Skocz do zawartości

Dragomir

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

10 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Dragomir

    Magowie wody

    Magowie wody, czyli ci znani od boga równowagi - Adanosa. Siedzieli w Varancie pod jednym powodem. Powód ten był związany z badaniami Struktur magicznych i innych zjawisk, prowadził ich Arcymistrz Tegorth, który cenił naukę i pracowitość, drugi natomiast mistrz tej samej sztuki magii to był starzec Fergoar, cenił to samo co arcymistrz. Starszy Arcymag zginął, poprzez jego wiek po trzech latach, po paru dniach żałoby za mistrzem, oraz studiowania szukali nowego miejsca do wyruszenia. Każdy się zastanawiał, stanowili burze mózgów w kręgu, aż jeden odparł, że wyspa Archolos będzie dobrym miejscem do naszych badań. Zdziwieni zaczęli szukać wyspy na różnych mapach i księgach o danej wyspie, niestety ksiąg nie znaleźli. Każdy członek kręgu dołożył ze swego budżetu na wynajęcie statku. Kapitan Hretrim zwał owy statek "Fala Adanosa". Dopłynięcie sporo zajęło, dniami i nocami spoglądali na tafle wodne modląc się do Adanosa, by nie stała się katastrofa. Żołnierze z pobliskiego portu ustali w przejściu, wysuniętym przez kapitana, nie umożliwiając wyjście w celu weryfikacji nowo przybyłych, potem kapitan ruszył do karczmy, a sami magowie spojrzeli na mapę, arcymag wskazał wskazującym palcem miasto w którym się znajdowaliśmy i okazało się, że minimum pięć dni wędrowania do dotrzenia dążonego celu - Wiltmarku. Po pięciu dniach wędrowania do Wiltmarku udało się im tam dotrzeć, ale zginęło podczas tego wędrowania dwóch magów. Jeden mag zwał się Godrik jego ciała nie znaleźli, więc nie wiadomo czy nadal żyje, drugi natomiast to był Porg i go znaleźli przy zmarłym topielcu, który umarł od zadanych ran tak samo jak mag od niego. Skończyło się pożywienie, wszyscy byli głodni i spragnieni, ale byli obok Wiltmarku oraz przez bramy przeszli dumnym krokiem, ręce były schowane podczas kroków do rękawów szaty. Wyruszyli przez miasto do karczmy, by się napić i coś zjeść. Mistrz Tegorth wysłał swego ostatniego ucznia na zbiory roślin dla alchemika, niestety patrol straży zauważył rozstrzelonego nowicjusza. Został sam mistrz, więc trzymał się na baczności wiedząc, że ta podróż to tylko śmierć swych braci, którzy już zaznali spokój odejściem z naszego świata. Teraz chodzi już tylko o czyny Tegortha, co będzie następne? Nie wiadomo, tylko można się modlić do bogów, by było wszystko w porządku. Dzień pierwszy Bracia równowagi nie byli zbyt przerażeni, tylko czuli radość w sobie, ponieważ chcieli poznać nowych ludzi , nowa wyspa którą chcieli odwiedzić i nowe odkrycia. Jedynie Godrik miał coś negatywnego wobec tej wędrówki, ale nie chciał przedstawić powodu przed nimi. Nowicjusz ciągle się trzymał obok mistrza, miał do niego zaufanie jak do ojca. Rozłożyli skóry w nocy, ale upewnili się, czy nie ma zwierzyny po czym położyli się spać. W połowie nocy obudził Godrika dziwny szelest w krzakach, przerażony zaczął budzić braci. Nie wiadomo kto to był i czym, ale czuli się obserwowani, więc wyruszyli nie wyspani dalej. Dzień drugi Nie wyspani ruszyli dalej, zauważyli ławkę przy drodze i zatrzymali się na posiłek. Skończyli przerwę od wędrowania i zaczęli dalej wędrować, nic się nie działo przez połowę dnia. Szybciej czas mijał poprzez ciekawe historię arcymistrza. Na wieczór zbierali kamienie i patyki, by zrobić ognisko po rozpaleniu ogniska rozłożyli skóry i położyli się na nich, po chwili zasnęli. Dziś mogli się wyspać, nic się nie działo. Godrik wstał i zauważył grupkę ludzi, zaatakowali maga. Obudził się dopiero w jaskini bez szat, a ludzie okazali się Beliarowcami, którzy chcą złożyć dar dla Beliara. Jeden podszedł do maga i wykręcił mu kark, by zmniejszyć mu cierpienia. Złożyli ofiarę swemu bogu w formie maga równowagi. Dzień trzeci Zauważyli jedynie jego szatę przy drodze, a obok krew po zaatakowaniu jego. Wzięli ową szatę, była do użytku, może ktoś będzie nowicjuszem i będzie już ślubowany na Adepta wody. Ruszyli dalej, bardziej przerażeni i zastanawiali się czy Godrik żyje. Po pięciu godzinach chodzenia, nowicjusz się zmęczył i zrobili przerwę na jedzenie i picie. Natrafili na obłąkanego mężczyznę, który nie mógł trafić do Wiltmarku. Powiedzieli mu drogę, ale ani słowa o naszej podróży tam, mieli mniej zaufania w tamtych terenach, w podziękowaniu dostali pięć sztuk złota, każdy dar jest wart podziwu. Ruszyli nieco później, gdy mężczyzna pobiegł i już go nie widzieli z daleka. Całą dobę szli ze strachu, odpoczywając. Ich ślepia się zamykały co chwile. Zasnęli, gdy słońce pojawiło się na niebie. Dzień Czwarty Wstali w połowie wyspani, zjedli takowe śniadanie. Jedzenia już było nie za wiele, więc musieli wytrzymać tylko z tym posiłkiem. Ruszyli w drogę bardziej przerażeni, a Nowicjusz zauważył brak Porga i poinformował mistrza, sam Mag lubił patrzeć na strumień wody, więc ruszyli w stronę jeziora, rozejrzeli się dookoła i zauważyli Porga, martwego przy topielcu. Został tylko Arcymistrz z nowicjuszem ze smutkiem ruszyli dalej, lekkim truchtem. Zajęło im to parę chwil i się zmęczyli tym truchtem, szli dalej i się na chwilę zatrzymali, by spojrzeć na mapę. Nowicjusz powiedział, że jesteśmy blisko Wiltmarku, potrzeba jednego dnia, aby Adanos nad nami się zmiłował – Odparł nowicjusz. Przez pół dnia szli i zatrzymali się na jedzenie, ponieważ przez śmierć brata równowagi, mogli pozwolić sobie na jedzenie i picie po chwili rozłożyli skóry i poszli spać. W tym dniu nic się szczególnego nie działo. Dzień Piąty Wstali wyspani i byli w żałobie, poprzez śmierć swych braci, zjedli ostatni swój prowiant jako swoje śniadanie i ruszyli dalej, by zakończyć tę wędrowanie. Arcymistrz i Nowicjusz szli w stronę Wiltmarku. Zauważyli klasztor i przy tym mury miasta, uradowani zaczęli biegnąć wolnym truchtem w stronę bram, gdy przekroczyli je, powolnym krokiem udali się do tablicy ogłoszeń i ujrzeli zakład alchemiczny, więc mistrz zlecił zadanie, by udał się na zbieranie roślin. Nowicjusz przytaknął, a mistrz dodał by wziął kogoś ze straży twierdząc, że mu pomogą. Sam uczeń zlekceważył to i poszedł sam za mury, ujrzał ognistą pokrzywę i podbiegł do niej. Był w złym punkcie, straż go nie widziała. Od pleców trafił w niego bełt, później dwa trafiły w jego głowę, szybko ograbili nowicjusza i uciekli. Straż na patrolu poza miejskim ujrzała zastrzelonego trzema bełtami nowicjusza i poinformowała o tym mistrza, jedzącego w karczmie swój obiad. Arcymistrz był bardzo smutny i odmówił modlitwę za zmarłych po zjedzeniu posiłku i tak mijał dzień. Sam Tegorth był uczciwym człowiekiem i w Wiltmarku starał się teraz najbardziej pomagać innym. Co będzie dalej? To już zależy od czynów Arcymistrza. Opisy postaci Status: Żyje Imię (Opcjonalnie nazwisko): Tegorth Reamer. Kim jest?:Arcymistrz magów wody. Opis: Tegorth, wygląda na około trzydzieści sześć lat, jest brunetem i ma parę blizn na swych rękach. Poznając mistrza lepiej, da się wywnioskować , że sam arcymistrz lubi pomagać innym ludziom i jest uprzejmy. Nosi zdobną szatę arcymistrza magów wody. Porusza się bardziej z nałożoną żałobą poprzez śmierć bliskich mu braci. Był szczupły i nie silnym człowiekiem, jeżeli chodzi o jego siłę fizyczną, owy mag jest otwarty dla każdego, by poznać nowych ludzi. Pochodzi z rodu Reamer i na środkowym palcu zazwyczaj ma pierścień. Błękitne oczy i często się uśmiecha, jest średniego wzrostu magiem z 181 cm. Status: Nie żyje (W IC nie wiadomo). Imię ( Opcjonalnie nazwisko) Godrik. Kim był? : Adept Wody. Krótki opis: Blondyn, blizna przechodząca przez oko i jest szczupłym magiem. Jego włosy zazwyczaj są krótkie jest lekko dobrze zbudowany i wygląda na około 46 lat. Jest spokojny, szczery i otwarty dla nowych znajomości. Wzrost jego był średniawy. Pochodził on z Geldern, przeszedł długą drogę do Varantu, by zostać jednym z magów. Bardzo uprzejmy, uczynny i szybko się denerwuje. Na jednym z palców miał pierścień z akwamarynem. Status: Nie żyje. Imię i nazwisko: Bengazer Srich. Kim był?: Nowicjusz kręgu wody. Opis postaci: Piwne oczy i szare włosy związane na kucyk. Tak jak wszyscy bracia pierścień z niebieskim kamieniem, wiele blizn na ciele i ma za sobą dwadzieścia jeden zim. Dawny gwardzista o poczuciu humoru i uczynny. Jest dość wysoki na swój wiek, szybko się uczy oraz trzyma się zasad. Jego miejsce rodzinne to Khorinis. Zawsze nosi kaptur i zazwyczaj zachowywał powagę, ale są te momenty gdy on nie wie co robić i panikuje. Status: Nie żyje. Imię ( Opcjonalnie nazwisko)Fergoar. Kim był?: Arcymistrzem. Krótki opis: Starzec, który ma siwe włosy i ma ich bardzo mało. Jego oczy są zielone, a sam starzec jest cały pomarszczony i na palcu widnieje taki sam pierścień jak u innych członków kręgu. Białoskóry i średni wzrost, jest uczynny i też bywa chamski. Spogląda na świat z „Czarnej’’ perspektywy. Był dość szczupły, ponieważ był niewolnikiem u orków, więc prawie nie miał z nikim kontaktu, nauczył się wiele, np. Zmyślanie historii lepiej i takie tam rzeczy dla samotnika. Finalnie odział paladynów go uratował poprzez najazd na wioskę orków. Status: Nie żyje. Imię i nazwisko: Porg Kim był?: Mag wody (Tytuł po Adepcie wody) Krótki opis: Brak owłosienia na głowie, parę blizn na swym torsie. Pierścień na palcu z Akwamarynem i lekki zmarszczki na dłoniach. Jest szczupły, wysoki i lekko dobrze zbudowany na klatce piersiowej. Jego oczy są w kolorze zielonym. Jest pomocny i bardzo przemądrzały. Jego zachowanie było zmienne co każdą chwilę, nie kontrolował swych emocji. W kręgu był najlepszy w posługiwaniu się piką. Rozdziały 1.Prolog. (Czyli początek) 2.Wiltmark. (Gdy jest mowa o Wiltmarku) 3. Na łodzi. ( Podczas płynięcia do jednej z wiosk) 4. Wieczny Wędrowiec. ( Podczas wędrowania do Wiltmarku. Wiem, nie miałem pomysłu na nazwę rozdziału, więc nawiązałem do Wiecznego Wędrowca) 5. Czystki. ( Znikanie braci, czyli ich śmierć) 6. Żałoba mistrza. (Finalnie jak dostał się do miasta i po patrolu straży) Streszczenie Magowie wody, po wielu latach studiowania i badania w Varancie, szukali kolejnej wyspy. Znaleźli wyspę Archolos i chcieli zatrzymać się w Wiltmarku. Podzielili się złotem i wyruszyli do najbliższego miasta portowego z którego wypłynęli wraz z prowiantem. Gdy już przypłynęli do pobliskiego miasta, wyruszyli w drogę do Wiltmarku, droga była na początku niebezpieczna. Najpierw zginął Godrik , Adept wody. Wierzyciele w Beliara, chcieli złożyć ofiarę swemu bogu. Uczeń wstał i podszedł do nich, został porwany i zabity. Wstali i tylko zauważyli szatę, którą wzięli i wyruszyli w drogę. Następna śmierć napotkała Porga poprzez atak topielca, gdy chciał popatrzeć na widok tafli wodnej. Drugi arcymistz zmarł przez wiek, już w Varancie. Został nowicjusz i Arcymistrz, którzy spożywali posiłki, jak inni i ruszali co posiłek w drogę. Byli obok Wiltmarku, więc powolnym truchtem biegli w stronę owego miasta, Arcymistrz chciał wspomóc alchemików i wysłał nowicjusza, nawet prosił by kogoś wziął na zbieranie roślin, ale się nie posłuchał i umarł z rąk bandytów, patrolująca straż zauważyła jego ciało i poinformowali mistrza.
  2. Kuźnia Pod gorącą stalą Iric, czyli ta kobieta, która ma zajmować się swą nieruchomością i był jeszcze jej wspólnik jako płatnerz. Zwał on się Hedrig . W Geldern byli czeladnikami u bogatego właściciela kuźni zwanej "Długi młot". Przyjaciel Iric wyrabiał pancerze, raz gorsze, raz lepsze. Natomiast kobieta zajmowała się wykuwaniem mieczy na zamówienia. Po jakimś dłuższym czasie umieli więcej niż Świeżaki . Wykonywali lepsze pancerze, oręże. Można zwrócić uwagę, że nikt nie próbował z nich wykonywać amuletów, czy też pierścieni. Gdy wyruszyli wszyscy razem do Archolos, każdy się rozdzielił, inni do kopalni lub wykonywali prośby od Obywateli. Białowłosa wraz z Hedrigiem błąkali się po mieście szukając pracy. Iric, czyli zbrojmistrzyni, znalazła kuźnie, która się zwolniła. Cała ze szczęścia pobiegła do przyjaciela płatnerza i wszystko mu opowiedziała. Jeśli zdobędą ową nieruchomość to będzie szansa na naukę i oczywiście na zarobek, a co najważniejsze na spełnianie pasji. Długa droga przed nimi, by osiągnąć szczyt i radować się swym złotem, oraz wiedzą o ich pracy. Bardziej robią to z pasji, ale złoto też potrzebne. Iric wierzy w legendę, że niejaki Isildur się jej oświeci i zdobędzie wielką wiedzę. Chociaż Hedrigowi udało mu się wybić z głowy te jej legendy, bo w mieście powiedzieli by o nich, że pijaki lub ćpuny, jak i świry. Wróćmy do dawniejszych lat, gdy jeszcze ogarniali co i jak ze swoją pasją to wykonywali pancerze, pomagał im szef, miał swoje lata i mówili mu, że są nowe zlecenia na miecz lub pancerz, chociaż takowych nie było. Ulrik był stary, więc prawie nie widział znikających składników. Gdy on pytał czemu nie ma złota za wykonanie przedmiotu to odpowiadali, że się rozmyślali i nie chcieli. Mieli staruszka w kieszeni, bo zapominał paru rzeczy, mieli wpadki dwie, czy trzy. Jedna z nich, polegała na tym, że wymyślili człowieka w celu ukradnięcia materiałów. Kilka dni później człowiek o owym imieniu, zwykły podróżnik pytał się o drogę. Starzec spytał się o jego imię, po poznaniu jego imienia zapytał się, czy dobrze sprawuje się jego miecz. Podróżnik nie wiedział o co mu chodziło wtem starzec połączył fakty. Iric i Hedrig nie mogli się z tego wytłumaczyć, więc przyznali się do winy. Stary się wkurzył i rzekł: - Jeszcze raz, a wam nogi z dupy powyrywam! Wraz z tym zmniejszona będzie wam płaca! Lecz Iric nie była najlepsza w wyciąganiu wniosków. Około tydzień później jej kolega powiedział, że potrzebuje pilnie kilka bryłek żelaza, a ta z przyzwyczajenia zgodziła się nie myśląc zbyt dużo o tym. Następnego dnia, gdy pakowała bryłki do torby szef wszedł do pracowni w nowych okularach. Spojrzała na szefa, a on powiedział: -No i chuj z pensji.-Wtem wyszedł z pokoju zawiedziony. I chodziła bez pensji dwa miesiące. Po tym wydarzeniu postanowiła się poprawić. Gdy stary spał to miała okazje, podeszła do stanowiska i założyła skórzane rękawice, następnie złapała za wór z którego wysypała ¼ węgla i odłożyła go na miejsce. Położyła nogę na miech i dociskała go do dołu, oraz opuszczała ciężar, by się podniosło się do góry, powtarzała czynności trzymając stal w ręku nad ogniem. Gdy stal była już czerwona dosyć na górnych miejscach to położyła nagrzaną stal na kowadle i zaczęła uderzać młotem w czerwone miejsca, formując kształt ostrza. Stal zaczęła wyglądać już jak ostrze, tyle że bez rękojeści, więc bierze ją i zakłada na małą prostą stal, miecz wykonany, ale podchodzi do wiadra z wodą i wkłada oręż do niego, by nie był już taki nagrzany, gdy to zrobiła, podchodzi do osełka i zaczęła ostrzyć miecz. Czynności proste, po prostu kładziesz nogę na specjalne drewienko i naciskasz, tak jak miech. Oręż w ¾ wykonany, a by dokończyć miecz przechodzi do oliwienia miecza, a na końcu polerowanie. Warto też wrócić do dawnej przeszłości Hedriga. Jego Ojciec był uzdolnionym kowalem który wyrabiał bronie dla królewskiej armii, jego matka - krawcowa została zabita przez najeźdźców nękających ich wioskę. Hedrig zawsze chciał być taki jak ojciec który był niezwykle silny, uzdolniony i szanowany przez swych rówieśników, dlatego też często obserwował pracę ojca. Gdy chłopak skończył 14 lat, został on pomocnikiem ojca, niestety nie mógł jeszcze produkować broni ponieważ nie miał umiejętności, za to obsługiwał klientów, dzięki tej można powiedzieć "pracy" nauczył on się charyzmatycznie przyjmować coraz to kolejnych klientów. Lecz niestety gdy Hedrig skończył 20 urodziny, jego wioskę spalono i splądrowano przez ogromną szajkę bandytów. Jego ojciec został zabity, a nielicznym udało się uciec, w tym Hedrigowi. Śmierć jego ojca była dla niego bolesna, teraz nie miał żadnego rodzica. Obiecał sobie że kiedyś zostanie tak dobrym kowalem jak jego ojciec, po ataku bandytów na wioskę wyruszył on do miasta, poznał tam pewną osobę o imieniu Iric Fire.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...