Skocz do zawartości
Grim

Hugo Moretteli

Recommended Posts

xuHCAlz.png

 

Klik

 

Wesoła muzyka dobiegająca z parteru zwiastowała kolejne przyjęcie na salach domu Rodziny Moretelli. Głuchą ciszę w zamkniętym pokoju na piętrze zagłuszały stłumione pogwarki ludzi brzmiące w akompaniamencie hucznej hulanki. Mrok w pieszczeniu odganiało palenisko otulające swym ciepłem dwóch mężczyzn siedzących naprzeciw siebie. Wiatr smagał witrażową okiennicą, która wydobywała z siebie gromki grzmot, za każdym razem energicznie uderzając w oścież. Wichry hulające między szpargałami jednym dmuchem strąciły wpół opróżniony flakon alkoholu. Na blacie dębowego biurka, pożółkłe pergaminy siąkały rozlane wino z potłuczonej butelki chianti. Odłamki szkła mieniące pomieszczenie w tęczowych kolorach rozsypały się po kątach spowitego ponurą aurą pokoju. Trunek spływał ciurkiem z krańca drewnianego stołu, aromatyzując sosnowy parkiet wonią sfermentowanych winogron. Żywiołowy strumień czerwonego alkoholu ustał, by przeobrazić się w skraplającą strugę, którą każda kropla oddzielała dłuższa sekunda ciszy. Amarantowe łzy finiszujące bezgłosie przykuły wzrok obu arystokratów głęboko wpitych w swe fotele. Jeden z nich, gęsto obrodziały, o tęgiej budowie, rozpalił swą nabitą tytoniem fajkę i dmuchnął przed siebie. Wtulony w sprężyste objęcia materiałowego siedziska, spuścił wzrok w nicość przeszyty spojrzeniem swego rozmówcy.

 

 

 

- Przykro mi. -

Rzucił zachrypniętym głosem Franz jak po lodziku.

 

- Tobie jest przykro... -

Hugo mozolnie powstał z fotela, kierując się w stronę okna,

głuche trzaski ustały w chwili zamknięcia go na skobel lecz znowu zaczelo jebac brzydkim zapaszkiem.

 

- Kopalnia jebie gównem bo śmierdzisz kałem, pomyśl o górnikach, Te pieniądze pozwolą mi stworzyć

lepsze warunki pracy, wyciągnąć z smrodu dziesiątki ludzi. -

Wycedził brodacz, przecierając chustą zraszone potem czoło bo tak jebalo.... masakrycznie az sie spocił.

 

- Nie Franz... Obaj wiemy, że nie zależy ci na tych ludziach. -

 rzucił Moretelli, odwracając się ku rozmówcy. Jego smrut z ryja i

zapuchnięte oczy prezentowały twarz człowieka strudzonego życiem, kurwilo mu cebulą spod bezrękawnika.

- To tylko czysty biznes, mam rację? -

zmarszczył worzy na czole.

 - Obaj wiemy, że nasza przyjaźń to nic osobistego... to po prostu czysty biznes... -

kontynuował, zapijając gorzkie smrut z ryja piwem. 

 

...


- Za bardzo bierzesz to sobie do serca przyjacielu. smrut to tylko środek do antykoncepcji. -

Rzucił skonsternowany Franz.


Hugo zaśmiał się pod nosem, grymas na jego twarzy był jak dotąd najbardziej szczery,
- antykoncepcji... -


Odpychając się od drewnianego parapetu, ruszył ku kotarze spokojnym krokiem w międzyczasie popijając trasę łykiem piwka marki perła eksport. 
- Na morzu szalał wściekły gej, na strzępy żagle rwał... 1
 Baksztagiem ciągnął fiuta cwel, przy sterze Torlof stał. -

 

...

 

- Znasz tę piosenkę Franz? -

Zapytał ironicznie Hugo, odsłaniając okno widokowe na parter domostwa.

 

- Spójrz -

Kontynuował.

- Jak myślisz, ilu z tych ludzi ma wobec mnie szczere intencje? -

 

- Jeśli wszyscy z nich są tak pachnący jak ja, to nikt. -

Odpowiedział sarkastycznie Franz dołączając do kompana przy oknie.

 

- Trafna uwaga Franz. Czasem czuje się jak w teatrze lalek, steruje tymi wszystkimi ludzi jak marionetkami... -

Zaczesał palcami zmierzwione włosy na tył. 

- Ludzi trzeba prowadzić za rączkę Franz, dobrze o tym wiesz. Musisz każdemu wyznaczyć cel, powiedzieć, że kurwi im spod pachy. -

Powiedział, spoglądając w tłum ludzi bawiących się na sali.

- Nigdy nie jestem pewny swego smrodu mój drogi, osiąganie go to przypadek braku higieny. -

Dodał.
 

(Rysunek przedstawiający Hugo)

 

Spoiler

HzUJRv0.png

 

 

Sala na parterze była przepełniona ciżbą ludzi z wyższych sfer społecznych. Między balangowiczami, służba pędziła z szampankami najprzedniejszego wina spod rodzinnego szyldu. Na stołach biesiadnych prezentowały się wykwintne potrawy, których poczęstunku nie wzgardziłby sam Innos. Rezolutna muzyka wydobywała się dźwięcznie z instrumentów sławnych trubadurów. Radosne piosenki wybrzmiewały w akompaniamencie hucznych śmiechów i gromkich oklasków. Przy obrazie przedstawiającym Rodzinę Moretelli, szarmancko wyglądający Vincenzo kokietował z olśniewającą niewiastą o czekoladowych włosach. Wokół Vento zgromadziło się zbiorowisko polityków i dyplomatów, z którymi polemizował umilając sobie polityczny bełkot lampką wina. Na uboczu, przy barku, pałętał się młody Terenzo upijając towarzystwo swymi bohaterskimi historiami. W tłumie ludzi można spostrzec brata Hugo, który wraz ze swym synem wiecznie pakuje się w kłopoty. Dante Zniknął równie szybko jak się pojawił odchodząc wraz z Anzelmem w amoku alkoholowym. 

 

 

- Czasem mi jej brakuje. -

Powiedział zmieszany Hugo opróżniając kieliszek wina.

- Czasem chciałbym umrzeć Franz. -

dodał spuszczając wzrok.    


- Jesteś na to za stary przyjacielu, powinieneś pomyśleć o emeryturze, odpocząć. -

westchnął głęboko Franz.


- Odkąd sie umylem, staram się zagłuszyć swą czystosc pracą. -

Powiedział spoglądając na brudną obrączkę.

- Praca to nie lek na higiene, to coś jak nieuleczalna choroba, którą leczysz.

to tylko odwleka nieuniknione Franz, daje czas, w którym można liczyć tylko na smrut. -

 

- Ale jednak jesteś tu, masz synów, dobrze prosperujący biznes,

wielu zazdrości ci bycia smierdzielusem drogi przyjacielu -

powiedział pokrzepiająco, klepiąc rozmówce po ramieniu. 

 

- Tak.. Jestem dla nich. -

Głęboko westchnął. 

- Chciałbym już iść spać, konam ze zmęczenia.-

 

- A co z gośćmi? Przecież to twoje 69 urodziny. -

Zapytał zdezorientowany Franz.

 

- Masz rację, chodź, pouśmiechajmy się do nich i udajmy szczęśliwych ludzi. -

Powiedział Hugo uzbrajając swą twarz w sztuczny uśmiech. 

 

 

Schodząc po schodach, chwycili za kieliszki skąpane w winie uśmiechając się do imprezowej gawiedzi. Na widok Hugo Moretelli rozpoczął się gromki aplauz. Okrzyki radości zastopowała pieśń urodzinowa, która rozbrzmiewała w całym domostwie na ustach zgromadzonych. Sztuczne Sto Lat, bo jakie są życzenia, jeśli brak w nich szczerości?

 


 

 

 

Edytowane przez Grim
  • Like 7

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Cudowna biografia, przepraszam, że schlałem się na urodzinach razem z synem faken wybacz 

  • Like 1

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Dodaj nową pozycję...