Skocz do zawartości
Pio

✅[Zarządca Kopalni] Kompania Górnicza Zink-Belger

Recommended Posts

 

 

Do rąk własnych Madelyn Wiltmark, Lady Rodu Wiltmarków oraz Królowej Regentki Królestwa Archolos 

Cytat

 

Szanowana Lady Wiltmark, 

 

piszemy do Pani ów list z nieukrywaną radością jak i entuzjazmem, a zwłaszcza z poczuciem odpowiedzialności oraz zaszczytu, spowodowanego zaufaniem jakim postanowiła Pani obdarzyć nasze osoby. Kompania Górnicza Zink-Belger to największy podmiot realizujący usługi wydobycia, przetwórstwa oraz dostawy kruszców łamanych w Myrtanie. Koordynujemy oraz zajmujemy się pozyskaniem rud ziem rzadkich, tak zwyczajnych jak i tych o magicznych właściwościach, a także skał krystalicznych czy siarki. Minerały przez nas dostarczane są tymi najwyższej jakości, bowiem pracownicy zajmujący się ich wydobyciem to szczególnie wyselekcjonowana kadra doświadczonych górników. Surowce te wykorzystywane są w całym królestwie, we wszystkich branżach: kowalstwie, hutnictwie, bednarstwie, budownictwie, okrętnictwie, handlu. Zaufały nam najważniejsze instytucje Myrtany jak i prości, zwyczajni ludzie, korzystający z naszych wyrobów w życiu codziennym. Dlatego też zamierzamy podjąć się i tego zadania, jakie Pani przed nami postawiła. Bardzo się cieszymy, iż to właśnie nas wybrała Pani do zajęcia się sprawą odbudowy, modernizacji oraz ustabilizowania górnictwa na Pani rodzimej wyspie. Dziękujemy raz jeszcze za zaufanie i zrozumienie jakie nam Pani okazała, tym samym liczymy iż to zadanie będzie jedynie preludium do naszych kolejnych, pomyślnych, interesów. 

 

Z wyrazami szacunku, 

Burot Zink, Joachim Belger

Właściciele oraz przewodniczący Kompani Górniczej Zink-Belger

 

 

***

     - Pięknie Pan to przeczytał, z taką powagą i wyniosłością - skomentował starszy mężczyzna. Gustaw nie rozumiał jednak jaki był powód całego tego przedstawienia. Spoglądał raz na pergamin, raz na mężczyznę zasiadającym zza potężnym, dębowym biurkiem. - Chociaż mam nadzieję, że w ustach herolda i głowie tej kobiety zabrzmi to lepiej, niepotrzebnie taki patos Pan wnosi - dodał po chwili Zink. 

- Dziękuję i rozumiem - odpowiedział jeszcze bardziej skołowany Gustaw - lecz gdyby mógłby Pan mi powiedzieć jaki jest tego cel? Organizujemy jakiś konkurs recytatorski? 

- Nie proszę Pana, organizujemy kontrakt. Jak sam Pan czytał Madelyn przystała na nasze warunki i zgodziła się nas zatrudnić. Nie zapomniał Pan jeszcze o tej sprawie, prawda? - Rzucił troskliwie Zink, jak gdyby wątpił w pamięć swego podwładnego. Oczekując odpowiedzi, oczywiście twierdzącej, rozsiadł się wygodnie w swym fotelu, nie spuszczając wzroku z rozmówcy. 

- Trudno bym zapomniał, lecz nadal nie rozumiem co to ma wspólnego ze mną - rozwarł ręce w teatralnym geście, wskazując iż w rzeczywistości, nie rozumiał po co został tutaj przywołany. Miał na głowie dużo pracy, szczególnie teraz, a odrywanie go na czcze błahostki, nawet przez samego właściciela, nie było mu teraz na rękę. Nieco zniecierpliwiony zaczął przestępować z nogi na nogę, wyraźnie dając do zrozumienia przełożonemu o stosunku do podchodów. Być może było to zbyt śmiałe, lub nawet bezczelne zachowanie, lecz praca wymogła to na nim. 

- Ma to wspólnego - zaczął mówić Zink, porzucając swój powolny, jednostajny ton mówienia na rzecz tego bardziej pragmatycznego - że to na Pana głowie będzie domknięcie umowy. 

- Słucham? - niemalże wykrzyknął zdziwiony mężczyzna. - Ja? Z całym szacunkiem, ale to wykluczone! Mam za dużo pracy, bariera, bandyci, sytuacja w Faring...

- Trwa wojna - przerwał mu zdecydowanie starzec - a na wojnie można wiele zarobić, trzeba tylko wiedzieć jak. Niestety ani ja, ani szanowny Pan Belger nie możemy być w kilku miejscach na raz, dlatego dobrałem sobie pomoc, Pana. - powiedział wskazując palcem na Franza. - Doskonale zdaję sobie sprawę z Pańskich obecnych działań i osiągnięć, w innym wypadku w ogóle byśmy nie rozmawiali. Proszę to potraktować jako wyróżnienie za Pański trud i wkład na rzecz Kompanii.

- I co miałbym tam niby robić? - zapytał po chwili niezręcznej ciszy. Wyróżnieniem za pracę, miałaby być kolejna, trudniejsza praca. Świetna nagroda. 

- Zakres Pańskich obowiązków będzie mniej więcej podobny do tych, które obecnie posiada Pan w Faring. W skrócie uda się Pan na Archolos, dokładniej do Wiltmarku, gdzie przejęte przez Pana zostanie stanowisko Miejskiego Zarządcy Kopalni. Wszystko zostało już ustalone, będą na Pana czekały tak stanowisko, jak i siedziba. Oczywiście w górnym mieście.

- Tylko tyle? Mam tylko zarządzać obcą kopalnią? - na jego twarzy pojawił się mały uśmiech, być może nie będzie to aż tak straszna praca. 

- Oczywiście, że nie. Do tego dochodzą sprawy logistyczne, kadrowe, konieczność zorganizowania pracowników, obronne...

- Obronne?! - przerwał wyraźnie zaskoczony. - Co mam przez to rozumieć? 

- Hm, widzi Pan, kopalnia jest usadowiona niebezpiecznie blisko, cóż... - przerwał nie wiedząc jakim eufemizmem się posłużyć, w jak okrężny sposób to przedstawić. - Niebezpiecznie blisko przeklętej osady pełnej umarłych - powiedział koniec końców bez ogródek. 

- Z... zmarłych? - poczuł jak nogi zamieniają mu się w galaretę. 

- No, niech się Pan nie denerwuje - skomentował szef. - Sam Pan przyznał, że nadeszły ciężkie czasy dla nas, a upadek bariery wcale tego nie ułatwia. Mimo wszystko musimy jednak  nadal myśleć o dobru Kompanii. Jak Pan sądzi co się z nami stanie po stracie zasobów z Khorinis? - Zapytał już nieco poirytowany. 

- Sadze że... 

- Że się skończymy - uciął jego wypowiedź - definitywnie. Dlatego musimy w miarę szybko zabezpieczyć sobie inne źródło dostaw. Nordmar jest stracony, zachodnie ziemie padną wraz ze zdobyciem Faring, co według mnie jest kwestią czasu, a na południu działa zbyt wiele i zbyt silnych organizacji, byśmy mogli tam funkcjonować bez żadnego zaplecza. Dlatego właśnie musimy skupić swój wzrok na wyspach. Khorinis już raczej nie odzyskamy, a Ci wyspiarze ze wschodu również mogą pochwalić się sporą ilością rentownych kopalni. Do tej pory nie mieliśmy potrzeby tam ingerować, ale i sami mieszkańcy Archolos nie byli zbyt, że tak powiem przyjaźnie nastawieni względem nas, myrtańczyków. Tamci ludzie to jakby połączenie przedsiębiorczych umysłów asasynów z tępą upartością nordmarczyków. Na szczęście teraz jednak jest inaczej. Wyspy są pogrążone we wewnętrznych konfliktach, rządzi nimi słaba kobieta oraz spora część nowych mieszkańców to uciekinierzy właśnie z Myrtany. Ten kryzys to idealny moment, żeby zamontować tam naszą placówkę, skąd rozpoczniemy ekspansję, a w najgorszym wypadku przeniesiemy siedzibę główną. To nasza szansa na zyskanie majątku dzięki tej wojnie, rozumie Pan? 

- Tak, myślę że rozumiem proszę Pana - powiedział niepewnie. 

- Świetnie, niech więc się Pan zacznie pakować i to szybko. Doszły mnie słuchy jakby Miłościwie Nam Panujący Z Bożej Łaski Król Rhobar II zamierzał przeprowadzić konfiskatę wszystkich okrętów na rzecz armii. Nie ma Pan zbyt wiele czasu, chociaż po prawdzie nie potrzeba niczego więcej, niż to zostanie zużyte podczas samej podróży. W stolicy Archolos wszystko już będzie na Pana czekać. Są jeszcze jakieś? 

- Nie, już nie. 

- Świetnie, proszę wziąć ten list, przekaże go Pan królowej w moim imieniu. Proponuję zabrać też te dokumenty - powiedział wskazując na stos ksiąg oraz pergaminów leżących na drewnianym blacie biurka. - W nich są zawarte podstawowe informacje odnośnie samej wyspy, sytuacji politycznej oraz Pańskich dokładniejszych celów i zadań. No to tyle, żegnam Pana. 

 

 

 

 

Cytat

 

"Czy ty wiesz, co to za kraina? 

Gdzie przy pracy trzęsie się ziemia?

Nazywa się Górnicza Dolina

Tu facetem staje się każdy mięczak

Kopalnia rudy - kilofy i pot

Tu na dole musisz się powysilać

Naszym znakiem kilof i młot

To Górnicza Brać - kurwa mać!"  

- Gothic Rap/Remix - Górnicza Brać by Piotrd48

 

 

***

 

     Ach tak, ukochana przez wielu graczy kopalnia. Ta wspaniała rozgrywka jako górnik, te zabawy ze strażnikami, walki z pełzaczami i zwyczajne, nieco śmieszne, ale zawsze trudne życie kopacza. Czy to jako skazańca, niewolnika, czy zwyczajnego, najemnego pracownika. Czasami kwintesencja istnienia całych serwerów i całego RP na nim istniejącego. Ale niestety (lub stety) nie jest to Górnicza Dolina, gdzie moglibyśmy w pełni oddać się górniczemu życiu. To Archolos, zupełnie nowy setting, nowe realia oraz nowe możliwości. 

     Sam osobiście bardzo lubię granie zwyczajnym górnikiem, bo niemalże zawsze, a przynajmniej ja to tak pamiętam, grupki które tworzyły się w ramach większej społeczności kopaczy niosły ze sobą zawsze coś oryginalnego, zabawnego oraz ciekawego. Czy to myrtańscy rednecy, czy poważni i wyniośli nordmarczycy - zabójcy orków i smoków, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Lecz zawsze by tego typu kompanie się potworzyły, potrzeba było dwóch rzeczy: miejsca, zaplecza w którym mogłyby one funkcjonować oraz brak ścisłej kontroli ze strony władz kopalni, obozu miasta. To samo chciałbym zrobić i tutaj, tj. przygotować tło, środowisko w którym wszyscy chętni gracze mogliby stworzyć coś własnego, czy to jako projekt IC, jakiś biznes, lub nawet "niezarejestrowaną" grupę, działającą tylko dla własnego dobra. Do tego potrzeba oczywiście samych graczy, co po mapie jaka została wybrana nie będzie raczej trudne, wszak jakoś trzeba będzie zarobić. Oczywiście wszelakich grinderów i statsiarzy, wbiegających do kopalni tylko po to by zdobyć 2013820382 ton rudy i uciec będę starał się skutecznie eliminować. Istnieje co prawda skryptowe ograniczenie, ale nie wykluczam, że czasami można permisję dać nieodpowiedniej osobie. 

     Jednak nie samą kopalnią żyjemy prawda? Siła tego typu przedsięwzięć leży w tym, co ludzie robią MIĘDZY sesjami wydobycia kruszcu. Lokalne rozrachunki, szemrane interesy oraz ustawki są tymi akcjami, które dają koloryt każdemu ugrupowaniu. Tutaj mamy o tyle wygodnie, iż sama kopalnia jest niejako drugim miastem, małym obozem otoczonym bezpieczną palisadą, zza którą może trwać normalne życie. W podziemiach czają się pełzacze, a w górach nieumarli, nie ma więc potrzeby ani powodu do wybrania życia pustelnika, outsidera i podróżnika, chyba że chce się być ograbionym przez bandytów. Nie mówię, że będzie to nagminne zachowanie, lecz okazja czyni złodzieja, prawda?

     Oczywiście w moim interesie jest sprawić, by podróż z i do kopalni przebywała jak najmniejszym kosztem, lecz zabawą jest nie osiągnięcie celu, lecz dążenie do niego. Sam również zamierzam realnie ingerować, czasami, w życie górniczej społeczności. Było nie było to pracownicy a nie skazańcy. Będę starał się zapewnić im zadania i cele wymagające od nich ścisłej współpracy - lub głodowania za sprawą braku zapłaty przy ewentualnym ich zawaleniu. Jednakże samo wydobycie rudy i zarobki nie są aż tak ważne, przynajmniej dla mnie, a liczy się po prostu klimat i ciekawa gra w ramach górniczej wspólnoty. Jeśli jednak trafią się służbiści, pragnący wykonywać swoje zadania jak najlepiej, cóż tak długo jak nie zamieni się to w tępy farming, nie zamierzam im przeszkadzać w wydobyciu. W końcu i tak nic tam do nich nie należy, a cała ruda trafia do mnie, a potem rzecz jasna do miejskiego magazynu i skarbca. 

     Jeśli chodzi o sam zarząd, oficjalnie będę to ja, w praktyce wybiorę kilku ludzi, może poprzez jakąś wewnętrzną rekrutację, którzy będą "w terenie" pilnować by rozkazy i wytyczne, jakiekolwiek by one nie były, zostały pomyślnie wykonane. Spowodowane to to kilkoma sprawami, w IC tym, że jestem zarządcą, biznesmanem dbającym o to by Kompania i podlegająca jej kopalnia oraz pracownicy zyskali od władz Wiltmarku możliwie jak najwięcej, jakieś ulgi, przywileje, bonusy. OOC tym, że po prostu studiuję i pracuję, jak większość z was i samemu nie będę fizycznie w stanie ogarnąć tego samodzielnie, dlatego wyznaczę sobie takich pomocników, pracujących nie tylko na mnie, lecz na dobrobyt całej "frakcji".

 

 

***

 

     Cześć wszystkim, tak zwykłym graczom, moderacji jak i samej administracji. Przedstawiać się nie będę bo i tak znaczna większość z nas się zna nawzajem, bardziej lub mniej, więc przejdę od razu do meritum.

     Zamierzam, czy może chciałbym, poprowadzić kopalnię, a bardziej chyba właściwym jest powiedzenie "sprawować pieczę". Z mojej strony kopalnię będę traktował jako nie tyle biznes, co jako możliwość (trampolinę) oraz sposób wpływania na władze miejskie. Nie będzie to jednak gra o moje własne dobro i przyjemności, a raczej o dobrobyt całej Kompanii i jej pracowników, nawet kosztem innych grup zawodowych i społecznych.

     Skoro wspomniałem o pracownikach, graczach, to może skupmy się teraz na nich. Nie przewiduje jakiejś większej kontroli nad Kopalnią, ponieważ wierzę w samoorganizację tych chętnych do pracy ludzi. To już nie są czasy, żeby dowódca siedział 24 godziny na dobę i w koło wymyślał zadania dla swoich podopiecznych. Oczywiście sam będę się interesował w życie górniczej społeczności, jak i wyznaczał im konkretne cele - długo i krótko terminowe - lecz szczegóły rozgrywki zostawię raczej samym graczom. Wszelakie zasady, ograniczenia i lokalne prawa również się pojawią, lecz sądzę że sprawy te rozwiążę już w samej grze po rozmowie z władzami miasta, a na forum wstawię już to, co zostanie zaakceptowane. Najprościej mówiąc ode mnie gracze dostaną tylko możliwość pracy w kopalni oraz rozkręcenia jakiś biznesów wewnątrz naszych struktur, to w jaki sposób wykorzysta tą możliwość, i czy w ogóle ją zauważą, to już będzie leżało w ich własnej inwencji. Jak wspomniałem, to nie 2012 gdzie trzeba trzymać wszystkich za rączkę i traktować jak dzieci we mgle. Jednakże rozumiem, iż dzięki (przez) reklamy trafi tutaj sporo zielonych, a dla nich nie będzie lepszej nauki RP niż po prostu obcowanie z ludzi posiadającymi tą zdolność samoorganizacji. Zarządca i miejski radny biegający po kopalnianych szybach i informujący świeżaków na temat ogólnych zasad rozgrywki i samej pracy wyglądałby co najmniej śmiesznie. Nie znaczy to jednak, że będę się od nich odcinał, jako ten emeryt RP którego apoteoza na wyższy stan gry nie pozwala na interakcję z nowym, a wręcz przeciwnie, zamierzam pomagać tym chętnym, niedoświadczonym, w możliwie najlepszy sposób, po prostu tworząc dla nich warunki po to, aby sami się tego nauczyli. 

     Wcześniej chciałem również przygotować swoistą listę, spis chętnych graczy (ponieważ trochę się ich już zadeklarowało) lecz po zweryfikowaniu ich potrzeb, tj. co dokładnie chcą grać, i zorientowaniu się że mam do czynienia w większości z przyszłymi górnikami, ewentualnie jednym czy dwoma ochroniarzami, zrezygnowałem z ich zapisania. To w końcu kopalnia należąca do miasta, nie do mnie, więc jakiekolwiek ograniczanie możliwości pracy w niej zostawię władzą Wiltmarku. Ci z graczy, którzy jednak aspirują na wyższe stanowisko i chcą do tej górniczej społeczności dodać coś od siebie, złożą aplikacje na biznesy/projekty samodzielnie. Nie ma potrzeby bym ich wyręczał. Jeśli jednak taki spis będzie potrzebny, nvm żeby dać klasy, jakieś EQ czy coś w tym stylu, to ją naturalnie udostępnię z nickami i konkretnymi zajmowanymi stanowiskami. 

     Z góry dzięki za przeczytanie, czołem!    

 

 

 

 

Edytowane przez Pio
  • Like 19

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...