Skocz do zawartości
Mijkon

Mijkon

Recommended Posts

                     latest?cb=20130407095035&path-prefix=pl

                                                                                                           Montera, rok 800-805

 

Mijkon urodził się w mieście Montera, w Myrtani, w roku około 790. Jako iż  miasto było w centrum wyspy, posiadało charakter główne punktu handlowego, a z powodu dużej ilości farm, żyznej ziemi i bogatej w zwierzyny i dobra lasy, była też źródłem dobrego pożywienia co było ich główną walutą w handlu. Mijkon był synem Arakina, miejscowego myśliwego, oraz Lucie która zajmowała się obowiązkami w domu i obróbką mięsa, chodź nie była oficjalnie rzeźnikiem. W rok 800 Mijkon miał już około 10 lat, w tym też i wieku ojciec zaczął częściej wyprowadzać syna poza obręby muru by tam trenować z nim strzelanie z łuku oraz podstawy walki mieczem.

-Słuchaj, Mijkonie, jeśli dorośniesz, musisz potrafić zarobić na chleb dla swojej rodziny, a nie ma bardziej dumnego rzemiosła niż myślistwo - rzekł z uśmiechem na twarzy podając synowi lagę
-Ale ojcze, przecież to patyk - łapiąc lagę, chłopiec aż poczuł lekko ciężar na moment przykucając zanim wstał z ciężkim kawałkiem badyla - Oh ... i to ciężki ...
-Jak na razie musisz zadbać o siebie chłopcze, przyjdzie jeszcze czas gdy dam ci łuk do ręki, w tym momencie chce mieć pewność, że nabierzesz trochę krzepy, i że będziesz musiał zadbać o siebie - po tych słowach, Arakin z uśmiechem na twarzy złapał mocniej swoją lagę i wymierzył bardzo delikatny, niczym muśnięcie opuszka palca, cios w stronę brzucha swojego syna, by ten, widząc to, zaraz odskoczyć dysząc z powodu ciężaru kija - Unikaj ciosów synu, i spróbuj nie opuścić kija ! 


Lata młodego chłopaka mijały równie szybko co świst strzały która to leciała w stronę tarczy na farmie przy południowej bramie Montery, jest już rok 805, gdy to przez ostatnie 5 lat, Mijkon większość swojego czasu spędził na treningach z ojcem, i pomaganiem swojej matce, Lucie, w oprawianiu zwierzyny by nadawała się na posiłek jak i może nawet sprzedaż. Gdy chłopak, już 15 letni, trenował strzelanie z łuku, jego skupienie przerwał widok ojca, który  nosił na barkach ścierwojada, całego w krwi, którego zeschnięte stróżki widoczne były na ubraniu Arakina.

-Witaj ojcze - rzekł Mijkon chowając łuk za plecy wraz z strzałą którą schował do kołczanu na pasie, na przywitania syna, Arakin przytaknął
-Cześć młody, widzę że trenowałeś tak jak cie prosiłem, i dobrze, to teraz zanieś to mięso do domu, pomożesz matce je oprawić, ja muszę zajść do miasta - po tych słowach Arakin podniósł ścierwojada z ramion, czekając aż jego syn będzie gotów go wziąć na swoje plecy, wtedy chłopak odwrócił się i podniósł ręce, a ojciec widząc to zarzucił połowę cielska ścierwojada na jego ramię, tak by ci mogli teraz obaj nieść tego ścierwojada, kolana chłopaka na moment się zgięły, ale ostatecznie dał radę stać równo na nogach i ruszyć w stronę południowej bramy.
-Chodzi o tę pracę dla mnie w straży ? - spytał z iskierkami nadziei w oczach
-Eh, chciał bym synu, ale Brick nadal nie dał mi znać czy mają miejsca, poza tym, idę w innej sprawie.
Mijkon i Arakin po kilku minutach już byli w domu, Lucie'a już stała w kuchni przy długi drewnianym zakrwawionym stolę z wbitym tasakiem obok niego, chłopaki szybko położyli ścierwojada na stole

8aa54739b30951ce4d47d4e1c4963ecc.jpg


Lucie uśmiechnęła się w stronę Mijkona lecz w stronę Arakina wysłała zmartwione spojrzenie, które szybko wyłamało jej szczęśliwy wyraz twarzy, jak by ciężar na nią spadł, Arakin westchnął tylko i poklepał swojego syna po ramieniu
-Ojciec zaraz wróci, w porządku ? Pomóż mamie - posłał mu mały uśmiech i wyszedł z chaty, Mijkon czuł że coś jest nie tak ale nie był pewien czy powinien wchodzić w sprawy dorosłych, tak więc i po odłożeniu swojej lagi od pasa i łuku oraz kołczanu obok swojego łózka, podszedł do stołu, czekając na jakieś instrukcje od matki, tyle że tym razem ta z  tasakiem w dłoni patrzyły jak by pusto w przestrzeń przed siebie, niby to widokiem skierowanym na ścierwojada, nie potrafiąc tego zignorować, chłopak odezwał się.
-Mamo, co jest ? - odparł już powoli łamiącym się tonem głosu
-Uhfm ... twój ojciec ... - złapała dłonią mocniej rękojeść tasaku by zaraz po tym go odłożyć na stół,  zamykając swe oczy, czując jak brakuje jej powietrza by wytłumaczyć synowi o co chodzi. Mijkon widząc to zaczął obrążać stół chcąc przytulić swoją matkę, ale zatrzymał się słysząc głośne kroki na progu do ich domu

204px-Domenik_(patch_1.75.14)_(Gothic_3)


Cała rozmowę przerwało wejście mężczyzny w średnim wieku o dość silnej budowie ciała, z mieczem oraz tarczą na plecach jak i widocznym herbem miasta wymalowanym na jego zbroi w miedzianym kolorze. Stawiał powolne lecz pewne i głośne kroki, chcąc jasno pokazać swoją dominację w tym ciasnym domu. Oprócz niego widać też dwóch innych strażników którzy stoją przed chałupą mieszkania, pilnując chyba by nikt nie przeszkodził w tej rozmowie. Mijkon widząc to odruchowo przyspieszył kroku do matki stając na przeciw niej chcąc ją jak by zasłonić swoim ciałem, nie znając kompletnie intencji strażnika, chodź sposób jego spojrzenia, wprawił chłopaka w instynkt zachowawczy, mówiący mu by bronić swojej mamy. 

-Witam, jestem kapitan Brick z straży zamkowej, mieliśmy donos o nielegalnej oprawię zwierzyny królewskiej, z rozkazu mamy zamknąć Arakina i jego współpracowników. - Z jego ust aż widać było chłód, w słowach które wymawiał, oraz przeszywające spojrzenia, tak agresywne a mimo tego pokazujące jak wypaczony z emocji jest ten mężczyzna
-Zaraz, jak to, nie rozumiem, mój ojciec jest myśliwym dla tego miasta o- słowa jednak syna przerwała matka
-Arakin udał się już przecież do zamku, mówiłeś że dasz nam jeszcze tydzień by mógł dostać pozwolenia na polowanie

Brick złapał się swojego pasa tupiąc lekko prawym butem o skrzypiącą podłogę, zmierzył spojrzeniem Lucie jak i jego syna, zaczynając gromadzić ślinę w usta by zaraz ją wypluć obok buta by go tym samym butem wytrzeć o podłogę 

-Tydzień, nie tydzień i parę godzin, nie widzę by był tutaj Arakin by to wyjaśnić, a rozkaz to rozkaz, widzę tutaj ścierwojada, na pewno jest z naszych lasów, tym samym, proszę ze mną, obydwoje.
-Brick, myślałam że jesteś przyja- słysząc to Brick podszedł z agresywnym wyrazem twarzy w stronę kobiety
-Jestem, ale też dla mnie ważniejsze jest prawo naszego kraju i dlatego też pójdziesz ze mną w-tej-kurwa-chwili ! - Gdy strażnik już podnosił rękę, Mijkon nie wiedząc w jakim celu to robi, pchnął mocno strażnika na tyle że ten stracił na moment równowagę. Strażnik sprowokowany tym wyjął swój miecz, dając ostrzu  głośno się otrzeć o pochwę swym żelazem. Mijkon nie czekając dłużej, wiedział że ta sytuacja już zaszła za daleko by teraz się wycofać i złapał tasak z stołu mierząc nim w stronę Brick'a
-Gówniarzu, podnosić rękę na straż, zdajesz sobie sprawę z tego co robisz ? - Mimo że wiedział iż może się bronić, strażnik był też świadom że ciężko będzie mu się wytłumaczyć jeśli komuś tak młodemu się coś stanie, w tym momencie słychać było rozmowę strażników z kimś, która  szybko została przerwana gdyż owy mężczyzna przebił się przez strażników stając szybko miedzy Brickiem a Mijkonem, był to Arakin
-Co tu się dzieje, Brick, uspokój się, mam już tej jebany glejt z pozwoleniem - odparł machając papierem przed oczami strażnika, ten zabrał papier czytając go a Mijkon został zdzielony z liścia w twarz przez ojca, tracąc po tym tasak który to Arakin wyrwał z jego rąk - Co ty sobie wyobrażasz, odwalając coś takiego ? Masz pojęcie co ty robisz ? - Słychać było agresje w jego głosie ale też zmartwienie i rozczarowanie,  bo wiedział z czym to się wiąże, Brick po przeczytanie papieru, oddał glejt Arakinowi, mówiąc 
-Chłopak idzie ze mną za podniesienie ręki na strażnika - gdy tylko Lucie chciała coś powiedzieć, Brick wrzasnął - I żadnych kurwa ALE, niech nauczy się smarkacz porządki jak jego ojciec nie potrafi się zająć ani synem ani prostym pozwoleniem - zmierzył agresywnym spojrzeniem Arakina i podszedł do Mijkona z mieczem w dłoni, więc drugą rekom złapał za rękę nastolatka który zagubiony nie wiedząc co się dzieje nie bronił się, a bezradni rodzice tylko patrzyli jak strażnik zabiera chłopaka z domu, i zaraz po tym reszta strażników idzie z nimi zabierając chłopaka prosto do zamku


                                        


                                                 latest?cb=20120512225154

 

                                                       Rok 806-809

Mijkon, po całym zajściu trafił do aresztu na raptem tydzień czasu, i został wypuszczony lecz z przymusem prac społeczności, gdyż w tym okresie czasu, było duże zapotrzebowanie na siłę roboczą, a co jest lepszym sposobem niż wmówienie młodej osobie iż jej wyrok wynika z ogromnego przestępstwa ? 
Mając 16 letnia, Mijkon trafił do pracy w mieście Ardei, gdzie pracował przy rozładunku i ładunku ryb na statki od okolicznych rybaków, by po kilku latach pracy, wiedział że jeśli tak dalej pójdzie to spędzi na takiej pracy większość swojego młodego życia i dlatego też podczas rozmowy z kapitanem statku, Nilem, który to jego statek często cumował przy mieście, Mijkon wdarł się w łaski kapitana i zaciągnął się niby to do pracy na statku, by móc łatwiej tym sposobem opuścić okolicę, pod pretekstem znalezienia stałego zatrudnienia, więc ostatnia wizyta straży w sprawie poczynań więźniów skończyła się tym iż Mijkon został uznany za osobę która już jest zdolna do funkcjonowania znów w społeczeństwie i pomyślnie skończyła swoją karę. Nie było czasy na pożegnania, i tak o to 19 letni chłopak opuścił Myrtane i za pozwoleniem kapitana, dostał się do innego miasta, do Wiltmark


310?cb=20110611083212&path-prefix=pl

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Dodaj nową pozycję...