Skocz do zawartości

Dragosolf

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralny

O Dragosolf

  • Urodziny 16.10.2002

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Hejka! Jestem Adrian, mam 17 lat a w społeczności Role play gothic można mnie znaleźć pod nickiem Dragosolf (od imienia mojej pierwszej postaci, z serwera Nexus rp podajże. 2013 lub 2014 welcome to) Można mnie też znaleźć pod moim szerszym nickiem SzariQ (w innych grach itd.) Z GMP jestem związany własnie od wspomnianego 2013 roku gdzie poznałem sporo fajnych osób które w sumie teraz nie wiem czy nie mają nawet własnych rodzin itd. Na tym serwerze własnie ruszam z moim chyba najbardziej ambitnym projektem postaci tzn Panią Victorią.
  2. Zdaję sobie z tego sprawę, więc własnie chciałem to trochę chociaż urozmaicić innym stylem przedstawienia historii. Ciekawi mnie natomiast reakcja osób na przedstawienie (cząstkowe, bo bardziej już to będę przedstawiać w rozgrywce) relacji z Pyrokarem. Bo jak to to. Kobieta w klasztorze? I to jeszcze w relacji ojcowskiej z Arcymistrzem? Oczywiście jeżeli będę mógł, nie mam zamiaru tutaj pokazywać nie wiadomo jakich zdolności magicznych (bo Victoria magiem nie jest i nie może być) Już poprawiam. I tak, ta mała notka miała być humorystycznym wspomnieniem o budynku i przedstawieniem, że bohaterka jest otwarta na różne znajomości (bez ograniczenia się do jednej płci)
  3. Prowadzisz spokojne życie na wsi na Kontynencie niedaleko stolicy królestwa Myrtany - Vengardu. Twoje gospodarstwo nie jest zbyt duże, ale pozwala zapewnić dobrobyt twojej rodzinie. Jedna krowa oraz 7 kurek zapewniają mleko oraz jajka które dają wam pieniądze, a ich nigdy nie za mało w tych czasach. Masz kochającą żonę z którą jesteście już w 13-letniej relacji małżeńskiej. Bogowie dzięki swej dobroci dali wam córeczkę oraz syna. Bliźniacy. Właśnie dzisiaj wypadają ich urodziny. Dziesiąte. Jest rok 799 -Tato, tato! - Słyszysz radosne okrzyki kiedy wracasz z miasta. To twoja córeczka, Victoria! Wybiega z domu i od razu biegnie w twoją stronę. Omal się nie przewraca - Victoria! Chodź no tutaj, uściskaj tatusia! - śmiejesz się. Po chwili już czujesz objęcie w pasie swojego małego szczęścia. Łapiesz ją na barana trzymając w prawej dłoni torbę z zakupionym pieczywem. Czuć woń świeżego, smakowitego chlebka. Udajecie się razem do domu, gdzie twoja żona już przygotowywuje na kuchni śniadanie. - Gdzie jest Dragosolf? - Pytasz, gdy nie dostrzegasz syna w domu - Drago poszedł do lasu po poziomki tatusiu - Odpowiada Victoria - Tak, wysłałam go. Dzieci domagają się swojego ulubionego deseru na urodziny - dodaje Żona - Hmm, poziomki i truskawki ze śmietaną? To mój ulubiony również- uśmiechasz się. - A ty Victorio czemu nie poszłaś pomóc bratu? - Pytasz córki - No boo.... ja czekam na śniadanko. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia! Sam tak mówisz papo! - Mówi Victoria. - Prawda, ale zaraz po śniadaniu pójdziesz do Dragosolfa, zanieść mu porcję gulaszu i pomożesz mu zbierać poziomki, dobrze? - Tak jest! Gdy twoja żona skończyła przygotowywać danie śniadaniowe wszyscy razem usiedliście do stołu i zjedliście gulasz. Był dobry. Chyba jeszcze długo będziesz czuć posmak... Victoria wzięła porcję Dragosolfa i wyruszyła w stronę lasu. Zostajesz sam z żoną - No chodź tu - mówi Zaczynacie się namiętnie całować, wszak nie widzieliście się od dwóch godzin. Miłość zajmuje wam kolejne dwie. Mimo tylu lat razem, namiętność między wami z każdym rokiem jest coraz bardziej gorąca. - Stary niedźwiedź mocnoo śpi... - śmiejesz się patrząc na niedźwiedzia który leży na polanie. Nie dostrzegasz w pierwszej chwili ogromnej plamy krwi która jest zaraz obok niego. Niedźwiedź jest nie żywy. Uświadamia cię o tym dopiero Dragosolf - Ołć.... - Choodź, zobaczymy go z bliska - mówi Drago - Haha, okej - odpowiadasz Niedźwiedź ma mięciutkie futerko. Bardzo przyjemne w dotyku. - Masz nóż? - pytasz Dragosolfa który kiwa twierdząco - to spróbujmy trochę mięsa wziąć. Tatuś będzie dumny! Świst strzały. Trafia w Dragosolfa. Przebija jego głowę na wylot. Odczuwasz w jednej chwili szok, i przerażenie. Nie masz czasu na myślenie, ponieważ druga strzała leci do ciebie. Nie trafia. Przewracasz się na drugi bok niedźwiedzia i kładziesz się. Tutaj nic cię nie sięgnie. Dragosolf nie żyje. Dragosolf nie żyje. Nie jesteś w stanie płakać, adrenalina jest silniejsza. - TATO!! - krzyczysz. Tata ciebie nie słyszy. Jest za daleko. Na szczęście blisko był oddział rycerzy Myrtany. Pędzili na koniach w stronę Północy. Przełęczy do Nordmaru. Najważniejsze jest to, że strzały ucichły, więc ich źródło prawdopodobnie zniknęło. Biegniesz ile masz sił w nogach w stronę domu. Musisz powiedzieć co się stało. Dragosolf nie żyje... Jest rok 800. Dragosolf nie żyje. Został zamordowany przez bandytów. Twoja żona nie żyje. Zmarła przy porodzie. Twoje dziecko które miało się 3 miesiące temu zmarło godzinę po porodzie. Nie wiesz dlaczego. Czy to kara jaką zesłał na ciebie Innos? Ale co ty takiego zrobiłeś, że tak cię kara? Wojna z orkami wybuchła już na całego, dostałeś wezwanie. Będziesz walczyć. Victoria mówi, że jest dorosła, że sobie poradzi. Nie poradzi sobie. Wysyłasz ją do klasztoru Innosa na wyspie Khorinis. Twój przyjaciel zaopiekuje się nią. Jest rok 809 -(...) Niech Innos ma w opiece nas wszystkich. Koniec. - skończył dyktować mag - Jeżeli w Kolonii faktycznie powstało już nawet ugrupowanie sekty, to nie chcę żeby ta Bariera kiedykolwiek upadła. Ci ludzie mają już całkowicie sprane mózgi - mówisz do Arcymistrza Pyrokara - Masz rację Victorio. Sekta jest ogromnym problemem, którym nasi Bracia zza Bariery muszą się natychmiast zająć, ale to już nie ważne. Mieliśmy poruszyć temat twojego wyjazdu. Na pewno chcesz nas opuścić? Jesteś gotowa? - Tak Mistrzu. Jednak nie udam się na Myrtanę. Moje serce nie jest gotowe, aby móc odwiedzić moje rodzinne strony - To zrozumiałe Victorio. Jednak pamiętaj, że wcale cię nie wyganiamy. Dałem słowo twojemu ojcu, a mojemu dobremu przyjacielowi, że się Tobą zaopiekujemy. I dalej to czynić będziemy - Dziękuję Mistrzu, ale... Muszę wreszcie poznać siebie. Ta podróż mi to umożliwi - No cóż Victorio. Jeżeli taka jest twoja decyzja, nie będę cię trzymać. Pamiętaj jednak, aby pisać do mnie listy. - Oczywiście Mistrzu. Będę. Następnego poranka wyruszyłaś do Khorinis. Przed wejściem na okręt zerknęłaś na port. Twoją uwagę przykuł zamtuz Czerwona Latarnia - Nie, dopiero co wyszłam z Klasztoru. Może innym razem. Okręt płynął w kierunku wschodnim.... Będąc na okręcie jeszcze raz przeglądasz swój notatnik. Moje cele: 1. Odnaleźć ojca. Nikomu o tym nie mówiłam, jest to moja prywatna sprawa. Może mi to zajmie 10, 20 lat, lub może całe życie. Chrzanić to. Jeżeli to on był przywódcą bandy która zabiła Dragosolfa, muszę go pomścić. Jeżeli to jest prawda, on już nie jest moim ojcem. 2. Nawiązać kontakt z władzami oraz magami na wyspie Archolos. Jestem uczennicą Mistrza Pyrokara. Moja wiedza na pewno będzie w stanie pomóc w wielu sytuacjach. Z pewnością przyda się kobiecy głos. 3. Dokończyć przejście na wyższe kręgi magii. Pyrokar nie chciał mi na to pozwolić, ale teraz go tu nie ma. Jestem gotowa. Jeżeli mam wykorzystać w pełni mój magiczny potencjał muszę to zrobić. 4. Miejsce na miłość? Po co ja to tutaj w ogóle piszę? Ach niech będzie, nie jestem Magiem, mogę sobie na to pozwolić.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...