Skocz do zawartości
Leonidas

Znikający ludzie (zadanie dla straży)

Recommended Posts

 

u4JyAT9.png.529136695bf2778cb470a8aaa870b99e.png

 

Znikający Ludzie

 

Dzień jak co dzień w Wiltmarku. O brzasku pienie kur wybudziły z głębokiego snu mieszkańców, dobitnie oznajmiając o początku nowej doby. Thelman wstał z łóżka i spojrzał na swoją skromną izbę. “No, przynajmniej mam dach nad głową” rzucił w duchu. Powtarzał to codziennie, od kiedy tylko dostał pracę, a co za nią szło, własną chatę. Rozpoczął monotonny proces wypełniania swojej porannej rutyny - przemył się w stojącej przed domem beczce z wodą, wykrzyknął kilka pozdrowień do mieszkańców swojej ulicy, a następnie wrócił do środka i zjadł śniadanie. Bardzo proste, kubek mleka wraz kromką chleba ze świeżym dżemem, zakupionym wczorajszego dnia na targu - raz na jakiś czas mógł sobie pozwolić na odrobinę luksusu. Jedząc, myślał o ostatnio zasłyszanej informacji - że w mieście grasuje porywacz, że w tajemniczych okolicznościach znikają obywatele. Otrząsnął się jednak. Był już poważnym człowiekiem, miał dobrą robotę, nie powinien zaprzątać sobie głowy takimi bzdurami.

 

Ubrany i gotowy do pracy, opuścił swoją chałupę i ruszył w kierunku kuźni. Daleko nie miał, ledwo dwa zakręty i był na miejscu. Zwykle z daleka widział już swojego mistrza, Folke, szykującego zakład do otwarcia, nawołającego go, by się pospieszył, bo dzień już zmierza ku końcowi. Tym razem jednak było inaczej… Przywitały go zamknięte drzwi, zimny piec i brak jakichkolwiek oznak życia - nawet chrapania, słynnego wśród sąsiadów Folkego. Zaniepokojony, Thelman podszedł pod próg i załomotał kołatką. Żadnej reakcji. Przejęty, obszedł pracownię dookoła, w kierunku tylnych drzwi, i już zaczął grzebać w kieszeniach, szukając zapasowego klucza.

 

W środku było zupełnie pusto. Ani żywej duszy. Czeladnik, wystraszony nie na żarty, porządnie rozejrzał się po pomieszczeniu. Jedyne jednak co dostrzegł, to wywrócone na wierzch łóżko, a nad nim - dopiero od środka to zauważył - wiszące na zawiasach okiennice, które ktoś precyzyjnie ułożył tak, by żaden przechodzień nie zwrócił na to uwagi. Nie zastanawiając się zbyt długo, wykrzyknął “STRAŻ!”. 
 

 ~ Zadania:

1. Dokładnie przeszukać dom kowala i jego podwórko.
2. Przepytać ludzi odnośnie zniknięć i przeprowadzić dochodzenie.
3. Znaleźć porywacza i uratować obywateli.
 

 

 

  • Like 1

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites
Gość
Ten temat jest teraz zamknięty dla dalszych odpowiedzi.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...