Skocz do zawartości

Xardaras_PL

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Xardaras_PL

    Godryk Eskabarn

    Nie jestem najlepszy w pisaniu tego typu rzeczy. Nie wiem co mógłbym zmienić.
  2. Wstęp Godryk Eskabarn mający 24 lat obywatel Królestwa Myrtany, syn Sir Witolda Eskabarna, ubogiej szlachcianki Izabeli Eskabarn oraz bratanek płatnerza Marko. Od najmłodszych lat w życiu Godryka rodzina czuwała nad nim i przekazywała mu różnoraką wiedzę. Ojciec po odejściu z Armii, chciał nauczyć go walki bronią.Nie było ku temu wielu okazji, jak również sytuacja w kraju dodatkowo to utrudniała. Witold chciał aby syn podją służbę w służbie Innosa, Króla Myrtany oraz obronie zwykłych obywateli. Matka uważała, że lepiej byłoby gdyby został sędzią lub tego typu urzędnikiem. On jednak był rozdarty pomiędzy tymi dwoma ideami. Ojciec wbrew zdaniu Izabeli posłał Godryka na nauki u jego brata Marko, na naukę kowalskiego fachu. Strata i decyzja Początkowo był sceptyczny nastawiony do nauki, ale z czasem zaczynał przekonywać się do pracy stryja. Mimo że lubił uczyć się na kowala, to miał problemy z opanowaniem umiejętności. Gdy względnie opanował podstawy rozpoczą pracę w warsztacie wuja Marko, przynosił materiały, tworzył proste komponenty, kilka razy zdarzyło mu się pomagać w tworzeniu mieczy, sam ich jednak nie kuł, Wszystko było w porządku aż do pewnej nocy, w której z cudem przeżyli pożar warsztatu i napad bandytów, Obudziły ich hałasy dobiegające z warsztatu. Rozbójnicy brali co chcieli, a Stryja i Godryka po krótkiej szarpaninie zamknęli i zabarykadowali warsztat w końcu, podpalając budynek. Stryj przeprowadził bratanka przez ukryte przejście w podłodze, które prowadziło do starej i zniszczonej chaty. Chwile zajął powrót do gospodarstwa, ale na szczęście napastnicy uciekli, przed krzykami farmerów z okolicznej farmy. Warsztat praktycznie spłonął, gdy ogień przeniósł się na dom Marka. Długo to trwało, ale udało się ugasić pożar. Warsztat został spalony, a dom nadpalony. Po powrocie do domu Matka była zła na Sir Witolda i Marko. Za narażenie syna na śmierć (tu skończyłem). Ojciec porzócił planu nauki syna, Marko już miał wychodzić, wtedy młody Eskabarn zrozumiał, że chce pomagać ludziom mieczem lub piórem, Matka zabraniała mu tego. Markowi jakimś cudem udało się przekonać do wysłania syna na Wyspę Khorinis na praktykę u wieloletniego przyjaciela stryja. Kłopoty Gdy był na Khorinis, zatrudnił się u przyjaciela Wuja, tworzył on żelazne elementy, gwoździe, pręty (ogółem proste metalowe komponenty) do budowy drzwi, zawiasów itp. Pewnego wieczora donosił nadwyżkę metalowych płytek do magazynu mistrza. Zamykając budynek, usłyszał rozmowę mistrza z nieznanymi mu ludźmi. Chwilę rozmawiają po czy zaczynają grozić starcowi. Godryk pod wpływem impulsu, wybiegł z zaułka, uderzając jednego ze zbirów rękojeścią miecza (upada na ziemię). Szarpanina chwilę trwa aż w końcu, Godryk został ciężko ranny, a jeden dźgną starca mieczem. Po chwili na miejsce zjawili się trzej strażnicy. Dwóch z nich pojmało Godryka, z zamiarem zabrania go do koszar, jeden z nich został i próbował pomóc rannemu. Godryk przez większą część nocy zastanawiał się, czy mistrz żyje, czuł także niepokuj przed tym co go czeka Z rana obudziło go głośne zachowanie strażników, którzy mieli go eskortować do lokalnego klasztoru. Będąc prowadzonym przez miasto ludzie widzący Eskabarna czuli gniew, odrazę oraz zawiedzenie. U bram klasztornych stał pewien Mag Ognia. Był on w podeszłym wieku, miał siwe (prawie białe) włosy, niebieskie oczy. Mimo wieku był dość zwinny. Z uśmiechem i ciepłem przyjął Godryka, przez dwa pierwsze tygodnie leczenia spotykał się z zimnym i oschłym stosunkiem nowicjuszy i Magów. Pod koniec miesiąca rezydenci klasztoru, gdy trochę go poznali, ich stosunek się zmienił. Arcymistrz Kręgu Magów Ognia, ewidentnie nie lubił Godryka, więc zlecał mu dość nieprzyjemne prace. Do czasu, gdy z powodu ciężkiej pracy oraz dodatkowo osłabieniem przez rany i nieuwagę spadł ze schodów, wtedy jego rany ponownie się otworzyły, a jego stan był gorszy niż pierwszego dnia. Arcymistrz Pyrokar nie przeją się zbytnio. Uważał to za drobny wypadek i nie ma co przesadzać. Mag z początku kuracji opatrzył jego rany oraz czuwał przy nim do momentu, gdy jego stan znów się poprawi. Kategorycznie zabronił mu się przemęczać, ponieważ może go to wykończy. Mag chciał również, porozmawiał z Pyrokarem: - Mistrzu... - mówi z szacunkiem Mag - Tak... W jakiej sprawie przychodzisz? - pyta z lekkim rozdrażnieniem Pyrokar - Chodzi o Godryka... - spokojnie artykułuje Mag - Mów, że o co chodzi! - ze złością mówi Pyrokar - Uważam, że powinniśmy traktować go jak gościa, a nie niewolnika - sugeruje Mag - Coś mówił na mój temat?! - podejrzliwie pyta - Nie, ale jeśli tak dalej pójdzie, to zginie - stanowczo odpowiada Mag - Sądzisz, że byłbym w stanie katować kogokolwiek? - pyta ze smutkiem - Nie w tym rzecz Panie... on nie mówił nic złego na twój temat Mistrzu tylko, że... - pokornie odpowiada - Tylko, że... co? - pyta Arcy Mag - ...Tylko że niesądzę, by to on zabił tego człowieka, widać to w jego oczach - wyjaśnia Mag - Hmmm... może jed... eee... nie wiem, daj mi to przemyśleć - niepewnie odpowiada Pyrokar Stan rannego poprawił się tydzień później. Godryk zamiatał piwnicę klasztorną, gdy podszedł do niego Pyrokar i w dumny sposób powiedział, żeby zrobił sobie przerwę do końca jutrzejszego dnia. Nie wiedział jak to rozumieć, lecz jeden z nowicjuszy, który przypadkiem usłyszał słowa Maga, wyjaśnił, że w ten sposób mistrz przeprasza. Reszta pobytu (Miesiąc) przebiegł spokojnie. Podpatrywał, jak Magowie ćwiczyli swe umiejętności, sam próbował jednak nie przynosiło to większych rezultatów, miał w sobie potencjał, ale będąc oskarżonym o morderstwo, nawet nie chciał pytać Magów o możliwość nauki. Później strażnicy przybyli do klasztoru, aby zabrać go do lochu. W mieście zatrzymał ich Mag Wody i zadał młodzieńcowi trzy pytania: - Czy to ty zaatakowałeś tego nieszczęśnika? - pyta Mag - Nie - Spokojnie odpowiada Godryk - Czy znałeś ludzi, którzy byli tam z tobą i tym rzemieślnikiem? - pyta Mag - Nie - odpowiada - Czy chciałeś pomóc temu człowiekowi - pyta - Tak - mówi z pewnością Eskabarn Mag chwilę milczy, aż w końcu mówi: - Twoje odpowiedzi są zgodne z prawdą, a ja nie dostrzegam twej winy. Wypuśćcie go teraz - mówi spokojnym i pewnym tonem Mag - Aaa... ale mamy rozkazy - wypowiada się z dozą niepewności pierwszy strażnik - Zabierzmy go po prostu do Lorda Andre, on osądzi - drugi strażnik ze spokojem odpowiada - Niech i tak będzie - sługa Addanosa zgadza się z decyzją Po przyjściu do Kapitana straży przepatrzył on dowody zeznania oskarżonego oraz wstawiennictwo Maga Wody. Powiedział, że wszystko wskazuje na jego niewinność. Więc kazał wypuścić i zrekompensować mu tą pomyłką. Otrzymał 2000 złotych monet rekompensaty oraz oczyścił jego dobre imię. Część pieniędzy przeznaczył na klasztor, a resztę zachował. Mieszkał na wyspie do czasu ataku Orków na Miasto, chciał szybko opuścić wyspę, ale zauważył dwóch rannych strażników. Wahał się ,czy ich ratować, w końcu jednak podbiegł do obu i starał się zabrać obu do portu, jeden z nich był w lepszym stanie, więc obaj wzięli go pod ramię i powoli szli. W pewnym momencie przechodzili o bok płonącego budynku. Płonąca belka spadała na nich, jemu udało się popchnąć żołnierzy w przód Belka, przygniotła Eskabarna, który przed stratą przytomności usłyszał: - Szlak! Przygniotło go - odpowiada przytomny - Co... się... o nie - mówi lekko zdezorientowany strażnik - Wyciągnijmy go, szybko!... - mówi Gdy odzyskał przytomności, obudził się na statku pirackim, który zmierzał w stronę Myrtany. Był przestraszony tą sytuacją, lecz ludzie na statku go uspokoili, ponieważ było tam wielu strażników z Khorinis oraz mieszkańcy, ale jeden ze strażników, którym pomógł, byli to ci sami żołnierze, którym pomógł oraz Ci prowadzący go niedawno do koszar i klasztoru. Podziękował za pomoc oraz dał mu czyste ubranie, jego złoto (Godryka) oraz sztylet. Później zapytał gdzie jest jego miecz, jeden z marynarzy odpowiedział, że gdzieś zaginą podczas zanoszenia Eskabarna na statek. Zaakceptował tę informację. Powrót do Królestwa i większy problem Myrtana była pod kontrolą orków, a jego imię często spotykało się z wrogością. Niewiedział gdzie, są jego krewni. Przez następny rok próbował jakoś przetrwać, jednak to było bardzo trudne. Pewnego dnia otrzymał list od zakapturzonego człowieka, w którym było napisane: ,,Niczym się nie martw synu, jesteśmy bezpieczni. Nie płyń do nas, bo my sami nie wiemy gdzie płynąć. Wyrusz do jakiegoś bezpieczniejszego miejsca. Pamiętaj, że chcemy dla ciebie jak najlepiej. Mój sługa zaprowadzi Cię na statek, sam obierz kurs. Powodzenia Godryku." Podróż Po dotarciu ze sługą na statek za cel podróży obrał sobie Archolos. Tak zaczyna się nowy rozdział dla Godryka Eskabarna. Godryk Eskabarn - Niegdyś zamieszkały w Myrtanie syn ubogiego rycerza i arystokratki. Po przybyciu na Khorinis miał kłopoty, ale udało mu się z nich wyjść. Młody mężczyzna o brązowych włosach i brodzie, wysoki oraz kroczący pewnie po ziemi. Przyjazny, impulsywny, sprawiedliwy, uczciwy, lojalny, ale też uparty, niecierpliwy, czasem pyskaty. Nie lubił wdawać się w bójki, podczas powrotu i krótkiego pobytu została mu niewielka część pieniędzy, a odniesione rany sprawiły, że był osłabiony. Odkrył zdolności do korzystania z magi, ale to tylko zdolność. Na Archolos przybył w zwyczajnym stroju, prostym sztyletem, niewielką sakwą ze złotem. Witold Eskabarn - biedny rycerz, były żołnierz wojsk Królewskich oraz poczciwy człowiek. Podczas pewnej bitwy prawie zginą, ale nieznany z imienia mag ocali mu życie, ale zabronił dalszej służby. Młodszy brat Marko Eskabarna, podczas pobytu syna na Khorinis, próbował pomagać jak tylko, mógł podczas wojny aż w końcu odpłyną z żoną i bratem z kraju, Godrykowi napisał w liście, żeby się nie martwił i popłyną w bezpieczniejsze miejsce. Izabela Eskabarn - żona Witolda, prowadząca kilka małych karawan kupieckich. Chciała wysłać Godryka na prawo, ale wojna utrudniała tej idei. Nie za bardzo lubiła brata męża. Wojna zmusiła ją do odpłynięcia z Myrtany z Witoldem i Marko. Marko Eskabarn - uczciwy, ale kłótliwy starszy brat Witolda, który wspomagał Królestwo produkcją broni i zbroi. Nienawidził wszystkich bandytów przez wydarzenia na Wyspie Khorinis, gdzie stracił żonę, która podczas napadu na niego i ją została porwana, Marko szukał jej do momentu usłyszenia o zabitej młodej kobiecie. Po wypłynięciu z kraju zaczął na nowo jej szukać. Żona wuja - porwana po napadzie bandytów z Khorinis, prawdopodobnie umarła choć nie odnaleziono jej ciała. OOC Jeśli za bardzo podkoloryzowałem, napisałem sprzeczne fakty lub ogółem z Lore Gothica to proszę pisać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...