Skocz do zawartości

Nuxemo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

5 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Postacie: Kerth – Ten starszy brat. Nordmarczyk z krwi i kości, tradycjonalista. Od małego razem z bratem Farkasem szkolony w fachu kowalskim, jak i w walce. Tężyzna fizyczna i doświadczenie nie raz pokazało, do czego jest zdolny i w obróbce stali, jak i w starciu z zielonoskórymi. Cierpliwy, ale jak w tym fachu bywa również surowy i poważny, czasami nawet zbyt. Rodzina i tradycja są dla niego najważniejsze, kowalem jest całym sercem nie tylko dłońmi, stąd wychodzi również jego dobra strona, potrafi pomagać, nawet jeśli nie dostanie nic w zamian. W klanie nauki pobierał nie tylko od ojca, ale również od innych kowali, każdy przekazywał mu część swoich doświadczeń. Stąd jego umiejętności zaskakują niejednego nowego klienta, a obecnych zachęcają do ponownego skorzystania z jego usług. Po śmierci ojca zajął się swoim młodszym bratem i razem doskonalili się w fachu kowalskim, jednak Farkas nie planował spędzić tam reszty swojego życia i próbował przekonywać Kertha do opuszczenia północnych krain… Farkas – Ten młodszy brat. Nordmarczyk z krwi i kości. Zamieszkiwał wraz z bratem i ojcem jeden z klanów położonych bliżej granicy z Myrtaną. Od małego uczony do fachu swojego ojca – kowala. Wraz z bratem jako nastolatkowie uczeni byli pracy w kuźni. Początkowo były to bardzo proste roboty, jednak wraz z upływem czasu i dorastaniem, ojciec próbował przelać w nich cała swoją wiedzę, często mawiał: „Obserwujcie i uczcie się tego co robię synowie, albowiem kowal potrzebny jest temu światu jak woda dla spragnionego wilka”. Farkas był krnąbrnym dzieckiem, nie mógł odnaleźć się w roli, którą narzucił mu ojciec, jednak nie można mu odrzucić wytrwałości i samozaparcia. Mimo początkowych problemów ciężką pracą, powoli stawał się coraz lepszy w tym co robi. Nie można również nie wspomnieć o nieocenionej pomocy ojca i brata, która towarzyszyła mu przez bardzo długi okres jego życia. Ich rodzinny interes był jednym z wielu w regionie, jednakże cieszył się sporą rozpoznawalnością i zawsze posiadał stałych klientów. Jak to na północy bywa, największym zainteresowanie cieszy się głównie oręż i solidny pancerz. Okowy dla koni, podkowy, narzędzia pracy – były to zawsze rzeczy drugorzędne, również ze względu na surowy klimat tamtych regionów. Farkas przykładał uwagę do każdego zamówienia, nie chciał narażać renomy ojca, a także i w przyszłości swojej. Wiedli taki żywot przez kilka lat, aż do czasu śmierci ojca. Po tej sytuacji Farkas wiedział, że nie może zostać dłużej w tym miejscu i próbował przekonać brata do opuszczenia tej mroźnej krainy… Fabuła …Pewnego dnia w klanie pojawił się tajemniczy jegomość, nie był to zwykły klient a więc czego szukał w tamtejszych regionach? - Kim jesteś?– zapytał Kerth Obcy milczał i dalej spokojnie chodził po przedsionku kuźni. - Znałem waszą matkę – powiedział wprost. -Maria, bo tak miała na imię, zapewne byłaby teraz bardzo szczęśliwa widząc was. -Czego od nas chcesz?! – wybuchł rozgniewany Kerth. -Spokojnie, przychodzę tu z propozycją. Spoglądaliśmy na niego groźnie zmuszając go do kontynuowania swojej wypowiedzi. -Nazywam się Owen, przychodzę do was z propozycją pracy. -Pracy? – zapytał zdziwiony Kerth – To jest nasza praca, nie zamierzamy tego zmieniać. -Chwila – Farkas przerwał bratu. –Pozwól mu dokończyć. -Maria często opowiadała o swoim mężu i krainie z której pochodziła, wiele trudu zajęło mi dostanie się tutaj, a i tak ryzykowałem tym, czy w ogóle was spotkam. Pochodzę z miasta Wiltmark, miasta położonego na wyspie Archolos. Tak się składa, że jakiś czas temu wszedłem w posiadanie tamtejszej kuźni, dobrze prosperowała aż do czasu, gdy mój jedyny kowal zginął. Jestem pewien, że został otruty, nawet domyślam się kto mógł za tym stać, lecz to na razie nie powinno was obchodzić. -Czyli, chcesz żebyśmy dla Ciebie pracowali? – Zapytał Farkas -No, nieźle kojarzysz fakty, młody, tak dokładnie tego chcę, fachowej roboty i uczciwych pracowników. -Dlaczego mielibyśmy się zgodzić? – Zapytaliśmy -Nie macie nic do stracenia, nie widzę przy waszym boku ojca, a to świadczy tylko o jednym, zapewnie wam prawdziwy ciepły dom, godziwą płacę i szacunek wielu ludzi. -Dlaczego uważasz, że TO nie jest nasz prawdziwy dom? – Kerth zdenerwowany wtrącił -Bracie – odezwał się Farkas. – Może to jest nasza szansa na wyrwanie się z tego miejsca? Wiesz dobrze, że od dłuższego czasu chciałbym się stąd wyrwać, a tutaj trafia się taka okazja, nie chcesz zaryzykować? -Sam nie wiem, to miejsce, ta kuźnia to nasze dziedzictwo, nie możemy sobie tego ot tak odpuścić. -I do końca życia tkwić w tej lodowej norze wykuwając ten sam szeroki miecz i taki sam naramiennik. Wybacz, ale ja nie chce tak skończyć. -Ehhh… może i masz rację, nie chcę opuszczać tego miejsca, ale Ciebie tym bardziej nie chciałbym stracić. Po długich rozmowach Kerth ostatecznie skinął twierdząco głową w stronę Owena i następnego ranka wyruszyli w stronę Vengardu, aby stamtąd wypłynąć. Po długim rejsie. Dotarliśmy. Przemierzyliśmy kawał świata, jest on naprawdę piękny i urokliwy, nasz lodowy świat też był, ale na swój surowy sposób. Po kliku minutach dostrzegliśmy mury miasta a za chwile drogowskaz: „Wiltmark” -Jesteśmy na miejscu – Powiedział Owen. -Nie jest pięknie? Trzeba było przyznać mu rację, miasto robiło wrażenie swoją wielkością jak i ilością mieszkańców, ale na zwiedzanie przyjdzie jeszcze czas – uzgodniliśmy. Owen zaprowadził nas do kuźni, od razu widzieliśmy, że będzie trzeba ją zmodyfikować, dobrze, że zabraliśmy parę materiałów a za oszczędności i z pomocą Owena dokupiliśmy dodatkowy piec, odlewnie i niezbędne narzędzia. Po kilku miesiącach pracy, zaadaptowaliśmy się niemalże całkowicie, najciężej było z Kerthem, jeszcze trochę mu zajmie zrozumienie ze podjęliśmy słuszną decyzje. Niestety w najbliższych dniach Owen zaczął strasznie chorować. Nie traktował nas źle, praca wyglądała dokładnie tak jak to opisywał. Zżyliśmy się ze sobą, Kuźnia w Wiltmark stała się naszym drugim domem. Niestety po paru miesiącach walki z chorobą Owen uległ. Od tamtej chwili staliśmy się jedynymi spadkobiercami kuźni i tak jest po dziś dzień. Nuxemo - Kerth Hustler - Farkas
  2. Ciekawie, plus za trucizny, bo dają duże pole do popisu w jakiś scenkach role playowych
  3. Nuxemo

    O bugach kilku słów parę.

    Po próbie podniesienia rośliny typu bagienne ziele, rzepa, chwasty wywala z serwera i nie można wejść na jakiś czas, z tego co widziałem pare osób też tak ma.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...