejsce, z którego można podziwiać całą, przepiękną okolicę, a najlepiej można to robić w przerwach między czytaniem woluminów z bogatego księgozbioru biblioteki klasztornej, czy też modlitwami ku czci Innosa. Wielu dostojników, kupców i bogaczy z Wiltmarku często zachodzi tutaj w celu zasięgnięcia rady u mądrych Magów, lub też by zakupić mikstury, produkowane w sporej pracowni alchemicznej. Południowa Brama prowadzi do “tej gorszej”, biedniejszej części. Dolne Miasto w żadnym stopniu nie przypomina pięknych kamienic i wybrukowanych ulic Górnego, będąc siedliskiem wszelkiej maści przestępców i partaczy, ale także taniego noclegu i szybkiego, nie zawsze legalnego zarobku. Porządku tutaj pilnować ma oddelegowany do tego wydział straży miejskiej, który jednak - ze względu na swoją reputację - nazywany jest potocznie “chłopską milicją”. Siedzibę swoją mają w pokaźnych rozmiarów budynku, po lewej stronie od bramy. Naprzeciwko stoi zaś miejsce pracy wielu biedaków, warsztat stolarski, wiecznie pracujący nad niekończącymi się remontami rozpadających się okolicznych chat. Tych, których nie stać na nocleg w górnym mieście, kieruje się właśnie tutaj, do karczmy w Dolnym MIeście. Speluna rodem z bohaterskich opowieści gości każdego, oferując tanie piwo i mocne lanie dla niepłacących klientów. Od karczmy często dochodzą odgłosy burd, a wielu z jej gości szybko trafia do stojącego obok lazaretu, polowej wersji szpitala z Górnego Miasta, funkcjonującego w znacznie gorszych warunkach - ranni jednak nie mają prawa narzekać, że ktokolwiek chce się nimi zająć. Skrzyżowanie dwóch głównych ulic Dolnego Miasta to jedno z niewielu spokojnych miejsc w dzielnicy. Swoją pracownię ma tutaj kowal i alchemik, stanowiący tańszą alternatywę dla ludzi, których sakiewki są zbyt chude na towary z Górnego Miasta. Ludzie strudzeni ciężkim i niewdzięcznym życiem mogą szukać pocieszenia w kaplicy, w której co tydzień odprawiane są msze. Budynek obok za swoją bazę wypadową wybrała gildia myśliwych, wyżywiająca niemalże całą dzielnicę. W rogu ulicy natomiast znajduje się magazyn. Centrum życia mieszkańców Dolnego Miasta - targ, plac, a także rzucająca się w oczy arena. Chociaż oficjalnie walki w mieście są zakazane, to tutejsze miejsce jest pewnego rodzaju wyjątkiem, funkcjonującym pod specjalnym dekretem Gubernatora i opieką straży. To tutaj właśnie mieszkańcy mają okazję poznać podstawy sztuki wojennej, jakże przydatnej w wypadku oblężenia. W końcu nie ma lepszej obrony miasta niż przygotowani mieszkańcy. Kanały wiltmarskie są zdecydowanie najobrzydliwszą i najniebezpieczniejszą częścią miasta. Siedliska swoje mają tam wszelkiego rodzaju szumowiny, rzezimieszki i złodzieje, czekając tylko na jakiegoś nieuważnego człowieka, który w swojej głupocie postanowi zapuścić się w podziemia.
  10. Leonidas

    Tekstury Interfejsu

    To jest standardowy problem, który pojawia się podczas próby gry na singlu przy "włożonych" addonach. Najprostrzym rozwiązaniem jest usunięcie wszelkich addonów (nie G2O, tylko samych paczek serwerowych. Mapy problemów nie robią), wtedy oryginalna gra powinna działać tak, jak zawsze - może poza minimalnymi zmianami tu i tam. Jeżeli to nie zadziała (co się rzadko zdarza), wtedy niestety Gothica trzeba przeinstalować. A gry nie musisz sobie od razu odpuszczać :). Prace na naszym serwerze od kilku dni rozpędziły się całkiem nieźle - powiedzieć mogę, że start będzie na pewno, pozostaje tylko kwestia czasu. Z pewnością nie będzie to kolejny Bannerlord
  11. Leonidas

    Tekstury Interfejsu

    A na jaki serwer wszedłeś?
  12. (za pozwoleniem Jaskra) Hej hej, witam wszystkich. Umiecie czytać, widzicie tytuł postu. Ale zanim przejdę bezpośrednio do rzeczy, opowiem krótką historię o tym, dlaczego w ogóle robię taki temat. Na początku tego lata dostałem pozycję scenarzysty w pewnej grupie moderskiej (nazwy przytaczał nie będę), która działa w okolicach Gothica. Po kilku latach przerwy, wreszcie miałem okazję wrócić do starego zajęcia. Moja pozycja w ekipie bardzo szybko wzrosła, po paru tygodniach w praktyce byłem równy liderowi, co niezbyt dobrze świadczyło o tych ludziach, jednak mimo wszystko działałem dalej. Mniej więcej w tym czasie zaakceptowany został mój projekt na scenariusz do moda, a złożone mi zostały niesamowite wręcz obietnice odnośnie ilości i doświadczeniu ludzi, którzy mieli przy tym pracować - w tym także "byłych członków ekipy "Dziejów Khorinis"". Problem polegał na tym, że - choć zgłosiło się do mnie kilka osób (których liczba nie dochodziła nawet 20% tego, ilu miało ich być) - realnie przy projekcie pracowałem ja, oraz jeden inny człowiek, który załatwiał mi rozmowy ze wszystkimi, z którymi chciałem pomówić. Wielokrotnie wszyscy mnie tam denerwowali do szpiku kości, swoimi pustymi obietnicami i zerowymi kompetencjami, a także niemożliwością skontaktowania się z nimi za pośrednictwem jakiegokolwiek źródła. W końcu nadszedł moment, kiedy miałem już tego kompletnie dość i odszedłem bez słowa. Ale moja głowa nie przestała pracować. Narodził się pomysł, który przez następne miesiące kiełkował w moim umyśle, często o nim myślałem i dokładałem do niego nowe części. Teraz zamierzam zebrać ludzi i wprowadzić go życie - już bez totalnego zidiocenia wszystkich dookoła, tylko z ekipą, którą będę kierował, dzięki czemu będę miał pewność, że każdy jest na swoim miejscu i nikt nie znalazł się tutaj przypadkowo. Jest na tym forum parę osób, które kiedyś ze mną pracowało, i bardzo dobrze wie, jak to wygląda - nie stawiam swojej wizji projektu na piedestale i nie wymagam, żeby wszyscy wykonywali bez słowa sprzeciwu moje polecenia. Praca ze mną opiera się na burzy mózgów i ogólnej rozmowie, wspólnemu analizowaniu każdego elementu koncepcji i elastyczności planu, który na etapie produkcji cały czas zmienia swoją formę - głównie za sprawą propozycji, które płyną ze strony innych członków zespołu. Mam także świadomość, że wszyscy pracujemy "za darmo, z pasji", więc nie rzucam chorymi terminami na prawo i lewo, a także nie wymagam ciągłej aktywności - jednak mimo wszystko oczekuję zaangażowania w projekt, bo nie chcę być znowu zostawiony samemu sobie, jako jedyny człowiek, który wkłada serce w tworzenie tego moda. Poza tym, oczywiście, nie robię szkoły. Nie zamierzam nikogo uczyć od zera pisania, programowania czy grafiki - mogę udzielać wskazówek, porad, a także pomagać przy rozwijaniu swoich umiejętności, jednak nie prowadzę kursu dla zielonych. A teraz trochę o fabule moda. Uprzedzam tylko, że nie zdradzę za dużo, dam tylko ogólny zarys. Dokładne informacje są zarezerwowane dla ludzi, którzy będą zainteresowani wspólną pracą. W każdym razie: historia będzie się toczyła wiele lat wstecz, na wyspie Khorinis, za czasów, kiedy istniała cywilizacja Budowniczych, a Myrtańczycy dopiero budowali miasto i kolonizowali resztę lądu. Będzie to opowieść o jarkendarskim zwiadowcy, który będzie wysyłany na misje dotyczące przeszpiegów, podczas których będziemy mieli okazję zobaczyć, jak kiedyś wyglądała wyspa - historia odkrycia Górniczej Doliny, początków wydobycia rudy, klasztoru Zmiennokształtnych, kamieni ogniskujących, a także świątyni Magów Ognia, Szponu Beliara, Kamiennych Kręgów, a także wielu innych miejsc, które możemy zwiedzać w Gothicu. W drugiej części moda opowieść stanie się mroczniejsza, a przede wszystkim smutniejsza, przepełniona moralnymi wyborami i rozterkami, gdzie nie będzie dobrej decyzji. Będzie to opowieść o splugawieniu i upadku kultury Jarkendaru, a zdradzę tylko, że nie wszystko, co zostało zapisane na kamiennych tablicach, musi być prawdą. Ale kogo potrzebuję? Tutaj kwestia jest bardzo szeroka - programistów, grafików 2D i 3D, maperów, scenarzystów. To jest dla mnie must-have. Mile widziani są także wszelkiego rodzaju dźwiękowcy, aktorzy głosowi (bo planuję w pełni zdubbingowanego moda), a także specjaliści od animacji na silniku Gothica, bo parę przerywników filmowych również znajduje się w moim zamyśle. Wszystkich chętnych proszę o pisanie do mnie na priv (tutaj lub na discordzie: Deyfre#9832), najlepiej wraz z przykładami swoich prac. Dziękuję za uwagę i zapraszam!
  13. Leonidas

    Zmiana odnawiania staminy

    Zabierasz mi zarobek. Kiełbasa musi się kręcić
×
×
  • Dodaj nową pozycję...