Skocz do zawartości

Blaster

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralny

Ostatnie wizyty

68 wyświetleń profilu
  1. Blaster

    bląd .mms

    Jakoś super się na tym nie znam ale może pliki były źle ściągnięte? Tak dla pewności czy ELISIUM_MISC ma 388 012 KB i ELISIUM_SCRIPTS 8 039 KB (po wypakowaniu)? Czy masz Fix rev2? Czy korzystasz z modu graficznego? Jeśli tak to czy przed instalacją zainstalowałeś wymagane aplikacje ( Fix rev2, system pack, playerkit)?
  2. Blaster

    bląd .mms

    A zwykły Gothic II NK Ci się uruchamia?
  3. Blaster

    Wyrzuca mnie

    A tak dla pewności pokażesz screen z Gothic II Noc Kruka\_Work\Data\Worlds i Gothic II Noc Kruka\Data ? Czy instalowałeś system pack albo mod graficzny? Mam wrażenie że też kiedyś miałem taki problem... Pozdrawiam
  4. Mam na imię Baldur, urodziłem się na wyspie Khorinis w roku 782 jako syn prostego chłopa który pracował dla jednego z największych właścicieli ziemskich. Nasze życie nigdy nie było różowe, niejeden z nas wylądował w brzuchu polnej bestii... Nasz szef to stary kurdupel dla którego nie liczyło się nic poza złotem. Ten śmieć nigdy się nie przejmował naszą śmiercią a do obrony nie dostawaliśmy nawet miecza! Nasze życie na farmie było szybkie, każda praca musiała być wykonana w pośpiechu, obowiązkowe było zachowanie czujności w obawie przed różnymi zwierzętami które nas otaczały. Jako syn osoby zajmującej się rolą, większość swojego życia spędzałem na otwartym powietrzu, zwiedzając lasy i zbierając co rzadsze rośliny. które później mogłem sprzedać za parę sztuk złota. Zwiedzanie lasu i każdej jaskini to moja ulubiona czynność. Nigdy nie zapomnę momentu kiedy spacerując w nocy przy lesie, w oddali zobaczyłem jedną z tych niezwykłych istot które świecą w ciemności i poruszają się w powietrzu, jakby nieskrępowane grawitacją. Mowie tu o ognikach. Vatras twierdzi że są to magiczne istoty które są skupiskiem magicznej energii a odpowiednio wyszkolony mag może je zamknąć w amulecie z magiczną rudą, to jest niesamowite! Gdy osiągnąłem pełnoletność zaciągnąłem się do pracy w mieście do jednego z alchemików. Jako uczeń mogłem kontynuować swoją pasję- wszakże mój mistrz wymagał ode mnie przede wszystkim nowych roślin, i to w ogromnych ilościach. W czasach świetności Khorinis było wspaniałym miastem- tętniło życiem, nowe statki przybijały do lądu każdego dnia a dzielnica portowa była wieczorem idealnym miejscem do odreagowania po pracy i poszukania rozrywki w jednym z barów lub na miejskiej plaży. Niestety, z czasem miasto zaczęło się staczać a smród biedy który unosił się w porcie był nie do zniesienia. Co było tego przyczyną? Prawdopodobnie ciągła wojna z orkami odcisnęła tutaj swoje piętno. Jako dzieciak słyszałem, że to że miasto schodzi na psy najłatwiej rozpoznać po porcie. I wiecie co, to absolutna prawda! Statków cumujących w porcie zaczęło się robić coraz mniej, ludzie zaczęli być coraz większymi prostakami i pijakami ( prawdopodobnie przez brak pracy oraz wojsko okupujące miasto), wtedy stwierdziłem że czas poszukać nowego domu. Pewnego ciepłego wieczoru kiedy szedłem ścieżką prowadzącą ku wschodniej bramy miasta, usłyszałem za sobą słaby aczkolwiek męski głos... - Kolego, widzę że masz taki sam problem jak ja...- powiedział nieznajomy - Mmm co masz na myśli?- odpowiedziałem spoglądając na nieznaną mi postać. Mężczyzna którego ujrzałem był raczej wątlej postury, miał na sobie obdarte spodnie i koszulkę a twarz chowała się za sporym zarostem - Codziennie widzę Cię w mieście jak chodzisz z miejsca na miejsce, jakbyś czegoś szukał... Czybyś nie mógł znaleźć Czerwonej Latarni? - Co proszę???- odpowiedziałem mocno zdziwiony... Fakt, nie bylem jak Valentino który mógł się pochwalić każdego dnia nową kobietą, ale swoje jednak też w życiu przeżyłem! Z resztą Nadia kosztuje teraz 50 sztuk złota, syn chłopa raczej nie może sobie na to pozwolić... - Nie zrozum mnie źle... nie chce Cie urazić kolego ale ciągle widzę jak włóczysz się z konta w kont więc albo nie możesz już znaleźć tutaj swojego miejsca albo boli Cie coś poniżej pasa i musisz sobie ulżyć... - Zaśmiałem się- Tak, to na pewno to drugie pierwsze!- odpowiedziałem myśląc o tym ze faktycznie już dawno żadna dzieweczka nie odwiedziła mojego łoża - Tak, na pewno!- odpowiedział nieznajomy uśmiechając się przy tym jakby właśnie przeczytał moje myśli- jeśli to to drugie to nie mogę Ci pomóc, ale jeśli myślisz o zmianie miasta to mam dla Ciebie propozycje... - Jaką?!- odpowiedziałem natychmiast - Widzisz, jestem William, rybak. Tak się składa że mam łódź i w raz z paroma znajomymi mamy zamiar udać się na pobliską wyspę do miasta Wiltmark. Chcesz się przyłączyć? - Czy chce się przyłączyć? Oczywiście! Jestem uczniem u jednego z alchemików, mogę Wam zaoferować wsparcie medyczne... - Tak, wiem kim jesteś, obserwatorem Cię od pewnego czasu- przerwał mi William spoglądając na księżyc który unosił się nad horyzontem- Ty zaopatrzysz nas w mikstury oraz rośliny, a my przewieziemy Cię na drugą wyspę, umowa stoi? W ten oto sposób jako jeden z wielu ludzi znużonych Khorinis wsiadłem na łódź i popłynąłem w raz z towarzyszami do Wiltmark. Rany, co to za miasto, wielkie i potężne, mury ogromne jakby miały bronić mieszkańców przed tytanami i stadami czarnych troli! Szybko zakochałem się w nowym miejscu, które niestety nie było dla mnie zbyt łaskawe. Już pierwszego dnia podczas wędrówki do kopalni, zostałem poważnie zraniony przez krwiopijce, a na domiar złego przez sztywność nóg i pleców spowodowaną licznymi ugryzieniami spadłem z murów! CO TO BYŁ ZA BÓL! Czułem swoją każda kość i miałem wrażenie że ciśnienie rozsadzi mi głowę od środka. Leżąc bezwładnie zacząłem już się żegnać z życiem, kiedy nagle podeszła do mnie dostojna postać w błękitnej szacie... Czyżby to sam Adanos raczył odwiedzić swego sługę? Owa postać wypowiedziała parę formuł w nieznanym mi dialekcie po czym mój ból ustał... Gdy przejrzałem na oczy ujrzałem że znalazł mnie Mag Wody i korzystając z łaski nadanej mu przez Adanosa, uzdrowił moje ciało z wszelkich ran. O bogowie, cóż za radość! Ów mag opowiedział mi o tutejszym klasztorze i zwyczajach panujących na wyspie. Z radością mu podziękowałem i odszedłem w głąb miasta w poszukiwaniu pracy. W tym właśnie momencie siedzę z mieszkańcami miasta w miejskiej karczmie, która kipi życiem jak Khorinis za dawnych lat, powoli sącząc gin, patrzę na ludzi dookoła mnie, myśląc o wspaniałych przygodach które mnie czekają w moim nowym domu.
  5. Działa, dziękuję! Plik Worlds był w złym folderze Data... Temat do zamknięcia
  6. Witam, Jestem nowym użytkownikiem. Dzisiaj instalowalem G II + NK oraz wszystkie aplikacje od Was nie licząc modu graficznego. Gdy loguje się na serwer to najpierw widzę normalne tło, a 2 sekundy później wszystko robi się czarne. Widzę tylko tekst w oknach, np stwórz postać ale już postaci na ekranie nie widzę (chociaż miałem wrażenie że słyszę wodę oraz jakieś zwierzęta). Czy macie jakieś pomysły jak można rozwiązać ten problem? Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...