Skocz do zawartości

MONOLITH

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    33
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

146 Pomocny

Ostatnie wizyty

377 wyświetleń profilu
  1. Karczma „Grog Siepacza” Zajęte ławy i drewniane, skrzętnie wyciosane pnie uginały się od ciężaru siedzących na nich wojowników, mętny zapach alkoholu unosił się praktycznie po całej oberży, całkowicie wypełniając ją słodkawą wonią destylowanego alkoholu. Wszem i wobec wiadome jest, że cała lokalna oberża całkowicie kontrolowana jest przez jedną z grup wywodzącą się z kasty wojowników - Krwawe Topory, która urządziła w starej, zniszczonej sali karczmę z prawdziwego zdarzenia. Serwowane trunki pochodzą z okolicznej destylarni, w której wielu z mieszkańców wioski, skrupulatnie i z największą precyzją przygotowuje wszystko, co do zaproponowania ma „Grog Siepacza”. Jadło skupowane jest od myśliwych, którzy każdego dnia wyruszają do okolicznych lasów w celu upolowania zwierzyny czy pozyskania skór. Króluje mięso i mocno-wyskokowe trunki, których nie pogardziliby nawet możnowładcy z górnego miasta Wiltmark, tak przyzwyczajonych do wina czy wyszukanych potraw. Gospoda „Grog Siepacza” jest też swoistym miejscem, w którym zatrzymać mogą się wszelacy handlarze obwoźni lub pracownicy okolicznych zakładów rzemieślniczych, którzy strudzeni całym dniem pracy chcieliby skorzystać, chociażby z chwili wytchnienia i odskoczni od trudów dnia codziennego. Większość z ludzi sprawujących pieczę nad oberżą przynależy do grupy Krwawych Toporów, są to zazwyczaj zrzeszeni pracownicy, którzy dopiero rozpoczynają trudną tułaczkę na drodze do zostania jednym z członków kasty wojowników. Przyjęło się, iż miejsce to jest to swoistym startem dla tych, którzy chcieliby wkupić się w łaski najwyższych w radzie Krwawych Toporów. Przytulny, a także surowy styl jest tym, co odróżnia lokalną oberżę od wyszukanych, miejskich lokali przeznaczonych dla wszystkich mieszkańców. Ogromna sala ogrzewana jest żywym ogniem, wydostającym się z kamiennych palenisk i kominków, obłożone skórami ławy i drewniane stoły znajdują się w każdym możliwym miejscu, sprawiając wrażenie kompletnego braku kunsztu i umiejętności planowania przestrzennego. Okrągłe, drewniane tarcze stanowią podporę dla pochodni, które rozświetlają wąskie korytarze i kolumny, podtrzymujące całą konstrukcję, a całości dopełnia zimna, brudna od opadłego już pyłu z paleniska, kamienna posadzka, gdzieniegdzie okraszona malowidłami klanu z górskiej twierdzy Undabar.
  2. ♫♫♫ „Od samego początku funkcjonowania podmiejskich organizacji zrzeszających największe szumowiny, biedaków i złoczyńców, mieszkańcy miasta przekonać mogli się o skali przemocy jaka spadła na nich wraz z wyjściem tychże ludzi na powierzchnie. W kanałach ginęli ludzie, czy to znajdywano ich na wpół już zjedzone przez szczury ciała, czy też nigdy się nie odnajdywali, występkom tym nie było końca, a co za tym idzie, przykuwało to większą uwagę władz miasta, które do tej pory patrzyły już na problem ciemnych tuneli z przymrużeniem oka. Grupy przestępcze upadały jedna po drugiej, a na ich miejsce przychodziły trzy następne, przestępcy walczyli między sobą o władzę i wpływy, ale nigdy nie udało się wyłonić tego, który byłby w stanie przewodzić im wszystkim. Od czasu tamtych pamiętnych wydarzeń minęło już wiele dni, a nawet miesięcy, dawna potęga tuneli, spowita w krwi poległych i uwiązana w niezliczonej ilości spisków przepadła już dawno wraz z tymi, którzy takie praktyki kultywowali. Teraz, po wielu tygodniach rozmów i wspólnych działań, dawna przestępcza potęga stara się wrócić na dawne tory i powstać z kolan, wydawać się mogło, iż wszyscy zamieszkujący tunele ludzie zrozumieli, iż jedyną drogą do zwycięstwa jest nadchodząca wizja porozumienia każdego z okupantów, który chce wyrwać dla siebie jak największą część podmiejskich tuneli, przeobrażonych już teraz w swoisty, samowystarczalny kompleks mający dla jego mieszkańców ogromną wartość." Serwus, jak możecie wyczytać z treści, zawiązaliśmy porozumienie z każdą przestępczą organizacją w mieście, tym samym tworząc swego rodzaju syndykat. Założenia praktycznie się nie zmieniają, gramy wszyscy wspólnie i na tym opieramy filar naszej rozgrywki, która teraz skupiona jest przede wszystkim na grze w Dolnym Mieście, a także naszych ulubionych kanałach. Ponadto, ważną kwestią jest to, iż biorąc udział w NASZYM PROJEKCIE, bierzecie udział teraz nie tylko w życiu samego półświatka, ale także macie możliwość dołączenia do nas bezpośrednio z ramienia Syndykatu, co, jak mamy nadzieję, ułatwi wam wejście w świat gry przestępczych procederów. Tak samo ważnym jest, iż wszystkie powstające organizacje, które będą chciały powstać w Dolnym Mieście lub kanałach będą musiały, tak czy inaczej, rozmówić się z Syndykatem, który pod swoim władaniem ma całe podmiejskie katakumby, piona. MONOLITH ZACHARIASZ ZIMA JASKIER QARDER VALERAN DANTERO MADBOWSKI VICTORIUS COMREBIRTH SZKLANAROZA LEXA DUNAJ
  3. Nie wszyscy w mieście zdają sobie sprawę z tego, iż tuż pod ich nogami rozgrywa się życie, zbliżone prawie pod każdym aspektem do tego, które sami prowadzą. Korytarze łóżek, przeróżnych kramów czy prosperująca w kanałach lokalna oberża jest zwieńczeniem trudu, jaki uciemiężony, przestępczy element społeczeństwa musiał znieść by stworzyć dla siebie miejsce do bytowania. Nie jest tam jednak tak bezpiecznie jak pod czuwającym okiem strażników miejskich, w cieniu kryje się strach, a ludzie, którzy tam żyją często wspominają podczas rozmowy o przenikającym człowieka uczuciu niepewności, zagubienia, czy też zwykłego, klaustrofobicznego uczucia zamknięcia, przyjęło się, iż wszystko to określa się bardzo prostym sformułowaniem - Głosem Tuneli. Jedynie plotki, którymi wymieniają się obywatele świadczą o legendzie, która opisuje podmiejskie tunele, morderstwa i niewyjaśnione zaginięcia kończą się praktycznie zawsze w jednym i tym samym miejscu, skrytym głęboko pod miastem Wiltmark. Świat pełen szumowin, przestępców i lokalnych bandziorów nie jest dla każdego, przemoc i wrogość przemawia przez praktycznie każdego kto chociaż przez krótki czas przebywał w tym zapomnianym przez boga miejscu. Pomimo wszystkich przeciwności, cała społeczność zajmująca ciemne tunele wydaje się jakby połączona niewidzialną liną, która spaja ich w jedną grupę wzajemnie wspierającą się w każdych trudach, które i tym razem przyszło im znieść. Ciekawe zjawisko braterstwa, oddania sprawie i wspólnemu dobru jest swoistym spoiwem wszystkiego co można nazwać podmiejską wspólnotą, o której wszyscy jedynie słyszeli, a mało kto okazje miał opowiedzieć o tym co czai się w spowitych mrokiem podmiejskich katakumbach. # # # Serwus, jak pewnie mogliście już zauważyć jakiś czas temu, podmiejskie kanał zostały zamknięte dla wszystkich ciekawskich osób, a samo wtargnięcie do nich wiązać się miało z ukaraniem tego, kto się na to odważył. Chcielibyśmy w tym projekcie wyjść z inicjatywą, która pomoże graczom chcącym swoją postać prowadzić bardziej \na bakier z prawem\, a także tym, którzy chcieliby spróbować swoich sił w przestępczym półświatku, z racji tego, iż dostęp do kanałów jest ekskluzywny jedynie dla wcześniej wymienionych osób, jest kilka ważnych kwestii, które tak naprawdę decydują o tym, czy nasza postać ma w ogóle szanse na przynależność do tej społeczności: Tworzona przez nas postać musi być całkowicie nowa, nie ma możliwości zostania Mieszkańcem Kanałów z przypadku, raczej nikt nie zamienia wygodnego gospodarstwa z normalnym łóżkiem na przenikający chłód i swąd rozkładających się ciał szczurów Mieszkańcy kanałów są z zasady praktycznie najbiedniejszą warstwą społeczności miasta dlatego osoby, którą są nastawione głównie na szybki zysk nie mają tutaj racji bytu. Każda postać powinna być przede wszystkim przemyślana, podmiejska społeczność jest bardzo hermetyczna dlatego bezsensowne charaktery bezwzględnych zbirów byłby dla niej jedynie przeszkodą, która utrudniałaby normalne funkcjonowanie. Osoby, które będą chciały dostać się do kanałów jedynie w celu podkablowania którejś z organizacji(a przypominam że każda postać praktycznie rodzi się w kanałach) z automatu otrzymają zakaz jakiegokolwiek wstępu do kanałów, a także zostaną odpowiednio ukarane. Zdecydowaliśmy, iż każdy gracz chcący wziąć udział w tym projekcie, a także jakby nie patrzeć, podmiejskim życiu, będzie musiał napisać stosowne podanie, bez żadnego konkretnego wzoru, przede wszystkim czego oczekujemy to barwnego przedstawienia postaci(krótki, treściwy opis odgrywanego przez nas charakteru), która będzie miała zostać członkiem podmiejskiej społeczności. Podania należy przesyłać do mnie (MONOLITH), a wiadomość należy zatytułować [Kanały] NickPostaci, następnie wystarczy umieścić w tym temacie prostą adnotację. "Ja, (nick postaci) wyrażam chęć gry w projekcie, a także zgadzam się na ewentualne FCK mojej postaci" Po napisaniu stosownego podania należy również powiadomić mnie poprzez discord (MONOLITH)
  4. Sytuacja już chyba nie występuje po zmianie wersji g2o, przynajmniej ja ani raz już się z tym nie spotkałem.
  5. MONOLITH

    Polskie znaki

    Nie masz polskiej wersji gry, w razie czego, polskie znaki występują też w wersji niemieckiej.
  6. MONOLITH

    Wyrzuca mnie

    Jaka wersja gry? No i też która platforma.
  7. -Podniesienie rośliny leczniczej powoduje wyrzucenie z gry z komunikatem *niezsynchronizowany przedmiot" (czy coś w tym stylu) Dość często teraz się to pojawia przy losowych roślinach w lasach.
  8. Tak jak już mówiłem w ostatniej rozmowie, nie da się dopiąć gospodarki na styk w sytuacji, kiedy zależy ona głównie tylko od relacji gracz-gracz, musi być możliwość sprzedaży produktów np. Mistrzom Gry*, wtedy przedsiębiorcy będą mogli bez zbędnych ceregieli skupować materiały od graczy bo będą mieli na uwadze, że w ostateczności sprzedadzą to po prostu komuś z ekipy, bez potrzeby chomikowania zarobionego dobra. *Tyczy się to przede wszystkim przedmiotów mających wysoką wartość, ale praktycznie zerowy popyt.
  9. Wydarzenia minionych tygodni mocno odbiły się na sprzedaży lokalnej, nieopodatkowanej gorzały. Ciągłe problemy w zaopatrzeniu, a także trudności w przemycaniu kontrabandy do miasta praktycznie uniemożliwiły swobodny przepływ nielegalnego samogonu wprost do kufli spragnionych konsumentów. Desperackie próby przekupienia strażników również nie przynosiły skutków, a sami karczmarze, którzy do tej pory z szerokim uśmiechem na twarzy odbierali kolejne dostawy zewu, niezbyt skorzy byli do współpracy. Sytuacja była beznadziejna i nic nie wskazywało na to, że zmieni się to w najbliższej przyszłości. Prawdziwym gwoździem do trumny było jednak sprytnie zagranie właścicieli "Winiarni Rycerskiej", którzy w celu zabezpieczenia swojego interesu i wyparcia samogonu z miasta, zaczęli co jakiś czas zaopatrywać właścicieli oberży w drogie, długo leżakowane wina, całkowicie za darmo. Był to bez wątpienia sabotaż, zgrabnie wprowadzony w życie, pod byle pretekstem podbudowania pozytywnych relacji między producentem, a dystrybutorem, który dla przestępczej działalności był żelazną kulą u nogi. Nie było innego wyjścia, Zew Undabaru musiał zniknąć z miasta do momentu, aż wszystko wróci do normy, a gawiedź, mimo utęsknienia, przestanie rozsiewać wici niepewności na temat pochodzenia tego magicznego eliksiru. [. . .] Niewygodne, przesiąknięte wilgocią słomiane łoże po raz kolejny dawało się we znaki. Niesprzyjające warunki był czymś normalnym w dzielnicy biedoty, będącej drugą stroną medalu dobrze prosperującego miasta. Kręciły się tam największe szumowiny, skutecznie odgradzane od cywilizowanego świata przez straż miejską. Biedni żyli obok bogatych, nie było to co prawda czymś nadzwyczajnym, ale w tym mieście, obie te grupy znajdowały się na jednym, małym skrawku ziemi, odgrodzone murem, niczym zasłoną dymną rzuconą przez dygnitarzy, którzy chcieli pozostać ślepi na ludzkie krzywdy i niepowodzenia. Miejsce, do którego trafiło dwóch młodocianych bandziorów nie należało do takich, o jakim zawsze marzyli, ale wspominając ostatnie wydarzenia i szum, jaki ich produkt spowodował, pokornie przyjęli los rzucony im pod nogi. Jak każdego poprzedniego dnia, odsłaniając pnącza, zagłębili się w odmęty podmiejskiej metropolii, rozciągającej się na wszystkie strony plątaninie korytarzy i zaciemnionych przejść, w których co krok czuć oddech śmierci na karku. Widok tych samych, przygnębionych i na swój sposób podejrzanych twarzy przyprawiał człowieka o dreszcze, ale dawał też poczucie wspólnoty, której pozazdrościć mogli wszyscy mieszkańcy górnej strefy, wygodnie gnieżdżący się w swoich nieskazitelnych gniazdach. W pewnym momencie coś przykuło uwagę Yngvara, zdawać by się mogło, że ogarnia go uczucie zagubienia, uczucie którego wcześniej nie dostrzegał, przecież już nie raz szedł tą drogą do swojej ulubionej części tuneli. Tutaj było inaczej, wiedział o tym, tak jakby pomimo spędzonego tu czasu, w tym konkretnym miejscu był po raz pierwszy. Pomieszczenie sprawiało wrażenie ogromnej sali, wysoki strop podtrzymywany na kamiennych kolumnach, na których wisiało kilka na wpół wypalonych pochodni, obok wyryty w skałach balkon ze zręcznie dobudowaną drabiną, po której bez problemu można wejść na wyższy poziom wielkiej sali. Charakteru dodawały również wszędzie walające się śmieci, strzępki ubrań i zaschnięta już dawno krew, połyskująca rdzawym kolorem na wilgotnych ścianach tuneli. Zmęczonymi oczami Yngvar rozejrzał się raz jeszcze po pomieszczeniu, wpatrzył wzrok w jeden punkt i jakby zamarł, zdając sobie właśnie sprawę z tego, iż znalazł się w miejscu, którego szukał od dawna. Prace ruszyły natychmiastowo, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Zarobione wcześniej pieniądze przydały się przy negocjacjach z lokalną społecznością kanałów, która za kilka złotych monet ochoczo wzięła się do pracy nad nowym, przestępczym przedsięwzięciem. Poczęto od rozpalenia ognisk i całkowitego osuszenia pomieszczenia, a także uprzątnięcia wszystkiego, co mogłoby zaburzać idealną harmonię tego podziemnego kompleksu. Krew na ścianach zniknęła, popękane, kamienne kolumny zostały sprawnie odrestaurowane na tyle, na ile było to możliwe, a ponure, wręcz martwe pomieszczenie zaczęło wypełniać przyjemne ciepło i kojący odgłos tlącego się ognia. Wyrazistości dodawały również sklecone na boku drewniane stoły i krzesła, a także szynkwas, sprytnie umiejscowiony w centralnej części wielkiej sali. Pod osłoną nocy, wraz z kilkoma oprychami z dzielnicy biedoty, Yngvar wraz ze Svenem przemycili, kawałek po kawałku, całą aparaturę, która teraz została zamontowana w samym centrum podziemnej biesiady, słusznie nazwanej, w oparciu o dźwięk wydobywający się z miedzianych kotłów destylarni - Tunelowy Bulgot. Od wznowienia działalności destylarni nie trzeba było długo czekać, aż sytuacja potoczy się tak, jak zaplanował to Yngvar. Zew Undabaru wrócił do łask, skutecznie omijając barierę w postaci murów miejskich. Znalazł on szczególne upodobanie wśród częstych bywalców podziemnej gospody, którzy zaczęli hucznie gromadzić się w zagospodarowanej do tego celu kamiennej sali. Różnorodność bywalców, picie bez opamiętania, częste bójki, kłótnie, walne zgromadzenia czy potajemne spiskowanie było codziennością, która dodawała uroku temu zapomnianemu przez Boga miejscu, którego nie sposób było nie zauważyć zgłębiając tajemnice podmiejskich katakumb. Naprędce zagospodarowano balkon, który służył teraz jako dodatkowe miejsce do biesiadowania, a także zaopatrzono się we wszelakie piece czy prowizoryczne kuchnie obozowe, które zaspokajały głodne podniebienia, często już podchmielonej klienteli Tunelowego Bulgotu. Serwowano wszystko, co akurat udało się zdobyć kłusownikom, zapuszczającym się w najdalsze zakątki krainy w poszukiwaniu zwierzyny do upolowania, wybór był ogromny, a sami klienci nie zwykli narzekać na jakość przygotowywanej strawy. Biesiada stała się głównym punktem tranzytowym, miejscem zbornym paserów, przemytników czy najróżniejszych zbirów, ale jej głównym założeniem, tak jak od samego początku, pozostał element spajający całą tę podziemną układankę - Zew Undabaru. "Najciemniej pod latarnią" [. . .]
  10. MONOLITH

    Zew Undabaru

    "Nikt nie był w stanie przewidzieć tego co nadejdzie. Pomimo przelanej krwi i pamiętnych wydarzeń, które wspominane były przez wszystkich wojowników, nieopisany żal i uczucie bezradności musiały wziąć górę nad zdrowym rozsądkiem i obietnicami złożonymi przez każdą ze skłóconych stron." Interes szedł w najlepsze i raczej nikt nie przypuszczał, że cokolwiek mogłoby zachwiać idealną równowagę miejsca stworzonego przez Yngvara razem ze swoim towarzyszem Svenem. Zew Undabaru płynął złotym potokiem wprost do kufli spragnionych obywateli, którzy z ochoczym spojrzeniem przekazywali karczmarzowi zarobione wcześniej, brzęczące monety. Układ był prosty, a sam gospodarz kalkulując zyski zgodził się na niego bez potrzeby zapoznawania go bliżej z naostrzoną klingą jednego z oprychów sprawujących pieczę nad dystrybucją Zewu - pieniądz miał się zgadzać. Monety zaczęły spływać do łapczywych rąk przestępców, a nieokiełznany wcześniej, wręcz bestialski pociąg do gotówki dawał się we znaki wszystkim, którzy mieli styczność z tym nielegalnym przedsięwzięciem. Pomimo ogólnego zamętu i częstych awantur na tle ekonomicznym, nic nie wskazywało na to, że interes zostanie zamknięty, a studnia pełna miejskich kosztowności wyschnie i pozostawi swoich twórców w stanie totalnej beznadziei i braku perspektyw, rzecz jasna, do czasu. Niewyjaśnione wcześniej spory, zażegnane prostym, wręcz prymitywnym paktem musiały jednak prędzej czy później wrócić do tych, którzy je między sobą toczyli. Każdy dokonany wybór, a także każda podjęta decyzja zawsze wróci do swojego właściciela z konsekwencjami, których i on sam nie był w stanie sobie nawet wyobrazić, tak też było i tym razem. Doszło do konfliktu między dwiema grupami, które stanowiły trzon Klanu Niedźwiedziego Kła, zażarta kłótnia o prawa i wpływy nie doszła jednak do skutku, wtem w ruch poszły miecze, topory, a nawet zastawa stołowa, której zawsze przy takich okazjach nie brakowało. Nie była to jednak zwykła uczta, jakiej każdy z jej uczestników sobie życzył, podstępny plan obalenia Jarla przerodził się w istną rzeź, bratobójczą i niemiłosiernie krwawą. Cienka linia, napięta do granic możliwości narastającą agresją każdej ze stron w końcu wystrzeliła, uwalniając na świat wszystkie okropieństwa, które skrywała w swoich najdalszych zakamarkach. Ponowny widok martwych ciał swych braci, porozbijanych czaszek i konających towarzyszy broni przyprawiał o mdłości, widok ten, pomimo tego, iż nie był on pierwszym takim doznaniem, powodował ogromny smutek, który całą siłą uderzał w człowieka pozbawiając go chęci do istnienia. Yngvar wraz Svenem, widząc ten obraz beznadziei, ranni, podtrzymując jeden drugiego, schowali się w pobliskim lesie, gdzie tułając się po niesprzyjających terenach, opatrywali swe rany. Czas mijał, a zrabowany na chwilę przed ucieczką mały zapas monet zaczął topnieć, sytuacja wydawała się mocno patowa głównie za sprawą tego, że w bratobójczych bojach została uszkodzona stara aparatura, która w niczym już nie przypominała tej, sprzed krwawej rzezi w obozie klanu. Ochoczy zapał powoli powracał, a wizja płynnego złota, butelkowanego w leśnych zakamarkach dodawała otuchy strudzonym wędrowcom, którzy każdego dnia przywracali aparaturę do życia, aby jak najszybciej wznowić produkcje Zewu Undabaru. Wiedząc o potencjale, który drzemał w rurach miedzianej konstrukcji, Yngvar i Sven rozpoczęli przestępczy proceder na nowo, niestety nigdy już nie byli w stanie przywrócić swojego przedsięwzięcia na taką skalę, jakim było przed wielkim rozłamem.
  11. MONOLITH

    Zew Undabaru

    Od samego początku zagospodarowania przez Yngvara ziemi pod produkcję alkoholu, przygotowania do gorzelniczego przedsięwzięcia zaczęły spędzać sen z powiek większości członków Klanu. Sam Yngvar po uczciwej walce na pięści zdołał wygrać niewolnika, którego od razu zaprzęgnął do pracy przy zbieraniu roślin czy rozkładaniu potrzebnego sprzętu. Przygotowania idą powoli ze względu na ciężki dostęp surowców, których lwia część musi być skupowana bezpośrednio z miasta, a to niesie ze sobą szereg konsekwencji. Niemniej jednak wszystko układa się po myśli Yngvara, który już wkrótce ma zamiar wypuścić na lokalny rynek swój nowy produkt, w kompletnie nowej odsłonie w oparciu o tygodnie prób i eksperymentów z przeróżnymi roślinami znalezionymi w lesie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...