Skocz do zawartości

Wifre

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

5 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Wifre

    Giorno Moretelli

    Szkoda, ż3 nie wystartuje
  2. @Leonidas dziękuję za wskazówki
  3. Jalucar Carviven "Jedna kropla wiedzy potężniejsza jest niźli morze siły" Historia: Epizod I : Narodziny Był to mroźny zimowy poranek w 791 r., a wszystko działo się w mieście Witmark. Tego dnia starszy kowal Alfarin wybrał się na plac targowy, aby od grupy górników nabyć kilka skrzyń stali i węgla, aby napędzić biznes, który założył jego pradziadek Haklang zwany "Królem Młota". Mężczyźni wrzucili skrzynie na wóz i zawieźli mężczyznę razem z towarem pod kuźnię. Po rozpakowaniu ładunku rzemieślnik wręczył robotnikom zapłatę w postaci pękatego mieszka owiniętego rzemieniem. Najstarszy z górników otworzył mieszek, przeliczył jego zawartość i rzekł: - Jak zwykle wszystko się zgadza. - schował sakiewkę do szerokiej kieszeni fartucha - Niedługo przyślę jednego z górników z pakunkiem kilofów do naprawy. Miłej pracy kowalu. Alfarin skinął głową, zaczekał, aż mężczyźni odjadą i ruszył w kierunku miejsca pracy. W kuźni czekał na niego niejaki Wirgo, dwudziestoletni czeladnik i przyjaciel rodziny. Właśnie mieli rozpocząć zamówienie od kapitana straży miejskiej dotyczące wykucia 20 lekkich mieczy dwuręcznych, gdy nagle... Z mieszkania wydobył się krzyk Judith, żony kowala, która zajmowała się gotowaniem obiadu. Dwójka prędko ruszyła w kierunku kuchni, aby zobaczyć co się dzieje. - Kochanie już czas. - rzekła skulona z bólu, łapiąc się za brzuch - Wirgo szybko pędź po medyka. Pracownik wybiegł z domu i skierował się w kierunku szpitala. Mąż delikatnie ułożył na łóżku ukochaną i zaczął szukać w szafie misy. Nalał do niej wody i wrzucił nań szmatkę. Kilka minut później w chacie znajdował się medyk, który odebrał poród. Jednak ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia. Judith zmarła z powodu powikłań okołoporodowych. Pogrążony w żałobie kowal obiecał żonie, że będzie zawsze wspierał swego pierworodnego i wyrośnie na wspaniałego rzemieślnika. Nadał dziecku imię Jalucar, co wzięło się od nazwy największego dzieła rodziny Carviven. Epizod II : Dzieciństwo Gdy młodzieniec ukończył 7 rok życia, ojciec rozpoczął jego edukację. Zapisał syna do szkoły szlacheckiej, gdzie ten miał nauczyć się wszystkich podstawowych umiejętności takich jak liczenie,czytanie i pisanie. Po zajęciach, zamiast odpoczywać pomagał tatkowi sprzątając kuźnię, polerując narzędzia czy zajmując się domowymi obowiązkami. Kiedy nie było nic do roboty Jalucard spędzał czas w miejscowej bibliotece rozmawiając z jej pracownikiem Hansem, z którym bardzo szybko złapał świetny kontakt. Bardzo dużo czytał, co skutkowało rozwojem jego inteligencji. Ojciec przekonał się o geniuszu syna, gdy ten miał 12 lat. Złapał go pewnej nocy na eksperymentowaniu na stopach żelaza. Stop wytworzony w skutek hartowania cieplnego oraz jak to sam nazwał "niskiego odpuszczania" zaowocował niesamowitą twardością materiału, oraz zadowalającą plastycznością. Tego dnia ojciec zadecydował, żeby wprowadzić syna w tajniki kowalstwa. Ten jednak nie widział się w roli następcy rodzinnego biznesu i próbował przekonać rodziciela, że chce spędzić życie na poszerzaniu horyzontów wiedzy w klasztorze Magów Ognia. Alfarin kipiał ze złości i powiedział, że nigdy nie pozwoli, aby jego syn zajmował się tak mało męskim zajęciem. Zakazał chodzenia chłopcu do biblioteki oraz zagroził Hansowi, że jeżeli ten jeszcze raz porozmawia z Jalucardem to sprawi, że ten skończy w lochach. Jednak te drobne przeciwności nie przeszkodziły młodzieńcowi w realizowaniu jego marzeń. Epizod III : Wejście w dorosłość i przyjęcie do klasztoru W 807 r. podczas spotkania ze swoimi dwoma przyjaciółmi ze szkoły Eyjolfem oraz Kabbim przechodząc obok tablicy ze zleceniami, zauważył interesujące ogłoszenie. Pod zleceniem dla myśliwych na upolowanie watahy czarnych wilków grasujących nieopodal miasta, widniało ogłoszenie od jednego z Magów: " Grupka goblinów napadła jednego z nowicjuszy na trakcie między miastem a kopalnią i ukradła ważne dokumenty. Magowie hojnie wynagrodzą za ich odzyskanie" (w prawym dolnym rogu widnieje pieczęć Innosa). Po odprowadzeniu druhów szybko skierował się do domu, aby obmyślić plan działania. Każdej nocy przez trzy kolejne dni schodził potajemnie do kuźni, rozgrzewał miech i kuł niezbędny ekwipunek. Nadszedł ten dzień... Skoro świt zostawił ojcu kartkę: "Wybacz Ojcze, że nie mogłem spełnić twoich oczekiwań. Byłeś moim mentorem i najlepszym przyjacielem, ale to, że nie pozwoliłeś mi dążyć za marzeniami łamie mi serce. Mam nadzieję, że kiedyś wybaczysz mi, że odchodzę. Kocham Cię! Jalucar Carviven" Następnie ubrany w stary skórzany pancerz , wyposażony w stalowy sztylet oraz kilka kolczatek wyruszył na trakt. Dokładnie zbadał miejsce, w którym znaleziono rannego nowicjusza, a następnie rozejrzał się po okolicy. Po kilku godzinach poszukiwań zauważył obrośniętą mchem oraz pnączami jaskinię. W środku znajdowały się dwa tunele, a z jednego z nich wydobywało się słabe światło. Wytężył słuch... W oddali było słychać odgłos pękającego drzewa oraz od czasu do czasu kilka charknięć, oraz uderzeń lagą o ziemię. Teraz był już pewny, gdzie się ukrywały. Cicho rozsypał po obydwu stronach kolczatki i stanął przyparty do ściany, aby gobliny, które nie wpadną w pułapkę nie miały możliwości zajść go od tyłu: - To jest ten moment - pomyślał - Innosie dopomóż mi. Odpalił pochodnię krzemieniem, chwycił za rękojeść i uderzając nią o ścianę wygenerował hałas. Plan działał, gobliny wyczuły zagrożenie i wybiegły, wpadając w pułapkę. Przebite nogi wytrąciły monstra z równowagi i z impetem wyrżnęły głową o litą skałę lub pozostałe kolczatki. Jednak jeden z goblinów był odziany w pancerz, co sprawiło, że swobodnie przeszedł po metalowych elementach. Mężczyzna wiedział, że nie uniknie walki. Trzymał sztylet nisko na wysokości głowy swojego przeciwnika, nogi lekko ugięte,a drugą ręką manewrował pochodnią próbując oślepić goblina wojownika. Potwór obserwował chwilę Jalucarda po czym ruszył do ataku. Wykonywał szybkie skoki z jednej nogi na drugą, co miało zdezorientować nieproszonego gościa. Młodzian szybkim ruchem machnął mu przed oczami i rzucił się ze sztyletem na głowę goblina. Trafił w jedno z oczu goblina, który przed śmiercią machając na oślep mieczem, rozciął udo mężczyzny. Mimo piekielnego bólu Jalucard kontynuował i wyprowadzał kolejne ciosy na twarz monstra. Po trzech minutach bestia ostatecznie padła, a mężczyzna rozpoczął tamowanie krwawienia. Po zawiązaniu opaski uciskowej i obandażowaniu rany udał się w głąb jaskini, aby odszukać upragniony dokument. W głębi oprócz goblinich odchodów, znajdowało się mnóstwo jedzenia, trochę złota oraz wielki kufer. Jedzenie zdatne do spożytkowania spakował do torby, złoto wrzucił do mieszka, a potem zabrał się za skrzynię. Skrzynia była zamknięta, a klucza nie widać. - Cholera - rzucił nerwowo. Żaden z goblinów nie miał go przy sobie więc musiały go gdzieś zakopać, ale on nie miał na to czasu. Wydobył sztylet, a następnie skierował kilka mocnych uderzeń rękojeścią w kierunku zamka. Po piątym uderzeniu zapadki pękły, a skrzynia stanęła otworem. W kufrze z wyjątkiem starych, żelaznych rupieci odnalazł pergaminy z pieczęcią magów. Obolały wydobył się z groty i ruszył w kierunku klasztoru. Mimo kilku wymuszonych bólem przystanków dotarł przed zmierzchem. Przed drzwiami stał na oko dwudziestoletni mężczyzna w todze, który po zauważeniu co niesie ze sobą obcy, szybko pobiegł po przełożonego zakonu. Starszy Mag zapytał jaką nagrodę wybrał sobie młodzieniec, na co ten z uśmiechem odparł: - Chciałbym opiekować się klasztornymi zbiorami ksiąg - powiedział pewny siebie . Zadowolony staruszek rozkazał opatrzeć rany nowego mieszkańca oraz przygotować dla niego strawę. Po wszystkim wręczył mu miedziany klucz do drzwi biblioteki. I tym właśnie sposobem Jalucard od prawie dwóch lat dba o klasztorne zbiory zwojów oraz ksiąg. Opis postaci: Jalucard jest brązowowłosym osiemnastoletnim mężczyzną o błękitnych oczach. Uwielbia naukę i większość swojego czasu, spędza w klasztornej bibliotece. Jego głos jest łagodny niczym morze w słoneczny dzień. Jeżeli chodzi o charakter, to jest sumienny, uczciwy i pracowity. Łatwo się ekscytuje, oraz nienawidzi niegodziwości oraz wyzysku. Szanuje magów, nowicjuszy, uczonych oraz osoby parające się ciężkim fachem. Budowa mężczyzny jest atletyczna dzięki codziennym porannym treningom z własnym ciałem.
  4. Wifre

    Brakuje pliku

    Po uruchomieniu i załadowaniu wywala mi taki oto błąd.
  5. Żeby nie wypaliło wam oczu zmieniam kolor i zapraszam do przeczytania.
  6. Wifre

    ❌Ród von Steinfuhrer

    Stein z niemieckiego oznacza "kamień", natomiast furher "wodza". Nazwa nawiązuje do przydomku założyciela Deothara, który dzierżąc młot Gall Maras uznawany był za "Kamiennego Wodza". Legendy prawiły, że aby dzierżyć owy młot trzeba być niewzruszonym niczym najtwardsza skała, ze szczytów Nordmaru. Gdy wracał, ze szczytu mieszkańcy klanu Górskiego Młota uznały założyciela rodu, za swojego wodza. PS: Wiem, że historia sprowadza nas do ludu barbarzyńskiego, ale zauważmy, że jest to tylko legenda i wszystko wydarzyło sie około 500 lat przed aktualnymi wydarzeniami.
  7. Wifre

    ❌Ród von Steinfuhrer

    Aktualnie zajmujemy się tworzeniem nowego herbu aby nie było skojarzeń z Warhammerem. Musicie wybaczyć, Erthard pała ogromnym zamiłowaniem do tej gry.
  8. Wifre

    ❌Ród von Steinfuhrer

    To musicie pisać z tym do Ertharda, bo on wybrał sobie takie zdjęcie i herb a ja mam związane ręce. Wybaczcie 😥.
  9. Hans Noah von Steinfuhrer „Bycie inteligentnym jest zobowiązujące. Wszyscy oczekują, że palniesz coś głupiego.” Pierworodne dziecko Greggora i Doreen von Steinfuhrer, zrodzone w szpitalu znachora Barnaby. Już za młodu przejawiał wielkie zainteresowanie naukami ścisłymi takimi jak matematyka, fizyka i astronomia. W wieku 3 lat nauczył się liczyć do pięćdziesięciu i wykonywać proste równania logiczne. Jego ambicje utrudniały kontakt z rówieśnikami, od których starał się izolować. Hans nie wychylał się i trzymał z tyłu, ale też nigdy nie odmawiał pomocy dzieciom uboższych stanów. Ojcu nie podobało się, że utożsamiał się z biednymi i ułomnymi mieszkańcami dzielnicy ubóstwa. Niespodziewanie pewien zimowy poranek na zawsze odmienił życie młodzieńca. Noah jak zawsze udał się w swoje ulubione miejsce do czytania ksiąg matematycznych. Była to mała, bukowa ławka znajdująca się pod murem w środkowym pierścieniu. Spokój zakłóciła mu grupa młodych chuliganów, którzy napadli na niego, pobili, porwali podręcznik i zamknęli w beczce na kilkanaście godzin. Hans przez wiele godzin rozpaczał, jednak nikt nie był w stanie usłyszeć jego głosu. Wtedy coś w nim pękło, zrozumiał nauki ojca i dopadł go obłęd. Ci ludzie to tylko zwierzęta… – rzekł drżącym głosem - … a zwierzęta się tresuje. Gdy w końcu znalazł w sobie na tyle siły by wyłamać wieko beczki z pustym wzrokiem udał się do domu. Zauważył grzejący się w kominku ojca pogrzebacz i w jego usta w kółko wypowiadały słowa: Zwierzęta się tresuje… zwierzęta się tresuje. Chwycił i dokładnie ogrzał stalowe urządzenie w wijących się złocisto – pomarańczowych płomieniach. Ojciec widząc rany na ciele syna, rzekł - Tylko nie przesadź… -rzekł dumnym głosem. Słońce chowało się wysoko za horyzontem a zakapturzony szlachcic szedł w stronę ciasnej uliczki, gdzie zwykle kanalie przeliczały łupy zebrane z obrabowanych dzieci. Stali na końcu uliczki a słońce delikatnie sunęło się im po twarzach. Hans powoli począł zbliżać się do niczego nie spodziewającej się grupki złodziejaszków. Młodzieniec uniósł wysoko urządzenie i nie skończył póki bruk nie był zbryzgany krwią. Gdy wrócił do domu obmył się z krwi i dołączył do rodzinnej kolacji. Przez długi czas po mieście krążyły legendy o „Płonącym wściekłością widmie”, lecz do dzisiaj… Nikt oprócz familii Steinfuhrer nie wie… Kto tak naprawdę był odpowiedzialny za tą masakrę. Dwa miesiące później urodził się jego brat i obecna głowa rodu Erthard Gerthold, a 6 lat później brat strateg Johan Ibrahim. Razem spędzali mnóstwo czasu, a Hans starał się przekazać całą swoją wiedzę umiłowanym braciom. Wraz z upływem czasu geniusz Noah`a począł się ujawniać. Wynalazł nowe wzory pozwalające oszacować siłę i kierunek przejścia sztormu co znacznie ułatwiło transport drogą morską oraz kilka twierdzeń, które pozwoliły wyjaśnić kilka zagadnień astronomicznych. Ukończył studia w Ishtar, Gothcie, Monterze, Archalos, Khorinis i wielu innych prestiżowych miastach. Zyskiwał sławę i szybko odnalazł się w świecie obrotu pieniądzem. Był zatrudniany przez największe gildie handlowe do współpracy i stale starał się poszerzać swoją wiedzę i doświadczenie. Podczas wyprawy do Vengardu na jednym z królewskich balów poznał drobną, szczupłą dziewczynę o jasnej karnacji, śnieżnych niczym nordmarskie szczyty włosach i błękitnych niczym poranne morze oczach. Ubrana była w białą, bogato zdobioną złotem i srebrem suknię. Szyja zdobiona była naszyjnikiem z białego złota, w środku którego znajdował się dwudziesto karatowy szafir bez skazy, a jej uszy zdobiły perłowe kolczyki. Serce Hansa zaczęło szybciej bić, a ręce zalały się potem. Dama nie mogła opędzić się od bogatych kupców, książąt oraz rycerskich bohaterów wojennych. Noah stracił nadzieję na zainteresowanie zjawiskowej kobiety swoją osobą, więc chwycił za książkę varanckiego uczonego Taribaldiego „Zrozumieć niebo” oraz kielich z półwytrawnym winem. Pewnym krokiem wyszedł na rozległy balkon i usiadł na znajdującej się obok wejścia ławce. Czytanie tak bardzo wciągnęło uczonego, że nie zauważył jak piękna pani usiadła obok niego i z ciekawością go lustrowała. Nie wytrzymując napięcia: Zawsze Pan czyta książki na balach?-zapytała nieśmiało. Tylko gdy mam na to ochotę. – odpowiedział w zakłopotaniu – A panienką zawsze interesuje się tyle mężczyzn? Te słowa sprawiły, że dama ukryła swą twarz w dłoniach. Wszyscy mężczyźni są tacy sami, nudni, zadufani w sobie… obiecujący sławę i majątek a mający w głowach tylko mnie nagą i spełniającą ich rozkazy – rzekła wpatrując się w niebo – ale... Pan jest inny, widać, że nie w głowie złoto i sława. Doszukuje się Pan czegoś cenniejszego, czyli inteligencji i nowych doznań. Te słowa jeszcze bardziej zawróciły w głowie Hansa. Na imię miała Marie i pochodziła z bogatego i szanowanego rodu Frankreichów. Od czasu tej rozmowy Hans na dłuższy czas pozostał w Vengardzie i zaczął pracować razem z Magami Ognia, którzy badali struktury magii. Każdego dnia odwiedzał dom ukochanej (Wysoka pozycja rodu, wykształcenie i bogactwo spełniły wszystkie oczekiwania teściów). Razem pogłębiali swoją wiedzę, wyjeżdżali na wycieczki po świecie i w ten sposób nigdy nie brakowało im tematów do rozmowy. Po 6 miesiącach Noah kupił oprawkę z białego złota i sam wlutował w nią magiczny kamień zmieniający barwę, który odkrył kilka dni wcześniej z Magami i oświadczył się Marie. Urządzono huczne wesele w którym wzięły udział obie rodziny Steinfuhrerowie i Frankreichowie. Wszyscy pili, tańczyli i bawili się do białego rana. Jakiś czas później okazało się, że Marie jest w ciąży. Hans był przeszczęśliwy, dbał o swoją żonę i kupował jej wszystko na co miała ochotę. W dniu porodu coś poszło nie tak. Marie zmarła w wyniku powikłań związanych z porodem. Przed śmiercią Marie kazała sobie obiecać, że Lugos (bo tak miał nazywać się ich syn) nie wyrośnie na skorumpowanego i bezdusznego człowieka. Noah płacząc i całując ręce żony zgodził się i przyrzekł jej wierność po kres czasów. Jednak śmierć rodziciela Hansa zadecydowała o jego powrocie do rodzinnego miasta. Słysząc od miejscowych o osiągnięciach swojego brata zrzekł się prawa do przejęcia rodziny, na rzecz Ertharda, który jego zdaniem Przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Po dziś dzień wspomaga brata w prowadzeniu rodziny zajmując się księgowością i sprawami finansowymi, naucza najmłodszych członków rodziny i w wolnych chwilach doskonali swoje umiejętności samoobrony. Hans Noah Steinfuhrer jest 54 letnim mężczyzną który od wczesnego dzieciństwa brzydzi się biedotą i nią gardzi. Dla niego liczą się tylko interesy familii i dobro głowy rodu. Nieszczególnie przepada za swoim bratankiem Luciusem ze względu na jego małżeństwo z kobietką z gminu. Ubóstwia swoją bratanicę Ines i bardzo często obsypuje ją drogimi i błyszczącymi prezencikami. Do dziś rezyduje w rodzinnym domu gdzie razem z braćmi pilnuje porządku i dba o reputację Steinfuhrerów.
  10. Ród von Steinfuhrer Pewnego dnia na Archolos przypłynął statek, który flagę ozdobioną miał niecodziennym herbem. Przedstawiał on młot o anielskich skrzydłach na złoto-czerownym tle. To byl Ród Steinfuhrer, który zjawił się na wyspie w jednym celu, jego członkowie chcieli rozszerzyć swe wpływy w tej części świata. Od lat, ta szlachecka rodzina zajmowała się sztuką kowalstwa, której tajniki były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Teraz planują jedno, dotrzeć do miasta Witmark, wzbogacić się i poszerzać wpływy przez ciężką pracę i pomoc tamtejszym mieszkańcom swymi nietypowymi wyrobami. Legenda założenia rodu Historia rodu von Steinfuhrer opowiada legenda o jego założycielu Deothare Młotodzierżcy oraz jego miłości do Minerwy Pani Górskiego Młota. Deothare urodził się w wiekach mrocznych, kiedy to ludzkie plemiona były podzielone i walczyły ze sobą o wpływy, a sam Rhobar I zdobywał terytoria w drodze do stworzenia swego Królestwa. Wedle słów legendy Deothare został wychowany przez Szablozęby na ziemiach północnego Nordmaru, gdzie krążyły słuchy o istotach człeko podobnych, które teraz zwiemy Orkami. W wieku 12 lat trafił do wioski Żelaznego Kotła, gdzie w leżu zwierząt, które go wychowywały znalazło go trzech myśliwych. Myśliwi zanieśli go do wsi, gdzie tamtejszy znachor poprowadził Deothara drogą jego przeznaczenia. Posłał go wnet do klanu w którym czczono tajemnicze Bóstwo nieznane wcześniej tamtejszym ludziom. To w tym klanie pierwszy raz dotknął swą ręką młota kowalskiego i pierwszy raz wykuł ostrze. Talus mistrz sztuk kowalskich tamtejszego klanu nauczył go wszystkiego co wiedział na temat kowalstwa, jednak talent Deothara dalej się pogłębiaj. Był chłopcem, którego siła przewyższała innych w jego wieku, gdyby tego było mało.. Jako członek klanu wyznający wiarę w Innosa stał się jego zagorzałym sługą i przysiągł zrobić cokolwiek ten mu przekaże. Pewnej nocy kiedy Deothar osiągnął wiek 16 lat doznał wizji samego Boga Światła i Sprawiedliwości. Nakazał mu on udać się do klanu Górskiego Młota na północnych ziemiach, gdzie Ludzie bali się zapuszczać, gdyż panował tam Orkowy Lud oraz bestie nieznane wszelkim łowcom i nieopisane przez wszelkich szamanów i odszukać Młot Gall Maras. Po wielu pożegnaniach, gdyż spisywano go na straty wyruszył w podróż, która trwała całe dwa lata. Powstało wiele legend rodowych na temat jego potyczek w drodze do Górskiego Młota, między innymi walka z Mroźnym Trolem, jednak to temat na inną opowieść. Kiedy ostatecznie Deothare dotarł do wioski miał już 18 lat. Był postawnym mężczyzną o łysej głowie i długiej brodzie niosącym na swym ciele wiele blizn. W wiosce powitali go niepewnie i z początku chcieli wypędzić jednakowoż decyzję tą zmieniła postawa Deothara w bitwie między górskimi Trollami, a wojownikami Klanu. Według legend Deothare w walce potrafił powalić trolla jednym uderzeniem jego młota. Starszy wioski po tym incydencie zgodził się do jego udziału w próbie Gall Maras. Udał się on na najwyższy szczyt w pobliżu, gdzie ścieżka była stroma i gęsta od niebezpieczeństw. Trafiwszy na miejsce próby spotkał tam młodą niewiastę, która okazała się być kapłanką Górskiego Młota. Zadała mu wiele pytań na które odpowiedzi nie były łatwe. Po odpowiedzeniu na wszystkie pytania kapłanka przeszła do ostatecznego testu. Test miał pokazać, czy młodzieniec będzie godny podnieść młot Gall Maras. Deothare będąc natchnionym przez wolę Innosa odrzucił swój młot i zbliżył się do piedestału na którym stał Gall Maras. Podniósł go bez żadnego wysiłku jakby sam Innos dodał mu sił i wspomógł go w tej próbie. Kapłanka oświadczyła mu się, przyrzekając na prastarą tradycję. Okazało się, że owa Kapłanka Minerwa była Panią Górskiego Młota, przez co Deothare stał się Wodzem wioski, początkując historię rodu Steinfuhrer. Nie wiadomo, czy wszystko co zapisano w księdze Młota jest prawdziwe, jednak pewne jest, że ta legenda zawiera ziarnko prawdy. Każda Głowa Rodu z pokolenia na pokolenie otrzymywała od swego ojca Gall Maras, który aktualnie znajduje się w rękach Ertharda Gertholda von Steinfuhrer. Członkowie rodziny Lucius Crowley Steinfuhrer- Syn głowy rodu Steinfurher oraz jeden z ich szermierzy jak i wyśmienity kusznik. Mężczyzna ma około 30 lat oraz jest całkiem potężnie zbudowany, posiada szerokie barki oraz duże wyrzeźbione plecy. Luciusa dotknęła tragedia w której zginęła żona oraz córka kusznika. Pewnego dnia dom Luciusa stanął w płomieniach, została podpalona prze grupę bandytów. W środku domu zamknięta byłą rodzinna Luciusa który bez chwili namysłu rzucił się do środka aby ratować swoich bliskich. Nadaremne, jego rodzinna spłoneła żywcem a ona przypłacił ten akt spaleniem połowy twarzy, jego dom spłonął doszczętnie a jedyne co się ostało z pożaru to moneta którą podarowała mu żona, z jednej strony była ona czyściutka i zadbana, a z drugiej doszczętnie spalona. Po tragedii wrócił on do swego rodu i postanowił wpierać tamtejsze wojska w celu osobistej zemsty której pragnął najbardziej ze wszystkiego. Hans Noah Steinfuhrer - Jeden z dwóch braci głowy rodu, który specjalizuje się smykałką do interesów i darem do perswazji. 54 letni wysoki mężczyzna o szczupłej budowie. Posiada długi, szpiczasty, biały wąs oraz siwą, długą brodę. Od wczesnych lat, razem z braćmi pomagał ojcu w rachunkach i w przeciwieństwie do najmłodszego krewnego drugiego stopnia Johanna wolał walczyć piórem a niżeli mieczem. Od trzech dekad razem ze swoim młodszym bratem Erthardem budował pozycję rodziny na tle kontynentalnym. Aktualnie przyjmuje stanowisko księgowego rodziny i odpowiada za jej majątek. Johan Ibrahim Steinfuhrer - najmłodszy brat głowy rodu. Były strateg wojskowy. 44 letni mężczyzna przeciętnego wzrostu o atletycznej budowie. Ojciec zaraził go smykałką do walki, lecz nie widział go w interesach przez jego toporność w nauce. Pełnił on często role chłopca na posyłki, a aktualnie zajmuje się treningiem członków rodu jak i rekrutów. Ines Christiane Steinfuhrer - 17 letnia i tym samym najmłodsza córka Ertharda, głowy rodu. Jest dziewczyną o anielskiej urodzie i zgrabnej budowie ciała, a jej złote i lśniące włosy zachwyciły już nie jednego męża swym pięknem. Porywcza i buntownicza, przez co nieraz uciekała z rodzinnego domostwa, aby wyciszyć się w towarzystwie dzikiej przyrody. Ojciec zadbał o jej wykształcenie, dzięki czemu jest mądrą i inteligentną dziewczyną. Uczęszczała na lekcje szermierki u swojego wuja, Johana, na których poznała podstawy walki mieczem. Erthard Gerthold Steinfuhrer - Głowa rodu, główny protoplasta Steinfuhrer. Na tą pozycję został wybrany przez ojca na miejscu urodzin, nauczył go on wszystkiego co potrafił i wszystkiego na temat zarządzania rodu. Choć nie jest najstarszym z trzech braci, bowiem ma 48 wiosen. Zna się na rzeczy lepiej niż każdy inny, potrafi przemówić do rozsądku swym pobratymcom jak i sympatycznie podejść do rozmowy z mieszkańcami, czy to w interesach, czy na porannym spacerze, który codziennie sobie organizuje dla "Odświeżenia umysłu" jak to zwykł powiadać. Również jako głowa rodu, ma wieloletnie doświadczenie kowalskie, którego nauczył go sam ojciec. Potrafi wytworzyć największe cuda rzemieślnicze. Spokojny i wyważony, jednak potrafiący stać się ostrym i pouczającym w pewnych momentach. Taki jest właśnie Protoplasta rodu Steinfuhrer. To on jako głowa rodu w kuźni jak i w bitwie dzierży Gall Maras. Lugos Steinfuhrer - 25 letni syn Hansa Noaha Steinfuhrera. Lugos Steinfuhrer specjalizuje się w wykuwaniu mieczy dwuręcznych jak i jednoręcznych od 15 roku życia zaczął zaopatrywać swą rodzine w broń. Średniego wzrostu mężczyzna o szczupłej budowie ciała. Posiada długie białe włosy i żółte oczy. Doskonale posługuje się bronią dwuręczną.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...