Skocz do zawartości
Slaani

✅[Winnica] Winiarnia Rycerska

Recommended Posts

HerbWin.png.7645e6ad16518b10ba48b82e211e72dc.png
WiniarniaRycerska.png.09c1718f999c792fbcb6998e3e1a394b.png
 


 

"To ma być Sangre Unicorna? Ten sikacz?! Co ta stara harpia sobie wyobraża! Tak zepsuć ukochany trunek Wiltmarku?!"
 

♦♦
 

Ze stukotem grubego szkła, starszy mężczyzna odłożył butlę na stół.
 - I taki właśnie był koniec "Ognia Innosa". Teraz jedyne prawo do nazwy i receptury mają ci cholernicy w czerwonych togach... A my mamy zmieniony skład i "Łzy Smoka". Toż to śmieszne jest.. zbiory znowu były średnie, w dodatku nie jesteśmy, no nie jesteśmy synu w stanie osiągnąć tej samej jakości co nasi poprzednicy.. zostało nam jeno kilkanaście butel starej "Krwi Jednorożca", a nowe partie będą mogły niedługo śmiało stawać obok "Burgundowego Obłudnika", na stołach pospólstwa, jak tendencja się utrzyma... Eeech, boli mnie serce na samą myśl o tym, wiesz?
 - Wiem, ojcze.
 - Na pewno się nie napijesz? Ze staruszkiem, dla zdrowotności?
 - Nie, ojcze. I Tobie też już na dzisiaj wystarczy.. dla zdrowotności.
 

Winiarnia.png.ede3b1862aa59e403332b77986416db4.png


 

Archolos! Wyspy archipelagu wschodniego słynące ze swych pięknych, słonecznych pól winorośli! A cóż zwykło się robić z zebranym winem..? No, wino.. oczywiście...
 

Stara Winiarnia, czyli najstarsza i najbardziej prestiżowa winnica miejska w Wiltmark, ma długą historię. Grunt powiedzieć, że tłoczono w niej najbardziej prestiżowe i szanowane wino, znane w każdym zakątku świata, który słyszał o trunkach z Archolos. Zarówno ekskluzywna, wytrawna "Krew Jednorożca", jak i bardziej pospolity ale też wysoko ceniony "Burgundowy Obłudnik", o słodkiej, lekko wiśniowej nucie, to wina szeroko znane, od wieków popijane przez mieszkańców stolicy, doceniane również jako towar eksportowy. Ale czasy się zmieniają.. jakość wina też.. a razem z nimi losy wiltmarskiej winnicy.
 

Zapisy dawnych mistrzów winiarstwa nie zachowały się w idealnym stanie. Utrzymywanie odpowiednich procesów fermentacyjnych, proporcji i technik uzyskiwania idealnego smaku były zazdrośnie strzeżoną tajemnicą. Gdy więc głowa rodziny zmarła przed przekazaniem tajników wiedzy, a zapiski stopniowo ginęły zalane winem, kradzione przez konkurencję, gubione przez niekompetentnych ludzi, spalone w pożarach, a potem zalane w powodzi, oferowany produkt fermentacji znacząco odbiegał od legendy, która też sama zmieniała smak z biegiem lat. Już poprzedni właściciel doświadczył pewnych problemów z utrzymaniem jakości trunków. Wpłynęło to niekorzystnie na interesy winnicy, a wraz z mijającymi latami na znaczny spadek jej prestiżu. Dodatkowo jego jedyny syn kompletnie odmawiał przejęcia rodzinnego biznesu, nad sprawy przyziemne wyżej ceniąc duchowe objawienie. Dobry ojciec oczywiście nie chciał powstrzymywać dziecka na obranej drodze, także wykazał się hojnym mecenatem podczas jego wstępowania na drogę nowicjatu. Gdzieś w tym wszystkim z winiarni, na rzecz kościoła Innosa zaginęła jedna z najważniejszych ksiąg wiltmarskiego mistrza winowarstwa. Miasto zawiedzione stanem swojej najcenniejszej winnicy parokrotnie próbowało reanimować jej działalność, jednak bez skutku. Można rzec, że najlepsze roczniki Sangre Unicorna zamknęły się jedynie w tych najdawniejszych butelkach.
 

Ostatecznie, wraz ze śmiercią właściciela Stara Winiarnia przeszła na własność miasta i upadła. Chociaż istniały jeszcze szanse uratowania przybytku, władze Wiltmarku bardziej skłonne były niekontrolowanej grabieży najlepszych roczników z piwnic, raczej niż próbami reaktywacji i tak już odbiegającej od oryginału produkcji.
 

◊◊
 

Sytuacja zmieniła się dopiero po wielu latach, za króla Borcha III, który z wdzięczności za zasługi wojenne dwóch pokoleń wiltmarskiej rodziny rycerskiej oddał winnicę na własność ówczesnej głowie rodu. Bogaty, dumny i przedsiębiorczy mężczyzna, Argus I herbu Harpia, znany ze swego przydomka Ponury, nie próżnował. Od krótkiego czasu sam również został ojcem, postanowił więc przekształcić winiarnię w dobrze prosperujący interes, pomnażający bogactwa rodziny na przyszłe pokolenia.
 

Pierwsze próby.. nie należały do udanych.
 

Nie mniej upór, oddanie i powoli topniejące zaplecze finansowe pozwoliły rycerzowi odrestaurować winnicę, znaleźć parobków na pola winorośli, a wreszcie, z mijającymi sezonami, rozpocząć produkcję wcale niezgorszego wina. Winiarnia Rycerska rozpoczęła swoją pracę, wciąż jednak była w ogonku konkurencyjnych producentów.

Do czasu...
 

Nie wiadomo czy szczęściem, czy też łaską Innosa, Argus Ponury po paru latach działalności, kompletnym przypadkiem natrafił na ukryty dział piwnic. To w nich znalazł niezrabowane zapasy jakże słynnej ongiś "Krwi Jednorożca", a także księgi winowarskie, z pomocą których odtworzył obecnie najpopularniejsze wino Wiltmarku, "Burgundowego Obłudnika".
Niestety, pomimo wielu lat prób i testów, mężczyźnie nie udało się odtworzyć legendarnej Sangre Unicorna, nie mniej osiągnął pewien poziom maestrii, pozwalający w miarę solidnie przypominać dawny smak. Nowa "Krew Jednorożca" może nie jest tak wybitną jak dawne roczniki, chociaż z mijającym czasem stała się coraz bardziej doceniana, aż wreszcie zagościła na stołach większości domów w Górnym Mieście. Gdy interes kręcił się już całkiem porządnie, a produkcja mogła przejść w większej mierze na zaufanych pracowników, dla nowego właściciela przyszedł moment na eksperymenty z wykorzystaniem niepełnych notatek dawnych mistrzów. Niedługo po tym powstało nowe arcydzieło. Niesamowicie wytrawnego smaku, rozgrzewający wermut, który smakował jak gdyby miał w sobie nadprzyrodzony płomień. Wspaniały trunek zyskał nie mniej znakomitą nazwę - "Ogień Innosa". I tak gdy Argus zaczynał się starzeć, a jego syn dorastać, wina Rycerskiej Winiarni odzyskały znaną z historii popularność, choć jak się wkrótce okazało, była to świetność bardzo krucha.

Chociaż finanse rodziny wciąż utrzymywały się na poziomie stawiającym ich ponad stan, winnica pożarła swój trybut pieniędzy aby dotrzeć do ówcześnie funkcjonującego kształtu. Obroty z wina zaczęły powolutku zwracać poniesioną inwestycję. Ale właśnie wtedy dla klanu herbu Harpia miał nadejść ponury niczym przydomek właściciela los. Działo się to nie od razu i początkowo Argus nie spodziewał się problemów jakie na niego czyhają. Kłopoty zaczęły się od syna Argusa, Malakaia. Młodzian wybrał się na samozwańczą wyprawę rycerską, wzorem znanych mu z opowieści przodków, ojciec zaś nie szczędził pieniędzy na jego rynsztunek. Po wielomiesięcznej nieobecności powrócił ranny, ograbiony i bez towarzysza, który powierzył mężczyźnie własne życie, a ten nie zdołał go uratować. Zaledwie parę lat później, gdy ogień plotek nie zdołał jeszcze zgasnąć, w niejasnych okolicznościach, we śnie zmarła małżonka rycerskiego winowara. A gdyby problemów i stresu wynikających z sytuacji rodzinnej było mało, na winnicę spadł najcięższy cios. Z pewnego odległego klasztoru na południowych krańcach Archolos, o długiej winowarskiej tradycji, do władz Wiltmarku wpłynęło zażalenie. Otóż majestat kościoła Innosa domagał się przywrócenia swych odwiecznych praw, zaprzestania bluźnierstwa względem bogów, a także spłaty olbrzymich strat z tytułu nadużycia wcześniej wspominanych, wyłącznych praw klasztoru. Jak się okazało, winowajcą krzywd kościoła była właśnie Winiarnia Rycerska. Na podstawie zapisków i receptur posiadanych w klasztornej księdze winowarstwa oraz oczywistego powiązania z kultem Innosa, magowie ognia domagali się wyłącznych praw do produkcji, wraz z dystrybucją "Ognia Innosa". Być może oskarżenie potraktowane było by jak fraszka, przez obecnie urzędującą regentkę, gdyby nie fakt, że goszczący w mieście wysłannik z południowych winnic kościoła powołał się na księgę przechowywaną przez gildię lokalnie. I rzeczywiście, receptury petentów bazowane były na pradawnych odpisach sporządzonych w skryptorium kościelnej biblioteki, właśnie w Wiltmarku, gdzie całe pokolenia temu wraz z trybutami wnoszonymi przez nowicjuszy, na zakurzonych półkach wylądowała księga zawierająca wiltmarckie tajniki fermentacji. Całość procedowania przeciw zagubionemu Argusowi odbyła się błyskawicznie, następnie mężczyzna był zmuszony nie tylko pozwolić nowicjuszom opróżnić znamienitą część zasobów winiarni ale również słono zapłacić za "straty" poniesione przez "cały zakon".
 

Winnica.png.93713edc41f2e3cc764837ad7fa7b2e1.png
◊◊◊
 

Po ciosach, które otrzymała winnica, budżet działalności zapadł się, a to odbiło się na klasie oferowanych win. "Burgundowy Obłudnik" słabł z roku na rok. Argus zdawał się rozumieć problem, więc adekwatnie obniżał też cenę, aż w końcu "Burgundowy Obłudnik" z racji przystępności oraz nieco lepszego niż najgorsze wina w mieście smaku stał się najpopularniejszym trunkiem winiarni, teraz już codziennie widywanym na ulicach Dolnego Miasta. Nowa "Krew Jednorożca" co prawda utrzymywała cenę jednak jakościowo również nie radziła sobie najlepiej, przez co obecnie powoli odchodzi ze szlacheckich stołów. "Ogień Innosa" w całości zniknął z winiarskiego przybytku. Co najgorsze stres, strata małżonki, straty pieniężne i na dobrym imieniu rodziny odcisnęły się takim piętnem na poczciwym właścicielu, że dostał on wylewu, który przypłacił ciężką hospitalizacją w domowym łożu. Od tego czasu jego zdrowie jest w opłakanym stanie, a przez lata pogorszyło się do stopnia, w którym Argus nie wychodzi z domu i prawie nie opuszcza łóżka. Szlachta Wiltmarku plotkuje, że dni starego wiarusa są już policzone, a dawni sympatycy przezywają go dzisiaj "starą Harpią", która "zniszczyła najlepszy trunek Wiltmarku".
Obecnie "Burgundowy Obłudnik" jest jedyną nadzieją i realnym zarobkiem winiarni. Ze względu na niską cenę jest bowiem, za razem, chętnie kupowanym, chętnie przezywanym też przez wyższe sfery jako "harpia jucha". Jakiś czas temu winnica wprowadziła co prawda "Łzy Smoka" będące próbą innego podejścia do dawnego opus magnum Argusa, jednak nieżyczliwi wprost nazywają ją "średniej klasy podróbą Ognia Innosa" albo "wytrawną harpią juchą". Ze względu na stan zdrowia właściciela, prowadzenie interesu leży teraz na barkach syna, który nie ma do winnicy takiego serca jakim darzył ją ojciec. Co prawda Malakai pełni raczej funkcję reprezentacyjną, doglądając prac w budynku i na polach winorośli oraz dobijając interesów z przybytkami pragnącymi zaopatrzyć się w wina "ze Starej Winiarni" ale musi mierzyć się z nowymi problemami winiarni. Jedną z największych takich trudności okazał się tak zwany "Zew Undabaru", tani bimber znajdujący drogę do karczm, tawern i pijalni Wiltmarku cokolwiek podejrzanymi sposobami. Utrzymujący wypłacalność winnicy "Burgundowy Obłudnik" zaczął przegrywać w popularności z niezwykle niskiej ceny, zręcznie omijającym podatki samogonem. W dobie zagrożenia interesów Malakaiowi zdarza się podarować butelkę lub dwie ze starych partii, celem poprawienia relacji z kluczowymi personami w mieście, jak i właścicielami wahających się nad przyjmowaniem bimbru przybytków.

Najpewniej stan tego biznesowego impasu oraz niskiego zaangażowania syna utrzymywał będzie się tylko do czasu, aż Argus I Ponury herbu Harpia nie wyzionie ducha w swoim łóżku. Wtedy pełne prawa własności, wraz z decyzyjnością przejdą na dziedzica klanu, który jak plotkują wiltmarczycy "zapewne z biznesem poradzi sobie gorzej niż poprzedzający Harpie właściciel".
 

KartaWin.png.9ef303553c920c7e86a2e062ce9b4e04.png

◊◊◊◊
 

Spoiler

Podziękowania i prawa autorskie:

  • Piranhi Bytes za oryginalne modele z gier Gothic.
  • Jaskrowi i całej ekipie Elisium za wspaniały projekt, modelowanie mapy oraz screenshoty, których mogłem użyć w grafikach do swojej aplikacji.
  • Artayowi, za zwrócenie uwagi na błędy w odmianie oraz celne sugestie poprawek w temacie relacji z kościołem Innosa.
  • Bliźnie, za wspólne móżdżenie nad pomysłami w jaką stronę pociągnąć relację z i fabularny motyw lokalnego klasztoru w historii biznesu.
  • Monolithowi, za pozwolenie wykorzystania Zewu Undabaru w aplikacji.
  • Ogólnemu, szerokiemu Internetowi, za grafiki, których mogłem użyć pod bazę do tworzenia własnych.
     


 

  • Like 16

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites
Napisano (edytowane)

Winnica Rycerska szuka pracowników!
 

912373047_Ogoszenie.png.621b0b94cd4b83dd5fc2c7c19d2bcc2b.png
 


 

Wśród plotkarskiej tłuszczy Górnego Miasta zawrzało. Podobno ta "stara harpia" z Winiarni Rycerskiej kompletnie oszalała. Otóż dwa dni temu, paru pracowników jego winnicy publicznie zrezygnowało z pracy dla starego Argusa. Powód? Stary rycerz w swym skąpstwie i chęci cięcia kosztów pozwolił sobie dorywczo zatrudnić kilkoro uchodźców z niesławnego Khorinis. To było za wiele dla uczciwych, porządnych parobków i warzelników, uderzało w ich godność oraz poczucie bezpieczeństwa w Winiarni. W końcu, jeśli wierzyć historiom docierającym z tej odległej wyspy, wśród osób opuszczających Khorinis kryło się wielu uciekinierów z górniczej kolonii karnej. Brak konkretnych wiadomości oraz niepokojące doniesienia na temat niektórych przybywających na Archolos uchodźców stały się idealnym poletkiem dla podsycających wyobraźnię, skandalicznych plotek. Co prawda niektóre głosy zwracały uwagę, że Malakai II niedawno ośmieszył i poważnie poturbował w pojedynku młodego rycerza, którego ojciec mógł śmiało podkupić pracowników Winiarni w akcie zemsty.. inni przypominali, że klan Wiltmarskich Harpii jest teraz ledwo utrzymującą tytuły zubożałą szlachtą, a więc pozostaje niewart rozmów przy bogatych stołach Górnego Miasta.. ale nawet jeżeli ród Argusa i Malakaia stracił dawny splendor, historia wciąż była na tyle dobra by cisnąć się na usta i myśli wyższych sfer. Jakakolwiek nie była by prawda, część mieszczan była wręcz zaintrygowana, czy aby rzeczywiście dojrzy wśród miejskich winorośli podejrzanych opryszków z kolonii karnej Khorinis.
 

Cały ten szum sprawił, że północna brama miasta była tego poranka bardzo popularnym wśród obywateli miejscem. Z jednej strony, dystyngowana szlachta wynajdywała wydumane powody by "przypadkiem" przespacerować się pobliskimi ulicami, z drugiej, kilkoro spośród szukających sposobu na zarobkowanie mieszkańców Wiltmarku kompletnie szczerze i bez zażenowania zgromadziło się u bram ogrodów winiarskiego przybytku celem "wybadania sprawy". Ogrody rzeczywiście wyglądały na puste, przy kadziach nie szło przyuważyć nawet jednego pracownika, a z wnętrza budynku zdawało się dobiegać jakieś zamieszanie. Po dwóch kwadransach oczekiwania, wśród kilkorga zgromadzonych pod miejską winnicą ludzi zrobiło się już całkiem gwarnie. Wreszcie drzwi portalu Winiarni Rycerskiej rozwrały się, a w progu pojawiła się smukła sylwetka młodszego z właścicieli. Malakai wyszedł do gapiów i petentów pewnym krokiem, uzbrojony w głęboki, wiklinowy koszyk. Po drodze zmierzył taksującym spojrzeniem przechodzącą ulicą parę młodych szlachcianek. Dumnie urodzone dziewczęta spłonęły różowiutkim pąsem, czym prędzej umykając z uliczki, gdzie ktokolwiek mógłby je przyłapać na małostkowej ciekawości.
 

 - Cieszy mnie, że lud Wiltmarku tak szumnie interesuje się losami swej Winiarni! - obwieścił rycerz ze szczerym, choć niepasującym do jego zmęczonej twarzy, rozbawieniem.

 - Nie godzi się, by moi współobywatele stali pod drzwiami naszego przybytku o suchym gardle, zapraszam więc do środka - kończąc zdanie Malakai wydostał z koszyka butelkę w ciemnym szkle. Niektórzy może i byli w stanie wyczuć teraz w jego głosie nutę zażenowania ale zainteresowani prospektem zatrudnienia gapie rozochocili się widokiem antałka i przechodząc przez bramę winnicy sukcesywnie odebrali od gospodarza trzy butelki. Choć był to "Burgundowy Obłudnik", a nie żadna "Krew Jednorożca", nikt nie zamierzał krytykować najpopularniejszego wina Wiltmarku, zwłaszcza otrzymanego za darmo.

Gdy każdy był już usadowiony przy stole wewnątrz budynku, młody Rycerz podjął:

 - Zapewne mogliście słyszeć już pogłoski albo przeczytać przybite przez nas ostatnio do miejskiej tablicy ogłoszenie. Tak, rzeczywiście poszukujemy pracowników, chętnych podjąć się zbierania winogron oraz pracy przy kadziach, szukamy też kogoś zdolnego nauczenia się pracy przy fermentowaniu wina. Nie, nie zatrudniamy żadnych kryminalistów, czy to tych spoza miasta, czy lokalnych, co nie znaczy, że zamkniemy drzwi przed przybyłymi z Khorinis albo Myrtany, chętnymi do pracy ludźmi. Zatrudnialiśmy wcześniej ludzi zarówno z Górnego jak i Dolnego Miasta, w naszej winnicy praca znajdzie się dla wszystkich. Szukamy robotników uczciwych i rzetelnych, a ci z was, którzy udowodnią swoje oddanie, mogą liczyć nie tylko na zarobek ale też ciepłe posłanie w przygotowanym dla robotników winiarni pracowniczym mieszkaniu w dolnej części miasta. Własny kąt będzie zdecydowanie lepszy niż noclegownia albo kompletny brak dachu nad głową, a jeżeli kogoś z was nie interesuje praca fizyczna, do prowadzenia mamy również księgi, jak i fermentację w beczkach w samym przybytku...
 

Rycerz opowiadał o szczegółach pracy, a już po chwili jego wypowiedź przyjęła bardziej otwartą formę, pozwalającą zgromadzonym za zadawanie pytań. Część zgromadzonych wyszła w niedługim czasie, zadowolona z okazji do zaspokojenia ciekawości oraz zmierzenia się z darmową butelką wina. Część została by po wszystkim podejść do gospodarza i porozmawiać o swoich perspektywach...
 

HerbWin.png.b9f85bcfb4b475cbc9dd10242b0881df.png
 


 

Poszukuję pracowników do winnicy. Oferuję waszej postaci miejsce do pracy, gdzie będziecie mogli przynajmniej tymczasowo zakotwiczyć swojego awatara, jak i zapewnić mu jakieś podstawowe zaplecze finansowe. Co prawda ceny, a więc i płace są jeszcze ustalane wśród administracji, mistrzów gry oraz pewnie osób prowadzących biznesy i produkcję dóbr, co oznacza, że na razie ciężko powiedzieć jak będą wyglądały zarobki ale mogę przedstawić trochę konkretów:

  • Udostępniał będę zarówno role do pracy stałej (kucharze - warzelnicy, postacie o zdolnościach kucharskich, pozwalających skryptowo produkować wino), jak i dorywczej (zbieracze - najprawdopodobniej będę płacił stałą stawkę od zebranych kiści winogron). Możliwość zbierania owoców na polach w ogrodzie winnicy będzie objęta wyłącznością sprzedaży w Winiarni.
  • Stali pracownicy (kucharz, zadeklarowani zbieracze, być może księgowy) otrzymają możliwość zakwaterowania w porządnym domu w Dolnym Mieście, z którego ich postacie będą mogły korzystać jak z własnego domostwa (przywracanie punktów wytrzymałości, miejsce do odgrywania mieszkania, miejsce na swoją skrytkę, dostęp do obsługi drzwi jak u właściciela).
  • Dogadywać będziemy się dobrowolnie i przyjaźnie, zamierzam prowadzić biznes transparentnie dla graczy-pracowników, będziecie wiedzieć i mogli komunikować mi jeżeli cokolwiek nie będzie zgadzało się w systemie płac albo w prowadzeniu Winiarni, tak żebyśmy mogli z łatwością dopasowywać odgrywanie IC do waszych potrzeb OOC.
  • Winiarnia powinna zapewnić jakieś opcje ciekawego odgrywania (każdy ma własną definicję słowa "ciekawe"). Po pierwsze będziemy mieć pewnie nielegalną konkurencję w postaci Zewu Undabaru, z tego może wyrosnąć kiedyś bardziej pogmatwana relacja, z jakimiś akcjami RP. Historia zakładu nawiązuje do kościoła Innosa, Urzędu Miasta, Rodziny Królewskiej, być może pojawią się u nas w odwiedzinach jakieś wyjątkowe osobistości, jak magowie, urzędnicy, czy rycerstwo. Biografia postaci właściciela i jej losy na serwerze mogą też przełożyć się na jakieś burzliwe przygody dla samego biznesu. Ostatecznie winnica będzie w dużej mierze polegać na swoich pracownikach, a więc nie będziecie tylko zbierać winogron i ciapać w kadzi cały dzień, przewiduję też jakieś załatwianie interesów, zakupów, dostaw, tworzenie nowych receptur, czy choćby pisanie razem historii w stylu tej o "pracownikach-uchodźcach" powyżej. Wreszcie, prawdopodobnie winnica otrzyma własne unikatowe przedmioty - wina z karty win, toteż uzyskacie dostęp do niedostępnych gdzie indziej trunków, zaś kucharz nauczy się unikatowej receptury (pozwalającej skryptowo albo poprzez odgrywanie produkować takież specjalne przedmioty).
  • Zainteresowani ale niezdecydowani nie muszą się deklarować. Jeżeli jeszcze bawicie się koncepcją na swoją postać i nie macie zdefiniowanych preferencji, możecie spróbować zatrudnić się w winnicy IC albo po prostu spróbować IC sprzedać w Winiarni zebrane gdzieś indziej winogrona, jako metodę dorywczego zarobku. Zbierać każdy może, pamiętajcie tylko, żeby wyposażyć się w sierp. Raczej będziemy otwarci na współpracę z każdym typem postaci, jeżeli więc będziecie grać uchodźcą z Khorinis, człowiekiem bez własnego domu albo spoza miasta, praca w winnicy i dostęp do pracowniczego mieszkania mogą zapewnić Wam obywatelstwo.
     

Zdecydowanych zainteresowanych proszę o zgłoszenia drogą PW/Discord, celem (dla mnie) sprawdzenia popytu na wyżej wymieniane stanowiska oraz (dla Was) zarezerwowania sobie pierwszeństwa stałej lub dorywczej roli w Winiarni Rycerskiej. Wystarczą mi 2-3 zdania opowiadające o waszej koncepcji na postać albo odnośnik do biografii.
 

Edytowane przez Slaani
Doprecyzowanie wymagań względem zgłoszeń.
  • Like 2

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Dom.png.b660aecab24827566e0a9fab4ef4774c.png


 

"Świetnie, Yomua, tak trzymać. Z Twojej poprzedniej partii wziąłem jedną butelkę do domu i poczęstowałem nią mojego ojca, Argusa. Gdybyś tylko widział, jak rozjaśniło się jego oblicze! Spojrzał na mnie, na kieliszek, a potem powiedział: 'Synu, Winiarnia Rycerska może wrócić do swojej świetności...'"
 

♦♦
 

Malakai przeczuwał, że ten wieczór nie przyniesie niczego dobrego. Był duszny, parny.. gęsty. Całkiem ciemne niebo przykryły czarniejsze niźli otchłań Beliara, rozciągnięte wzdłuż horyzontu gór chmury. Mężczyzna wracał teraz myślami do chwil sprzed paru godzin. Śpieszył się wtedy bardzo, pomykając miejskimi uliczkami, chcąc szybko wrócić do rodzinnego domu... Już wtedy czuł ten dziwny rodzaj nadprzyrodzonego, tłamszącego ducha niepokoju, tak jakby właśnie działo się coś złego.

Dlatego gdy tylko dotarł do rodowego domostwa i zorientował się w sytuacji nie był zaskoczony. Prawie beznamiętnie wyszedł przed rezydencję i krzyczał o przysłanie medyka.
W tej chwili ojciec rycerza sapał donośnie, co jakiś czas delikatnie postękując, najwyraźniej dręczony nieregularnymi, krótkimi atakami bólu. Leżał przykryty kosztownymi materiami na bogatym łożu, ustawionym w pokoju na piętrze.
Malakai, siedząc na fotelu przystawionym do łoża, wyjrzał przez okno. Bladożółty, ledwie widzialny księżyc delikatnie oświetlał widok za oknem rodowego domu Harpii - plac przed zamkową bramą. Centrum wybrukowanej przestzeni zdominowane było przez wielkie, stare drzewo, w księżycowej poświacie przyjmujące upiorny wygląd, podobny do wielkiego, włochatego pająka, rozpostartego na wysokim pniu oraz rozchodzących się w każdym kierunku gałęziach.

Parne powietrze wypełniał klekot i charkot nocnych ptaków ukrytych wśród liści drzewa. Malakai czuł, że coś nieprzyjemnego, dusznego, złowróżebnego wisi w powietrzu... Zupełnie jakby samo ptactwo zrównywało swój głos z nierównym oddechem jego rodzica. Skierował zmęczone oczy z powrotem do wnętrza pomieszczenia, zmartwionym spojrzeniem spoglądając na medyka pakującego swoje narzędzia. Wiedział co się dzieje jeszcze zanim lekarz postawił bezduszną diagnozę i zostawił mężczyzn samych ich własnemu losowi.
Ten dzień.. ten wieczór.. zapowiadały to co miało nadejść. Ojciec Malakaia umierał. Był zbyt zmęczony, by nawet podzielić się ostatnim słowem, ostatnią mądrością z synem czuwającym u wezgłowia. Medyk w końcu wyszedł, zapowiadając, że po zapłatę zjawi się dopiero jutro, za dnia. Dziedzic klanu Harpii spoglądał z bólem na konającego Argusa, myśląc o tych ostatnich latach razem, o wszystkich problemach i troskach ojca. Oddech leżącego robił się trochę bardziej regularny ale wraz z nim terkot lelków nasilał się.. upiornie zrównywał z zaczerpywaniem przez starego mężczyznę powietrza.

 - Synu...

Malakai energicznie zwrócił zaskoczone oblicze ku swojemu rodzicowi. Na twarz Argusa wstąpił gęsty pot, a oczy zaczęły świdrować sufit szalonym, rozbieganym wzrokiem.

 - ...Winnica.. ona jest.. hhhhrmph.. daj mi.. hhh.. Winnica... Nie można.. ehhh.. jej tak.. khy, khy... Hhrmmmmn...
Natychmiastowo, przez okno do pomieszczenia jął dobywać się paskudny i upiorny, ptasi tryl, furkot. Na rycerzu włosy zaczęły się jeżyć i gęsia skórka stawać na karku, podczas gdy drzewo na placu pod zamkową bramą ożyło trzeszczącym, warczącym chórem lelków kozodojów, a oczy jego ojca zastygły wpatrzone w sufit, w przerażonym spojrzeniu...
 

♦♦♦
 

Wśród kręgów Górnego Miasta rozniosły się nowe wieści. Zaledwie parę dni temu, ku lekkiemu zaskoczeniu dla jednych, a przykremu spełnieniu oczekiwań innych, stary Argus Harpia wyzionął ducha. Ale o ile nie było to jakkolwiek wyjątkowe wydarzenie, towarzystwo wyższych sfer zelektryzowała świeża plotka dotycząca samej wiltmarskiej Winnicy – Malakai, jedyny spadkobierca interesu, chociaż ledwie pożegnał zmarłego ojca, właśnie pozbył się również całego rodzinnego biznesu. Mieszczanie bogatej dzielnicy mieli o czym rozmawiać i co krytykować. Klan Harpii otrzymał przybytek z królewskiego nadania i chociaż ostatnio Winnica nie radziła sobie zbyt dobrze, to właśnie dzięki wysiłkom oraz pieniądzom Argusa powróciła do funkcjonowania, przywracając miastu jeden z jego najbardziej charakterystycznych klejnotów. A teraz, niczym wzgardzony ochłap, została przekazana jakiemuś odszczepieńcowi z Wysp Południowych. Tak, to właśnie ta wieść nadawała całej historii skandalicznego zabarwienia, tak typowego dla ostatniego z rycerzy Harpii. Niejaki Yomua, jeden z pracowników obcego pochodzenia, których Argus zatrudnił parę miesięcy temu, zdobył zaufanie i szacunek dziedzica, ten bowiem bez żadnych ogródek sprzedał mu całość interesów, gdy Winiarnia tylko zaczęła wychodzić na prostą. Obywatele wyższych sfer nie dowierzali i wielokrotnie pukali się w głowę rozmawiając o takim obrocie spraw "Rycerskiej", w międzyczasie popijając lampkami jej nowych produkcji.

Kimkolwiek był obcy południowiec.. potrafił fermentować naprawdę wyśmienite wino...
 

Herb.png.c3c153fe7f8542a62a90e02dbeb3adb8.png


 

Stało się, oddaję biznes pod skrzydła innego gracza, powitajcie @Urbaneq, nowego właściciela Winiarni Rycerskiej!

  • Like 2

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites
Napisano (edytowane)

1640764939_Ogrd.png.70c1708c03e3efd1b6f678572447b500.png

 

"I widzisz Malakai, mówiłem Tobie kiedyś o tym nowym winie. Wszystkim Soranzo się spodobało! Teraz tylko mieć nadzieję, że dostanę koncesję na te wina. I miejmy też nadzieję że nie będę musiał zmieniać nazwy. 'Śmierć Undabaru' bardzo przypadła mi do gustu"

 

♦♦

 

Był późny już późny wieczór. Przed drzwiami winnicy słychać było ludzi. Tłumy ludzi. Yomua jeszcze raz poprawił kubrak i sprawdził czy ma wszystkie potrzebne rzeczy.

Puste kielichy zostały rozstawione po stołach, próbki przygotowane czekały pod ladą. Nigdy nie urządzał hucznych imprez, ale teraz musiał zaprezentować się z jak najlepszej strony. To zależało od sukcesu całego biznesu.

 

Otworzył drzwi. Jego gardło ścisnęła niewidzialna pięść. Potrzebował chwili rozluźnienia żeby zaprosić gości czekających na zewnątrz. Kiedy weszli, Yomua wziął pierwsze próbki Sangre Unicorna i zaczął rozlewać je po kolei do każdego kielicha. W winiarni rozszedł się zapach wytrawnego wina. Tym razem przepis został zmodyfikowany i Yomua dodał trochę przypraw z Wysp Południowych dla podkreślenia smaku. Najbardziej skupiał się na stoliku z Malakaiem i Rodem Soranzo, na ich opinii najbardziej mu zależało. W winnicy wreszcie dało się usłyszeć miły gwar. Każdy rozmawiał, nikt nie siedział sam. Ludzie delektowali się winem i czasami pytali o ten nowy składnik. Jednak jak przystaje każdemu winiarzowi, Yomua odmówił wyjawienia swoich sekretów.

 

♦♦♦

 

Część ludzi się rozeszła, ale Ród Soranzo i Malakai zostali jeszcze chwilę. Po opróżnieniu kielichów zastała cisza. Wreszcie padły słowa Malakaia

- Przynieś Panom Soranzo jakiś twój specjał.

- Och, tak! Oczywiście! - odparł Yomua

Po chwili szukania między beczkami, składnikami do win oraz za kuchenką, Yomua znalazł dużą, zakurzoną butelkę wina. Była nieoznaczona jak to miał w zwyczaju robić z eksperymentami. Wyczyścił kielichy i nalał wszystkim do kielicha zostawiając sobie tylko krztynę. Wszyscy spróbowali naraz. Wtem Yomua odparł

- To jest moje eksperymentalne wino. Wszystkie składniki są z Wysp Południowych. Nawet winogrona.

Po chwili Pablo wziął dużego hausta i zaczął się dusić.

- O cholera, mocne! - powiedział

- Po prostu dodałem mocniejszych przypraw...

 

I tak minęła cała noc aż do świtu. Wszyscy wychodzili przymuleni i otumanieni. Padły podziękowania za gościnę i za trunek oraz od Yomui za przyjście.

WiniarniaRycerska.png.48fcdb13451daec493cd35df9416cf92.png

 

Dziękuję wszystkim za przybycie!

Szczególne podziękowania idą dla całej rodziny Soranzo, która uraczyła nas pojawieniem się, oraz Malakaiowi, byłemu właścicielowi.

Edytowane przez Urbaneq
Poprawki graficzne i składniowe
  • Like 4

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...