Skocz do zawartości

Tales

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

12 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Wśród parunastu imigrantów, których przeróżne powody ściągnęły na Wschodni Archipelag, znalazł się jeden młodzieniec, Talesem zwany. Ów mężczyzna miał za sobą historię, którą niósł w sobie jak brzemię zgrozy, spoczywające na jego duszy. W przeciwieństwie do innych podróżnych nie uchylił nawet rąbka tajemnicy, mimo długich wieczorów na pokładzie, mimo że jest człekiem rozmownym ponad miarę oraz towarzyskim. Strach, który zmotywował jego podróż do Wiltmarku, wynikał z jego podłej przeszłości. Młody Tales wykazywał od zawsze przedsiębiorczość, prawie tak wielką jak zamiłowanie do pieniądza. Z tego względu uderzał w najbardziej dochodowe interesy, zakładając zamtuzy, szulernie i to nawet w jednym. Zaczynał skromnie od małych turniejów kościanego pokera. Stosował specjalne kostki, wydrążone od środka i wypełnione galem. Ilekroć chuchał bądź pocierał kostką w dłoni nagrzewał ów metal, a ten przelewał się zgodnie z jego wolą w wydrążonych tunelach. Szuler prędko się dorobił na otworzenie pierwszego interesu. W ciągu lat wypracował własny majątek, który teraz pozostawia. Dopływając do miasta miał przy sobie ledwie ćwiartkę życiowego dorobku. Tyle ile było mu potrzebne, by zaczął od nowa, z dala od starych problemów. Od jego prześladowców, którzy ciągnęli za nim, aż do Khorinis. Bowiem tam też zbiegł wcześniej z Varantu. Do którego z kolei zbiegł z ojczyzny, Myrtany. Tak, Tales nadepnął na odcisk niemałej grupie wpływowych ludzi z półświatka. Zaczął od współpracy, która układała się pomyślnie. Z czasem jednak powstawały napięcia, aż pewne wydarzenia, w których niemal zginął, przelały czarę goryczy. Teraz zaczyna od nowa, choć bardziej obeznany w temacie. "Nazwę swój dobytek Diament Wiltmarku"-pomyślał Tales w drodze do miejskiego urzędu. Jak pomyślał, tak zrobił. Zapraszam do oceny i dziękuję za wszelkie uwagi.
  2. Użyłem składni sprzecznej, elementami, z aktualną ze względu na chęć nawiązania do kultury wiejskiej oraz archaicznej budowie zdania. A propos błędów kardynalnych to powinieneś spytać pani, a nie panią, od polskiego i nie zaczynać zdania od "No"
  3. Stwórzcie sensowną ekonomię.
  4. Nieopodal miasta można cieszyć oczy rozległymi polami i zielenią folwarku niejakiego Talesa Sarkozi.. Połacie ziemi obrośniętych są pszenicą. Z poletek wyrastają rzepy, a obok pasą się owce. Jadąc w stronę miejskiej zabudowy zdarza się spotkać rolnika lub pasterza, którzy serdecznie się uśmiechną i zaoferują nieraz jaja lub marchewkę, po korzystnej cenie. A gdyby ktoś zmarzł bądź zgłodniał zawsze może liczyć na pracę, łoże, miskę zupy z rąk właściciela ziemskiego. Życie na farmie mija na wiejskiej codzienności. Ato ktoś popracuję w polu, by później iść sprzedać plony w mieście, gdy kto inny leżąc na trawie pilnuję Betsy i reszty owieczek. A atmosfera iście przyjemna, bo zarządca wyrozumiały i lubi się zabawić ze swymi. Gdy gwiazdy wschodzą wysoko, a prace wszelkie skończone, do miasta się lubi udawać by wypić trochę. Folwark Sarkoziego to istny kawał roboty. Wielu ludzi do pracy i dbanie o dochody. Jak wilcy jakieś zwierzę naraz ukatrupią, ktoś biegnie do myśliwych dać nagrodę sutą, a jak bandyci zastukają kamaszami to właściciel sam bierze swój stary miecz, jeszcze po wojnie na której służył, by stanąć im naprzeciw w obronie swej ziemi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...