Skocz do zawartości

Glar

Mentor
  • Liczba zawartości

    19
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

13 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Beneficjum to miejsce, w którym każdy obywatel dostaje niepowtarzalną szansę zrobienia swojego własnego interesu, o ile ma ku temu warunki. W zarządzanym przez Liebentala domu handlowym można skorzystać z licznych usług mogących przynieść korzyści lub będących pomocnymi dla mieszkańców Wiltmarku. Są to, m.in.: Funkcje bankowe. Ktokolwiek szuka bezpiecznego miejsca dla swoich pieniędzy, znajdzie je tutaj. Pieniądze można deponować lub wypłacać dowolnie. Każdy z deponentów notowany jest w księdze rachunkowej, otrzymuje także dowód operacji bankowej*, gwarantujący bezpieczeństwo zdeponowanych środków. Deponent nie ponosi żadnych kosztów. Depozyt. Liebental oferuje również miejsce do przechowywania ekwipunku. Za samo otwarcie depozytu nie jest pobierana żadna opłata. Deponent płaci dopiero przy odbiorze depozytu - kwota do zapłaty = suma dni (OOC) udostępniania miejsca x 15 szt. złota. Pierwsza doba jest darmowa**, więc to petent decyduje o długości wynajmu i ile zapłaci. Opłata pobierana jest za cały depozyt, nie za każdy przedmiot pojedynczo, co oznacza, że w jednym depozycie można przechowywać dowolną liczbę przedmiotów różnego rodzaju. Przy odbiorze wyłącznie jednego przedmiotu z całości depozytu (gdy petent chce zachować resztę depozytu, ale potrzebuje tylko jednego przedmiotu) pobierana jest jednorazowa opłata w postaci 5 szt. złota. Pożyczki gotówkowe. Każdy obywatel Wiltmarku może również złożyć wniosek o pożyczkę. Warunkiem pozytywnie rozpatrzonego wniosku jest zastawienie przez petenta jednego przedmiotu lub więcej (o wartości zbliżonej do wysokości pożyczki) w ramach zabezpieczenia wierzyciela - wraz ze spłatą pożyczki przedmioty są zwracane petentowi. Jeśli petent nie jest w stanie spłacić pożyczki, przedmioty stają się rekompensatą. Pożyczki działają na zasadzie "pięćdziesiątek" i minimalną kwotą pożyczki jest właśnie 50 sztuk złota. Rachunki otwierane są na czas określony, który można wynegocjować indywidualnie. Wedle nazwy domu handlowego, aby każda strona była zyskowna, pożyczki należy naturalnie spłacać z niewielkim oprocentowaniem. Obecne oprocentowanie wynosi: 8%. Dla przykładu, procenty z konkretnych kwot: 50 szt. złota = 4, 100 szt. złota = 8, 150 szt. złota = 12, 200 szt. złota = 16, 250 szt. złota = 20, etc. Zlecenia sprzedaży. Petent może zlecić sprzedaż przyniesionego przedmiotu. Warunki sprzedaży, a także podział zysku, są ustalane indywidualnie do danego przedmiotu oraz oczekiwań petenta, zatem podlegają negocjacjom. Domyślna część zysku dla wierzyciela transakcji wynosi 20% z kwoty sprzedaży. Obowiązkiem wierzyciela jest znalezienie kupca, dokonanie transakcji po ustalonej między obiema stronami kwocie oraz dostarczenie należnych pieniędzy petentowi. Dom handlowy "Beneficjum" - zwany niekiedy lombardem, bądź kantorem - swe początki zawdzięcza staraniom dziada Liebentala, który odkupił niegdyś stary magazyn. Ówczesny właściciel magazynu zamierzał opuścić wkrótce Wiltmark, a że zależało mu na tym możliwie jak najszybciej, tedy sprzedał nieruchomość po okazyjnej cenie. Budynek w rękach nowego właściciela z początku pełnił swoją dawną funkcję, nadal działając jako magazyn towarów, lecz z czasem charakter działalności diametralnie się zmienił, a stało się to za sprawą ojca Liebentala. Z jego woli skład towarów zamienił się w "Beneficjum" - dom handlowy, w którym każdy mógł znaleźć swój zysk. Intratny biznes rozwijał się prężnie, przyciągając pokaźną klientelę. A wkrótce również i straż miejską. Po mieście krążyć zaczęły bowiem plotki, według których u Gebharta - prócz możliwości zaciągnięcia pożyczki, zdeponowania pieniędzy, zidentyfikowania przedmiotu, czy wynajęcia depozytu - można rzekomo skorzystać z dodatkowych usług, o których nie mówi się na głos. Plotki te nigdy jednak nie znalazły potwierdzenia, a męczony regularnymi wizytami strażników Gebhart ani razu nie dał podstaw do oskarżenia o łamanie prawa. Liebental, gdy tylko mógł, pomagał ojcu w czym się dało, dzięki czemu nabył od niego cenną wiedzę. Chociaż pewne działania Gebharta zastanawiały go, dziwiły, to syn nigdy nie zadawał zbędnych pytań, uznawszy, że ojciec zna się na rzeczy a wszystko co robi ma swój cel. Cel, o którym z pewnością kiedyś się nauczy. Z czasem, gdy właściciel domu handlowego zapracował już na zaufaną opinię, liczba pogłosek zmalała niemalże do zera. Tak było dopóki, dopóty interesem zarządzał Gebhart. Lecz zdarzyło się pewnego ranka, że Gebharta znaleziono martwym w jego łożu. Znana mieszkańcom Wiltmarku, niegroźna z pozoru przypadłość, która towarzyszyła mu od bardzo dawna, a sprawiała wrażenie zaledwie dokuczliwego kataru, nie budziła nigdy żadnych podejrzeń, nie wzbudzała alarmujących sygnałów do tego, że Gebhart może podupaść znacznie na zdrowiu, a co gorsza pożegnać się z ziemskim padołem. Mylono się. Przypadłość owa nagle, z dnia na dzień, zmusiła go do pozostania w domu. Nazajutrz Gebharta już nie było - pozostało jedynie pogrążone w wiecznym śnie ciało. Wszystkie dobra, choć testamentu nigdy nie odnaleziono, przypadły jedynemu synowi - Liebentalowi. Plotki i teorie ponownie narodziły się na ustach postronnych. Liebental i owszem, na początku miał spore trudności z tym, aby poskładać wszystko do kupy, rozwiązać niedokończone sprawy. Mimo to okazał się jednak niezgorszym następcą "Beneficjum" i pokazał, że rodzinny interes potrafi prowadzić z równą skutecznością, co jego poprzednicy. Zaczął rozkręcać go na nowo. *dowód operacji bankowej - gra nakłada pewne ograniczenia, dlatego istnieć on będzie w postaci zrzutu z gry lub ewentualnej wiadomości na Discordzie. Każdy może poprosić o weryfikację dowodu, a w razie potrzeby zweryfikować dowód IC drogą prawa miejskiego. **darmowa pierwsza doba - jest darmowa w przypadku depozytów na minimum 2 dni, wtedy kwota zapłaty wynosi 15 monet. Jeśli depozyt trwał krócej - pobierane jest 15 monet.
  2. Glar

    [KONKURS] Liebental

    - Poddaję w wątpliwość jego kandydaturę - zaczął beznamiętnym głosem młodszy mężczyzna w bogatej czapie z pawim piórem. - Jego kandydaturę oraz lojalność wobec sprawy, a finalnie poddaję również w wątpliwość powodzenie misji, którą zamierzasz mu zlecić. Wszak tu nie tylko o Archolos idzie, ale też i o nas samych. O całą operację. Gdyby potrafił osiągnąć coś spektakularnego, to usłyszelibyśmy o nim już lata temu, być może wtedy potrafiłbym mu zaufać. Być może. Tymczasem kim on jest? Fakt, zwykłym golcem nie sposób go nazwać - pochodzi przecież z kupieckiej rodziny. Ale nie urósł też do rangi nikogo ważnego. Jest pospolitą płocią. Drugi, starszy z jegomościów, westchnął ociężale. W zacienionej izbie, w kamiennym, pokrytym grubą warstwą sadzy kominku wesoło trzaskał ogień, rozgrzewał. Jegomość siedzący w misternie rzeźbionym karle rozsiadł się jeszcze wygodniej, zakręcił naczyniem trzymanym w dłoni. - Twój sceptycyzm, drogi Markolcie, - podjął po chwili milczenia, ocierając z resztek wina bujne wąsy - zawsze budził we mnie podziw. Mądra to rzecz - ostrożność. Jednak ostrożnością świata nie zwojujesz. Zwłaszcza taką, która aż do przesady przypominać zaczyna niechęć i uprzedzenia… szczególnie do własnych sojuszników. Wszak wiesz o tym, że takimi uprzedzeniami nie zdobędziesz przywilejów, nie napełnisz kufra złotem, a łoża rozochoconymi dziewkami. Dlatego to ja w naszej komitywie podejmuję ważne decyzje. - Zatem sądzisz, że można mu w tej kwestii zaufać? Że powierzone mu pieniądze - zamiast przepuścić w burdelu lub na hazard - wykorzysta zgodnie z naszą wolą? A co najważniejsze, że na torturach, Innosie nie dopuść, nie wyśpiewa ani słowa o nas? Bo przecież musisz być świadom tej jednej rzeczy: że nawet, jeśli szczerze i z oddaniem będzie służył naszej sprawie, to kluby boleśnie zaciskające się na jego członkach albo i krzesło nabijane żelaznymi kolcami, skutecznie i prędko pomogą mu zmienić zdanie. W obliczu obcęgów do wyrywania paznokci święta sprawa nagle przestanie być świętą, a szczytny cel i pieniądze nań przeznaczone nagle stracą jakiekolwiek znaczenie, gdy zaczną przypalać boki. I wykrzyczy wszystko, byle skończył się ból, byle przestano, byle... - Tak sądzę - odparł dobitnie oraz stanowczo starszy, przerywając i zupełnie ignorując bogate w szczegóły markoltowe opisy tortur, którymi ów lubił się popisywać, a zdarzało mu się to dosyć często. Na tyle często, że starszego już dawno zdążyły one znudzić i przestały sprawiać wrażenie. - I na tym poprzestańmy. Postanowiłem wyznaczyć do tego celu Liebentala nie bez powodu. Jego ojciec, o którym już wspominałeś, to był porządny człek, nie działający z własnych pobudek, a co ważniejsze z pobudek materialnych. Jego słowo nie dym - można było na nim polegać. I na jego pieniądzach też - bez wsparcia Gebharta nie zdołali byśmy sfinansować skryptorium w tak szybkim tempie. A było nam ono potrzebne niezwłocznie. Gebhart służył sprawie szczerze. I do samej śmierci. Starszy westchnął ponownie, oglądając rubinowy płyn w szklanicy z modnego błękitnego szkła. - Szkoda, że wykończyła go ta choroba, - podjął zaraz - mógłby nam się jeszcze przydać. A właściwie jego interes mógłby nam się jeszcze przydać. - Cóż, teraz to jest interes Liebentala - zauważył celnie Markolt, skrzyżowawszy ramiona na piersi. Fikuśne, przedłużane rękawy jego jopuli zawisły wzdłuż ciała. - Jeśli odziedziczył po ojcu coś więcej, niż tylko ładną buźkę, to być może będzie jeszcze z tego pożytek. Mam tu na myśli poświęcenie dla idei, rzecz jasna. A ja śmiem twierdzić, że nie jest do tego zdolny. Do niczego nie jest zdolny. Starszy odstawił szklanicę na jesionowy stół, poprawił chaperon na głowie. - Liebental odziedziczył coś więcej, niż Gebhart. Nie tylko interes, dom oraz wymienioną przez ciebie aparycję - jaka by ona nie była - która zresztą nie ma tutaj nic do rzeczy. Phe-he-he… a może jednak ma, hmm? Markolt zmierzył rozmówcę kosym spojrzeniem, nie zmieniając pozycji. Przez sekundę sprawiał wrażenie, jakby chciał odpowiedzieć - milczał. - Powody twego sceptycyzmu są mi doskonale wiadome. Złość masz ku niemu, bo twoja faworyta, Eliszka, niegdyś do niego smaliła cholewki, nie do ciebie. Nie, bracie Markolcie, nie musisz nic mówić. Twoja twarz powiedziała już wszystko, sama za siebie. Nie musisz nic mówić, za to musisz się tego wyzbyć, nim będzie za późno. Jak mówiłem: uprzedzenia, przyjacielu. Prywata nigdy nie sprzyjała i sprzyjać nie będzie naszej sprawie. Z pewnymi wyjątkami, rzecz jasna. Ale femina? Afekt z powodu kobiety? Nie, Markolcie, to nie może tak być. Innos to wszystko widzi i osądza! Markolt, miast zaperzyć się, uśmiechnął się obojętnie i ze świstem wypuścił powietrze z ust. - Wystarczy, wystarczy. Gotów jesteś prawić mi zaraz morały o uszanowaniu dziewictwa, pierwszeństwie ślubu przed pożyciem i o innych staromodnych banialukach. Bez komentarza… Starszy prychnął w odpowiedzi, jak pradziadek na rodzinnym obiedzie, który i tak swoje wie, ale tematu nie kontynuował. Zamiast tego uniósł palec wskazujący. - Nie zmienia to faktu, że przez afekt wobec niego nie zauważasz w nim tego, co ja. To prawda, potomek Gebharta potrafi okazać się porywczy, a jego poczucie humoru to raczej kiepski żart, dosłownie i w przenośni, jednak jest w nim nie tylko skłonność do poświęcenia, ale też pewien rodzaj fanatyzmu. Coś, czego brakuje nam obojgu. Gebhart wiedział o tym, dlatego gdy jego syn był jeszcze wyrostkiem, nauczył go wszystkiego, co niezbędne do przejęcia biznesu w przyszłości. Podobno chłopak potrafił już czytać i rachować zanim nauczył się dobrze chodzić, chociaż pewności nie mam ile w tym prawdy. Pewnie niewiele, ale to nieistotne… Zresztą wcale głupi nie był, sam się pchał do lektury, a po dwudziestym roku życia sypał już cytatami z referatów jak z rękawa. Gebhart nigdy nie zdradzał szczegółów swoich działań, jednak zawsze - o ile było to możliwe - mógł w nich liczyć na pomoc syna, który najprawdopodobniej domyślał się, że chodzi o coś bardzo ważnego. Wiele lat od tamtego czasu minęło, no i nie mylił się. Zatem o lojalność wobec poruczonych mu sekretów, spraw, misji i funduszy, martwić się nie musisz. Zresztą… Nie zmuszam cię wcale do zaufania wobec Liebentala. Oczekuję za to zaufania wobec mnie. I moich decyzji, bowiem moje decyzje nigdy jeszcze nie zaprowadziły nas na jałową ziemię. A skoro ja zdecydowałem, że Liebental poradzi sobie z poruczonym mu zadaniem, to tak będzie i basta. Causa finita. Pojąłeś, bracie? Starszy z naciskiem wypowiedział ostatnie słowo, przenosząc tym samym wzrok na niego. Markolt skłonił się formalnie z twarzą niezmienną jak posąg, dając do zrozumienia, że pojął. Upewnił się przedtem, że ukłon nie będzie zbyt uniżony. - Wyśmienicie. Przygotuj się zatem do rejsu na Archolos, bo sam mu te poruczenia przekażesz. Aha i jeszcze jedno… Będę wdzięczny wielce, jeśli wrócisz tutaj w jednym kawałku. Najlepiej z pełną skrzynką Ognia Innosa albo innego przedniego wina, z którego słynie Wiltmark.
  3. Glar

    Nie tylko błędy i zażalenia...

    Bardziej patrzyłbym na to pod względem ukierunkowania na konkretną usługę, niż raczej pod względem kwestii umiejętności pisania/czytania. Umownie, niemal każda postać w grze zna pismo i potrafi czytać, chyba że ktoś umyślnie wybierze inaczej dla swojej postaci. Rzadko mamy styczność z czytaniem w grze (mam na myśli IC), więc tak to zostało uproszczone. Skryba/skryptor/urzędnik, jak kto woli, miałby po prostu łatwiejszy dostęp do pergaminu i innych potrzebnych narzędzi, niż przeciętny obywatel, i w związku z tym mógłby świadczyć takie usługi za drobną zapłatą. Na pewno wyszło by taniej i szybciej skorzystanie z usług takiego fachowca, niż za samodzielne kupno pergaminu, pióra, kałamarza, atramentu, jakiegoś grafitu, węgielka czy coś. No i tekst byłby profesjonalny. Możliwości są, dla chcącego nic trudnego.
  4. Glar

    Lekkie rozczarowanie

    Wydaje mi się, że mało kto wykorzystał startowe pieniądze z głową. Przykładowo, nie widzę problemu, aby w kilka osób zebrać się w grupę, zrzucić każdy po 50 i zainwestować w coś bardziej opłacalnego, niż kawałek chleba czy łopata. Rozwinąć jakiś wspólny mały biznes, sprawdzić, czego w mieście brakuje, co mogłoby się przydać ludziom. Gracze celują w niezależność, bo to jest mniej wymagające, nie trzeba grać, rozmawiać, wystarczy grindować. A serwer to niestety umożliwia, więc to nie jest ich wina. Problem w tym, że od niezależności lepsza i wydajniejsza jest współzależność, istnienie w grupie, lecz nie każdy to rozumie.
  5. Glar

    Gwardziści NPC

    Dziś rano pomyślałem o tym samym i doszedłem do wniosku, że to jest zły pomysł. Strażnicy, którzy będą agresywnie reagować na moby, zaczną być wykorzystywani jako darmowa pułapka na zwierzęta. Gracze z pewnością wykorzystaliby fakt, że coś może zabić moby za nich, bez utraty czegokolwiek, i jeszcze w dodatku zostanie loot do zebrania. Nawet gdyby dało się ustawić to w ten sposób, że NPC zabijający moba powoduje brak lootu z niego, to można by to pewnie łatwo ominąć wykonując last hit na mobie, nawet gołą pięścią.
  6. Wiemy już, że nie obyło się bez większych i mniejszych usterek, a niektórzy gracze mają swoje powody do zażaleń, jednak w tym wątku chciałbym poruszyć zupełnie inną kwestię, czyli rzeczy, które osobiście mi się spodobały i z mojej strony zasługują na pochwałę. 1. Nieznajomi i nazywanie w dowolny sposób postaci. Rzecz, przed którą społeczność GMP broniła się zawsze rękami i nogami. Nareszcie przerwane zostało to "gothicowe tabu" i moim zdaniem sprawdza się nieźle. Podoba mi się, że mogę nazwać daną postać w dowolny sposób, co ułatwi wyróżnienie jej z tłumu innych osób. Mag Ognia, Kapelusznik, Brygadzista, Górnik, Farmer, Krzywonos... Każda interakcja nabiera swoistego charakteru, a nazwa pozwoli w przyszłości przypomnieć sobie kontekst, w której dana osoba została poznana. Jedynym spostrzeżeniem ode mnie jest długość nazwy możliwej do wpisania - mogłaby być znacznie dłuższa, ponieważ np. Strażnik miejski czy Kobieta z warkoczem już się nie zmieści. 2. Interfejs interakcji z postacią. Bardzo wygodna rzecz, jak najbardziej na plus. 3. Związywanie postaci przy użyciu itemu liny. Patent ten widziałem jedynie na serwerze Irdorath i miło zobaczyć go ponownie. 4. Gra w kości. Nareszcie jest od tego odpowiedni item! Dziękuję za to. 5. Wymagania przedmiotów przy różnych czynnościach. Nie oprawisz martwej zwierzyny bez nożyka w ekwipunku, nie złowisz ryb bez wędki, a do wytwarzania różnorakich przedmiotów potrzebujesz poszczególnych materiałów. Mała rzecz, a cieszy. 6. Tablica ogłoszeń. Pojawiała się kilkukrotnie na paru serwerach, więc według mnie i tutaj nie mogło jej zabraknąć. Ważna rzecz: proponuję dodać wymaganie posiadania papieru i atramentu/pióra, aby wywiesić ogłoszenie - zmniejszy to niewłaściwe użycie tablicy i trollowanie, ponieważ za przedmioty trzeba będzie zapłacić, natomiast może też dać nową możliwość pracy skryby, który za drobną opłatą zajmować będzie się wywieszaniem ogłoszeń. Ograniczył bym też w jakiś sposób zrywanie ogłoszeń, aby tablica nie zamieniła się w chaos i rwanie włosów z głowy z nerwów, ponieważ "znowu ktoś mi usunął długie ogłoszenie". 7. Przepustki i glejty. To dobry pomysł i wprowadza do gry mnóstwo nowych możliwości. 8. Skrytki, magazyny. Kolejny świetny pomysł. Osobiście bardzo często używam skrytek, lecz na żadnym serwerze (Sakrael był jedynym, jaki pamiętam) nie zostały one oskryptowane we właściwy sposób. Tutaj mogę pochwalić, że wreszcie ktoś o tym pomyślał. Na razie tyle przyszło mi do głowy, ale z pewnością jest tego więcej. Jeśli tylko coś zauważę, to dopiszę do listy kolejne pozycje. Zachęcam do podzielenia się spostrzeżeniami i elementami, które wywarły na was dobre wrażenie lub chcielibyście za nie podziękować/pochwalić.
  7. Glar

    O bugach kilku słów parę.

    - Po przelogowaniu opis postaci skraca się do pierwszej linijki, reszta opisu znika.
  8. Glar

    Nie mogę dołączyć na serwer

    Wygląda na to, że masz nieprawidłową wersję Gothic 2 Online. Musisz mieć wersję 0.1.5.4 - sprawdź jaka jest Twoja. Jeśli masz inną, to musisz zainstalować nowszą lub zaktualizować launcher (w moim przypadku zapytało o update i zaktualizowało automatycznie po kliknięciu "Yes").
  9. Być może potrzebujesz kodu dostępu, który ustawia się na forum. Nie jestem pewien. Możesz ewentualnie podesłać screen jak to u ciebie wygląda, żeby mieć lepszy podgląd sytuacji.
  10. Glar

    Dyskusja po starcie

    Moje wrażenia są takie, że jakoś trudno było mi wczuć się w grę. Prawdopodobnie przez wszystkie dokuczające kwestie OOC - a to zacięły się napisy na ekranie i nie chciały zniknąć, a to brakowało jakichś przedmiotów. I inne różne sytuacje. Ogólnie uważam, że da się fajnie pograć i mam kilka planów na ciekawą grę, ale najpierw trzeba uporać się z przypadkami dokuczającymi w grze.
  11. Glar

    Pożyjemy, poczekamy.

    Wydłużenie godziny In game jak najbardziej, opcja 6 godzin OOC wydaje się najbardziej rozsądna, można by spróbować nawet z opcją 9 godzin OOC. Niestety zrównanie czasu OOC z czasem IC nie ma racji bytu w role playach. Znam to z własnych doświadczeń, ponadto nie sprawdziło się to na żadnym serwerze. Zastosowanie tej opcji wiąże się z tym, że może dochodzić w grze do sytuacji, kiedy utknęliśmy w jakimś punkcie lub nasze decyzje i działania są mocno ograniczone na dłuższej przestrzeni czasu. Mowa tu głównie o sytuacji, kiedy nastaje noc - logika podpowiada, że jest to dla postaci czas na sen i odpoczynek, jednak z wiadomych względów nikt nie odgrywa tych rzeczy (lub bardzo rzadko i w formie skróconej). Większość graczy nie czerpie przyjemności z siedzenia i patrzenia się w ekran, jak jego postać leży w bezruchu przez dłuższy czas. Realizm w grze jest jak najbardziej na miejscu, jednak musi być odpowiednio przystosowany i zbalansowany do rozgrywki. Czynności, takie jak sen czy potrzeby fizjologiczne, często są jedynie umowne w celu pominięcia elementów mniej istotnych w grze - mamy przecież ograniczony czas i chcemy go spożytkować możliwie jak najbardziej korzystnie dla nas. Każdy ma swoje własne cele w grze. Dla kogoś będzie to przyjemne spędzenie wolnego czasu, dla kogoś rozwój umiejętności postaci, a dla kogoś innego doświadczenie czegoś, czego nie ma okazji doświadczać na codzień. Są jednak elementy wspólne dla każdego, czyli odczuwanie satysfakcji z rozgrywki oraz posuwanie fabuły naszej postaci do przodu. W momencie, gdy znacznie spowolnimy te procesy, gra przestanie nam się podobać i może stać się naszym drugim życiem, niekoniecznie ciekawym i obfitym w to, czego oczekiwaliśmy od wirtualnej rozrywki. Weźmy na przykład postać farmera. Gracz, do którego należy ta postać, ma jedynie kilka godzin dziennie wolnego czasu na to, żeby pojawić się w grze. Jeśli trafi na dzień, to w większości przypadków będzie mógł skupić się na pracy na roli, życiu w gospodarstwie - czyli czynnościach, które zapewne zamierzał odgrywać. Jednak nie uniknie też przypadków, w których trafi na noc zabierającą cały jego wolny czas. Praca na roli nie toczy się nocą, noc dla mieszkańców farmy jest czasem na regenerację sił. Farmer może w nocy odwiedzić karczmę, ale może tam nie spotkać nikogo, z kim mógłby porozmawiać/kto chciałby z nim rozmawiać. Zdecydowana większość narracji postaci odbywa się poprzez dialogi między nimi, więc już mamy do czynienia z sytuacją, która ogranicza nasze możliwości. Jeżeli noc będzie upływać bardzo wolno, to tym samym sytuacja, w której jesteśmy ograniczeni, znacznie się wydłuży i może pozbawić nas satysfakcji z gry, ponieważ nie osiągniemy swoich celów. Z tych powodów uważam, że należy znaleźć odpowiedni balans pomiędzy jednym a drugim. Za szybka gra sprawi, że osiągniemy swoje cele zbyt wcześnie, przez co prędko możemy przestać grać (skoro nie musimy/nie mamy już o co się starać, bo wszystko zostało osiągnięte i dalsza gra nie daje nam nic nowego), natomiast zbyt powolne tempo może prowadzić do frustracji z powodu bardzo długiego oczekiwania na konkretne efekty, które sobie założyliśmy, poczucia marnowania czasu i zbędnego rozwlekania zwykłych czynności lub monotonii i rutyny.
  12. Glar

    Szubrawcza Załoga Piratów

    Rzadko odpisuję w tego typu tematach, ale teraz zrobię wyjątek. Tekst w jakiś sposób mnie przyciągnął, przeczytałem "jednym tchem". Pomijając błędy, które tutaj są raczej mało istotne (biorąc też pod uwagę to, że całość jest jakby opowiadana przez konkretnego narratora, więc można przymknąć oko), to pomysł jak najbardziej na plus. Mam nadzieję, że dostaniecie szansę, ahoj.
  13. Glar

    Witajcie

    Tak, serwer będzie dostępny dopiero 8 listopada o godz. 20, jak zostało napisane na stronie głównej forum.
  14. Glar

    Budowniczy

    Kiedyś próbowałem grać cieślą na innym serwerze, ale ekipa zarządzająca serwerem niezbyt garnęła się do wprowadzania zmian na mapie, chociaż jest to jak najbardziej możliwe. Miejmy nadzieję, że może tutaj będzie inaczej, byłoby ciekawie, gdyby otworzył się jakiś cech cieślów.
  15. Glar

    Jovan aka Wrona

    tl;dr Ani fajne, ani śmieszne... ale zapomniałeś w umiejętnościach napisać o talencie wokalnym, a raczej jego braku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...