Skocz do zawartości
Vex

✅[DOM AUKCYJNY] Dom aukcyjny rodziny Soranzo

Recommended Posts

cos_tam.png.dfd1b870c49fa054b8b552feaa40d65c.png

 

 

    "Sala była coraz bardziej zapełniona; szepty narastały, zagłuszając skutecznie naturalną ciszę tego miejsca, a z każdą sekundą czuć było coraz większą duchotę. W międzyczasie bez przerwy przez próg domostwa wchodziły nowe persony, przechodząc między zgromadzonymi, coby znaleźć dogodne miejsce do obserwacji. W końcu wkroczył i on, dzierżąc młot drewniany - uderzył dwukrotnie, jakby pstryknięciem zabijając absolutnie każdy dźwięk w pomieszczeniu. Wzrok wszystkich, pozornie jeszcze chwilę temu zbyt zajętych gaworzeniem, skupił się na jego licu, okazującym bardzo serdeczny uśmiech. Przemówił ostatecznie, rozpoczynając oficjalnie całe wydarzenie, tak licznie skupiające kasiastą klientelę - a w ciągu paru sekund, od rozwarcia kotary, zainteresowani unosili ręce, windując coraz to wyższe liczby, jakże zażarcie walcząc o prawo posiadania danego na licytacji przedmiotu." 

 

___

 

    Historycy dzielili się wręcz na obozy, snując coraz to odważniejsze domysły na temat przeszłości. Co kryją ryciny na kamiennych tablicach? Kto tak dawno temu postawił te wszystkie, zrujnowane już, budynki? Czy naprawdę jesteśmy u schyłku epoki? Wśród tych nierzadko zamożnych interesantów był również Marcello Soranzo, swego czasu jeszcze młody i niezwykle ambitny, zachwycający wszystkich wokół naturalnym talentem retorycznym. Wobec tego dzięki byciu naprawdę idealnym mówcą zdołał zebrać wśród siebie zaufanych ludzi, powoli budując swe małe imperium. Syn złota, widzący adekwatny zysk tam, gdzie inni widzieli jeno zasoby dla królewskich bibliotek, wykorzystał swoje zainteresowania w mniej lub bardziej szczytnym celu. Otwarto tedy po raz pierwszy - w sercu samego Wiltmarku - słynny już obecnie dom aukcyjny, noszący imię jego rodziny, założonej i wyniesionej na najwyższe wyżyny głównie dzięki jego ciężkiej pracy przez długie lata. 

 

    Większość ludności szanowała działania rodziny Soranzo; wszakże aukcje odbywające się średnio co parę dni, gdzie nieraz można było uświadczyć licytacje naprawdę wyjątkowych znalezisk, odnajdywały niesamowicie wielu interesantów i zjednywały sobie rzeszę potencjalnych inwestorów. Częste ekspedycje w poszukiwaniu wiekowych artefaktów albo chociażby podróże do odległych miast, skąd pozyskiwane były kolekcjonerskie rzeźby czy też obrazy mistrzów pędzla, były wspierane i poniekąd finansowane przez społeczność Wiltmarku. I to z wielu powodów - między innymi dlatego, że często przynosiły obustronny zysk. Inwestorzy tylko patrzyli, jak karawana Soranzo wyjeżdża z mieściny, a po jakimś czasie powraca, błyszcząca w słońcu i obfita po najróżniejsze drogocenne towary. Co prawda na początku nie były to wielkie pieniądze, ale inwestycje z całą pewnością się zwracały - a skoro czas to pieniądz, to lepiej poświęcić swe złocisze na potencjalne zyski, niż pozostać z pustymi rękami.

 

    Droga do sukcesu sławnego domu aukcyjnego nie zawsze była usłana różami. Po śmierci Marcella interes przeszedł na jego syna - Donatella, który nie potrafił zachować dawnej świetności domu. Bankrutował przeszło trzy razy, karawany były napadane i dewastowane, towary niedoglądane i notorycznie gubione, a pewni ludzie, którym z czasem nie podobała się działalność rodziny Soranzo, próbowali za wszelką cenę ukrócić ten biznes. Mimo wszystko ani jedna z tych rzeczy nie ostudziła zapału Donatella, który na upór, wbrew wszelkim porażkom, widział niezmierny potencjał w dziele swego ojca. Pod koniec żywota oddał władzę dwójce swoich synów - Rollsowi i Roycowi, którzy nie dość, że utrzymali całą działalność przy życiu, to jeszcze przywrócili jej dawną świetność, dorównując potędze swego przodka.

 

    Krótko po śmierci Donatella pieczę nad całym rodem przejął jego brat - Godfryd - samotnik, bez żony i dzieci, który wspierał działania swoich bratanków. Uformował gwardię, która ochraniała karawany Soranzo i oferowała tę samą pomoc innym rzemieślnikom, powołując do doglądania straży specjalnego kondotiera. Od tego czasu, do swoistej gildii kupieckiej rodu dołączała co raz to liczniejsza gromada kupców i handlarzy, którzy za małą opłatą otrzymywali protektorat gwardii rodziny.

 

___

Głowa rodu: Lazer

Własciciel: Vex

Współwłaściciel: Nvne

Kierownicy Kompanii Handlowej: Erwin i Serek

Skryba: Maczupa

Condottiere: Aldan

Strażnicy: Coranos

___

 

Współpracujący rzemieślnicy:

...

 

 

Wątek rodziny Soranzo możecie znaleźć tutaj.

 

OOC:  

Spoiler

 

Cześć i czołem! Jak się domyślacie razem z chłopakami wychodzimy z inicjatywą stworzenia dość unikalnego projektu na serwerze. Dom aukcyjny będzie działał na takiej zasadzie, że będziemy organizować ekspedycję do różnych ruin, gdzie zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby znaleźć różne wartościowe i ciekawe rzeczy, które w późniejszym czasie będziemy licytować na cotygodniowych aukcjach. Przedmioty oczywiście muszą być wyjątkowe, normalnie niedostępne dla przeciętnego gracza, bo w tym właśnie tkwi urok tego wszystkiego. Jesteśmy świadomi, że taki system nie jest zaimplementowany do skryptu i w teorii jest to niemożliwe, dlatego też wychodzimy z pewną prośbą do GMów. Ekspedycję będą swoistymi questami (dodam, że długimi, prawdopodobnie trwającymi tydzień, przy złych wiatrach, dwa), które w miarę możliwości będą przez nich prowadzone. Przykładowo wchodzimy do ruin, przeszukujemy je przez kilka dni OOC (dajmy na to trzy), kopiemy wokół itd., a GM prowadzi wątek i decyduje czy znajdujemy coś ciekawego. 

Planujemy także wyprawy handlowe, które również będą wymagały wkładu GMów. Mianowicie, za określoną opłatą, przykładowo 500 złotych monet, wysyłana zostaje karawana do odległych krain (Wszystko w IC). W rzeczywistości,  pieniądze trafiają do GMa, a ładunek zostaje przesyłany wyłącznie w RP. Po pewnym czasie, przypuśćmy czterech dniach OOC, karawana wraca i wtedy otrzymujemy to, co zdołaliśmy uzyskać. Takie przedsięwzięcie może się zwrócić, i to bardzo, albo pozostawić nas bez zysku. Krótko mówiąc: nasza kasa leci do GMa, a po pewnym czasie i zależnie od kaprysu, dostajemy kasę z powrotem - mniej lub więcej. Czasem również i przedmioty, np. x ilość magicznej rudy, albo jakieś trofea ze zwierząt, może pospolity miecz, ubranie albo tańsza zbroja. Możliwości jest multum.


Kolejna sprawa - protektorat gwardii i "gildia kupiecka". Jak wyżej wspomnieliśmy, ochraniamy nasze karawany i po układach również karawany innych rzemieślników. Dbamy również, aby ceny na rynku nie zmieniały się, a konkurencja naszych sprzymierzeńców była możliwie jak najmniejsza. W ostateczności, jeśli to będzie za dużo, jesteśmy w stanie zrezygnować z opcji "gildii kupieckiej". W razie braku adekwatnego budynku przewidujemy prowadzenie aukcji na odpowiedniej scenie teatralnej.

To chyba tyle w temacie. Dzięki za przeczytanie i miłego dnia! 

 

Wielkie dzięki dla Serka za nieocenioną pomoc przy tekście i dla Maczupy za wykonanie kozackiej grafiki.

Edytowane przez Vex
  • Like 6

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...