Skocz do zawartości

Bondzik

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

13 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Bondzik

    Popijemy, zobaczymy.

    Zgłosiłem ten sam pomysł. Jest w planach na przyszłość, ale nie ma wysokiego priorytetu.
  2. Bondzik

    Upojenie alkoholem.

    Skoro animacja praktycznie jest gotowa, dlaczego by z niej nie skorzystać? Poza tym, może ktoś lubi napadać pijanych mieszkańców, wtedy te różnice byłoby widać np. w walce.
  3. Cześć! Myślę, że warto wprowadzić "upojenie" alkoholem. Można wówczas wykorzystać nawet animacje, od bagienego ziela.
  4. Bondzik

    Testy - zgłoś błąd/buga

    Gdzie występuje problem?: W menu opcji Co trzeba zrobić, by wywołać błąd?: Wejść w opcje "Pomoc" Opis problemu: Wyrzuca z gry. Screeny/nagrania problemu:
  5. Kiedy spacerujesz w pobliżu rynku, możesz poczuć bardzo intensywne zapachy. Nie były natrętne, raczej przyjemne i rozluźniające. Kiedy zbliżasz się, zapach staje się znacznie intensywniejszy Gdy zaś zajrzysz do środka zastaniesz Kasima przygotowując nową porcję specyfików do wystawienia. W niewielkim pomieszczeniu, zastawionym po brzegi najróżniejszymi słoiczkami i wszelkiej maści drewnianymi pojemnikami, służących do przechowywania co rzadszych składników, rozchodził się zapach ziół i kwiatów; ciężka woń cynamonu mieszała się tu z silnym zapachem rumianku i delikatnym goździków, stopniowo wypieranym przez zapach aloesu; na ladzie można było dostrzec drewniany moździerz i tłuczek gotowy do zbicia tytoniu z dodatkami Zwyczajny tytoń, szybko się nudzi a asortyment w tym sklepie, spełni wasze oczekiwania i zaspokoi podniebienia! - tak brzmiało hasło od samego założenia, czyli przez ojca obecnego właściciela, Masima. Ich tytoń zawsze wyróżniał się smakiem, swoje recepty przywieźli z Varantu, skąd pochodzili. Na przestrzeni lat, oraz trudności z importowaniem najlepszego tytoniu ich jakoś pogorszyła się, wówczas w celu ratowania interesu, zaczęli produkować smakowe wersje, co okazało się bardzo opłacalne. Obecnie sam hoduje swój tytoń. Jego plantacja, znajduje się za miastem. Dlatego też, co jakiś czas szuka pracowników do pomocy. Nie jest to praca stała, ale pozwala opłacić ciepły posiłek i jakiś nocleg. Dla klientów: (Ceny będą zależne od ekonomi gry, to tylko przykłady). - Fajka nabita zwykłym tytoniem – 10 szt. Złota! Przy zakupach powyżej 5 sztuk, cena spada do 9! - Fajka z pospolitym nabiciem smakowym – 15 szt. Złota - Fajka na zamówienie – od 20 do 30 szt. Złota. Pamiętaj! Im częściej odwiedzasz i kupujesz mój tytoń, tym więcej zniżek dostaniesz! Ostatecznie, zawsze możemy zagrać o fajkę w kości… OOC Cześć! Po przemyśleniu postaci, postanowiłem napisać inną. Non stop gram magami, i chciałbym podjąć się tym razem innej profesji. Nie chcę zaś prowadzić sklepu z różnym asortymentem, albowiem jeśli mistrz odda się jednej sztuce, wówczas może wynieść to na wyższy poziom i właśnie tak jest z moim tytoniem. Jest wspaniały, rozluźniający! Wyobraźcie, że po długim polowaniu, siadacie do zasłużonego kufla piwa oraz dziczyzny już macie zjeść… Ale! Coś wam nie pasuje, ciągle jesteście spięci, czy ten ślad na pewno był wilka? Ten tytoń wam z tym pomoże! Nie przyjmuje reklamacji! Tak już na poważnie. To jest moja aplikacja i zamysł na biznes. Z tego co wiem, została wprowadzona gra w kości, tak więc, mógłby to być też miejsce spotkań różnych graczy, ponieważ moja postać jest wielkim miłośnikiem hazardu. Wielkie podziękowania dla Shazu, za przygotowanie obrazka
  6. Bondzik

    [Mag] Quentim

    Proszę usunąć temat, będę zmieniać aplikacje
  7. Bardzo szkoda, że nie można grać magiem wody. Wtedy, zamiast rywalizować, mogliby podchodzić do wielu spraw, w zupełnie inny sposób. Bardzo miło się czyta, gratuluję
  8. Bondzik

    [Mag] Quentim

    Odniosłem się na końcu posta.
  9. Bondzik

    [Mag] Quentim

    Czy mogę w odpowiedzi, czy z edytować 1 post?
  10. Bondzik

    [Mag] Quentim

    - Od niemal czterdziestu lat noszę te szatę… - Powiedział siwy mężczyzna, jednak jego głos nadal był pewny i stanowczy. Mimo, że czas wpłynął na jego wygląd czy zwinność, umysł nadal pozostał nieugięty. – To początku moich ślubów, żyłem wśród ludzi. Teraz, kiedy osiągam wiek w którym powinienem opowiadać wam bajki czy ogrzewać się przy palenisku popijając pyszne wino… - uśmiechnął się – Ja nadal z chęcią chcę was wspierać, nadal chcę chodzić do chorych czy wspierać wasze modlitwy. Jednak… bajki… Człowiek w moim wieku, poznaje wiele historii... Więc, może… Może część wam opowiem. – starzec przyłożył fajkę do ust i zaciągnął się Pogoda była straszna, ulewa i pioruny, czyżby sam Beliar chciał ich ukarać? Jednego konia stracili po drodze. Złamał nogę na śliskim bruku. Biedak, nie byli w stanie go uleczyć, nie mieli zwojów czy nawet bandaży. Wóz też był przeładowany, duże skrzynie, oraz 3 osoby to stanowczo za dużo dla jednego konia pociągowego. Woźnice jednak ani myślał, by wyrzucić coś, prędzej pozbyłby się ludzi. - Przed nami las! Musimy spróbować! Jeśli nie przejedziemy przed zmierzchem, biada nam! – Wykrzyczał wyraźnie zdenerwowany. Bruk kończył się przed samym lasem, to jeszcze bardziej ich spowolniło. Znacznie lepiej podróżować po kamiennej drodze nawet jeśli jest mokra, aniżeli po błocie. Wóź jechał wolno, stanowczo za wolno. Woźnica przeklinał w myślach, takim tempem nigdy im się nie uda przejechać lasu a dodatkowo nic nie zapowiadało na poprawę pogody. Podróżnicy wiele razy, musieli zejść z wozu, by pomóc go przepchnąć przez coraz to większą breję. Wszyscy byli brudni, wściekli, dwóch pasażerów przeklinało ten dzień, dlaczego ich, dwóch nowicjuszy spotyka coś takiego? Dlaczego Innos pozwala by musieli to przechodzić? Ich wiara była słaba, a przy skowycie wilka czy poruszających się nagle krzakach, przerażenie władało ich sercem. Piorun uderzył niedaleko nich. Koń spanikował, stanął dęba, zrzucając dwójkę nowicjuszy. Jeden z nich zbił bark, drugi szczęśliwie nie odniósł obrażeń. Woźnicy zajęło chwilę uspokojenie konia, jednak ten wybryk uszkodził przednią oś. Nie mogli jechać dalej, nie byli nawet w stanie tego naprawić teraz. Było coraz ciemniej a ich pochodnie były przemoczone. – Musimy tu zostać! – powiedział stanowczo nowicjusz. – Musimy… Niech się Innos nad nami zlituje - powiedział do siebie woźnica Nastała noc. Burza się uspokoiła, jednak deszcz nadal nie odpuszczał. – Niech ten cholerny deszcz odpuści! - wyrzucił z siebie jeden z nowicjuszy. Woźnica który siedział oparty o skrzynie odpowiedział mu – Lepiej uważaj o co prosisz… Póki pada deszcz, jest szansa, że nie zwęszą nas potwory i wilki. Jeśli przestanie padać… - Nie dokończył, otulił się swoim płaszczem. Minęło trochę czasu –WSTAWAĆ! – budzi ich woźnica. – Niech to szlag! Musiałem zaspać, przestało padać! Musimy się śpieszyć! – dwójka towarzyszy wstała niczym rażona piorunem. - Musimy naprawić oś. Nie mamy tutaj narzędzi, musimy użyć czegoś w zamian! Musicie iść poszukać, długiej gałęzi – Pokazał im część złamanej belki łączącej koła. Mężczyźni rozdzielili się, starając się nie odchodzić zbyt daleko od powozu. Kiedy dobiegł do nich przerażający krzyk. To był jeden z nowicjuszy. Drugi wrócił szybko do powozu, razem z woźnicą próbowali ustalić miejsce krzyku, było jednak już za późno. Z pomiędzy drzew wybiegł cieniostwór, na pysku nadal miał krew swojej ofiary. Koń wpadł w panikę i zerwał się pobiegł przed siebie. Obaj mężczyźni schowali się zaś pod wozem. Prawdopodobnie zdawali sobie sprawę z tego, że nie uchroni ich to. Potwór masywną łapą uderzył w drewniany pojazd z taką siłą, że przewrócił go na bok. Skrzynie pełne pustych butelek, czy suszonego mięsa rozbiły się uderzając o ziemie lub przygniecione powozem. Woźnica rzucił się do ucieczki, źle jednak przemyślał swoją trasę, ponieważ znalazł się w zasięgu potwora. Krzyk i skowyt i głucha cisza, a chwilę później dźwięk łamanych kości. Ostatnio ocalały ukrył twarz w dłoniach, czekając na koniec. W tym właśnie czasie usłyszał świst miecza. Ktoś zaatakował bestię, nowicjusz przez swoje palce dostrzegał jedynie szaleńczą walkę oraz lejącą się krew wymieszaną z błotem. Trwało to chwilę, bestia zacharczała ciężkim oddechem, po czym padła martwa. - Mistrzu Quentim! Cz-czy to ty byłeś tym bohaterem?! – Starzec uśmiechnął się – Nie… Ja byłem tym nowicjuszem…-. OCC Szanowni użytkownicy, pragnę przedstawić wam moją wizje postaci, którą chciałbym zagrać. Jest to już starszy mag, który spędza swoje dnie na rynku, gdzie wdaję się w dyskusje oraz stanowi wsparcie duchowy dla innych. Byłaby to osoba, do której można zgłosić się z problemem. Czy to potrzeba pieniądze na posiłek, bądź problem ze znalezieniem pracy, lub po prostu chęć porozmawiania. Mógłby być mediatorem sprzeczek, gdyż jako kapłan ognia jest bezstronny, oraz wspierać chorych i rannych. Zbierałby też dobrowolne datki na kościół Innosa, które mógłby rozdysponować jako pomoc dla innych graczy. Np. jeśli drwal zostałby okradziony, pomógłby mu sfinansować nowe narzędzia pracy. Poza tym, chciałbym (jeśli jest taka możliwość) żeby wytwarzał razem z nowicjuszami wino. By było to ich źródło utrzymania. Mógłbym handlować z karczmarzem lub przy różnych okolicznościach. Kim jest? Jest to mag kręgu Ognia. Czym się zajmuje? Głównie niesieniem pomocy biednym i chorym, opowiada też historie i legendy, udziela błogosławieństw. Większość swojego czasu spędza w mieście, zazwyczaj też korzysta z gościny jego mieszkańców. Co lubi? Uwielbia wino oraz swoją fajkę. Rozmawiać z ludźmi oraz pomagać rozwiązywać ich problemy. Wydarzenia przedstawione w „bajce” którą opowiada na początku, bardzo zmieniły jego podejście i umocniły wiarę. Znalazł sens w pomocy innym. Czego nie lubi? Nikczemnych czynów, złodziei (chyba, że chcą zmienić swoje postępowanie), bandytów oraz szczególnie cieniostworów. Budzą w nim przerażenie do dzisiaj. EDIT: Jeśli chodzi o nowicjat, miałem kilka pomysłów. Chciałem to utrzymać w bardzo RP stylu, czyli zależnie od czasu terminowania, lub osobistych zainteresowań danego nowicjusza. W końcu jest ich dwóch, przez co mogę sobie na to pozwolić. Jednym z głównych interakcji, polegałoby na wspólnych lekcjach. Nie chodzi tutaj mi tylko o kwestie magii, ale tak proste, jak wspólny spacer po rośliny i zioła. Dostawaliby wykład na temat roślin, a z czasem sami po nie chodzili. Odwiedzałbym z nimi alchemika, by mogli nabyć podstawową wiedzę, jako że w rozporządzeniu jest wpisane, że każdy nowicjusz jest także obywatelem miasta, chciałbym, by zrozumieli co to znaczy, więc tak prozaiczne czynności jak pomoc w dbaniu o porządek miasta. Co jest złego w tym, że trzeba zamieść rynek? W końcu tam odbywa się życie społeczne miasta. Ile to ksiąg im przyjdzie w życiu przeczytać? Cóż, warto o to spytać bibliotekarza, któremu mogą pomóc co nieco. Oraz pytanie, czym jest mag bez swojej magii? Wszystko czego nauczą się od ludzi z miasta, czy też sami w przyszłości może uratować ich życie. Jeśli będziemy mili kocioł, będziemy mogli gotować też dla ubogich, ponieważ każdy potrzebuje czasu by osiągnąć sukces. My zaś chcemy każdego w tym wspomóc. W końcu, będą kapłanami Innosa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...