Skocz do zawartości
casius

✅[Gildia myśliwska w Górnym Mieście] - Skarb Lasu

Recommended Posts

Skarb Lasu to myśliwski sklep w Górnym Mieście, z którego codziennie czuć woń oprawiania zwierzyny i suszonego mięsa. Prowadzony przez uzdolnionego łowcę, Casiusa, jest siedzibą stowarzyszenia łowców zajmujących się polowaniem na zwierzęta, których trofea jak i mięsiwo są cenione na stołach i ścianach domostw arystokracji Wiltmarku. Jest to jeden z najstarszych zakładów w mieście, nad którym pieczę przekazywano z ojca na syna. Tradycja rodzinna utrzymała się i tym razem.

293564953_rendergothicnapodaniemysliwy.png.8fb34db3a1873a67c92fcadb88ac2f3f.png

Początki Wincenta w fachu myśliwskich sięgają głęboko. W wieku 19 lat udało mu się przekonać jego ojca, Ottona i uzyskać jego zgodę na wyprawę na kontynent. Dziad Casiusa był sceptycznie nastawiony do tego pomysłu, gdyż - według niego - jego syn nie wróci do Wiltmarku, a biznes zostanie przejęty przez miasto z powodu braku spadkobiercy. Nie da się odmówić mu racji, obawy były całkiem uzasadnione. Nie znał jednak swojego potomka wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że nie to mu w głowie. Wincent był bardzo mocno przywiązany do Archolos i nie wyobrażał sobie życia gdziekolwiek indziej. Pragnął jednak zwiedzić świat, nabrać doświadczenia, zdobyć kontakty. Nigdy nie miał odwagi, by powiedzieć Ottonowi, jak bardzo jest ograniczony, jak bardzo rujnuje biznes budowany w pocie czoła przez wiele pokoleń jego przodków. Wincent chciał tchnąć w "Skarb Lasu" trochę świeżego powietrza.

 

Pierwszym celem podróży Wincenta po przypłynięciu do Myrtany został Faring, zamek znany z utrzymywania dobrych kontaktów z nordmarskimi klanami. Młody łowca szybko znalazł zatrudnienie jako lokalny myśliwy, jednak, z racji swojego krótkiego stażu, nie mógł jeszcze przekroczyć przełęczy. Długo i ciężko pracował na ten przywilej, i kiedy w końcu został do niego dopuszczony, korzystał z niego całym sobą. Zdarzały się sytuacje, kiedy nie wracał do domu przez parę tygodni, raz nawet zabawił jako gość Klanu Wilka przez ponad pół roku, biorąc lekcje od normarskich mistrzów sztuki myśliwskiej. Po jakimś czasie stał się znaną personą wśród Nordmarczyków, każdy przyjmował go z otwartymi ramionami. Wincent chciał jednak ruszać dalej, w kierunku miasta leżącego najbliżej nieprzebytych lasów Nieznanych Krain - Silden.

Mapa_myrtany.jpg.85977dd7a592f3aa50845838318fa5e8.jpg

Sława go wyprzedziła. Gdy tylko dotarł na miejsce, władca osady zaproponował mu posadę jako jego nadworny myśliwy, na co Wincent z wielką chęcią się zgodził. Poznał wielu renomowanych myśliwych z nizin Myrtany, a każdy z nich zostawił w nim część swojej wiedzy i doświadczenia. Mieszkał w Silden przez kilka lat. Przez ten czas upolował niezliczone ilości zwierzyny, w tym także kilka takich śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, jak trolle. Nie zapomniał jednak o Ottonie i dawno złożonej obietnicy powrotu. Pewnego dnia mieszkańcy Silden znaleźli na jego drzwiach przybity gwoździem list pożegnalny, kiedy on sam wyjechał nocą, w ukryciu, zabierając ze sobą zarobione przez te lata pieniądze.

 

Otton był wielce zdziwiony, gdy zobaczył w progu swojego syna. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie stracił wiary w niego i jego słowa. Był szczerze zaskoczony, ale też przede wszystkim niezwykle szczęśliwy. Uściskałby go, gdyby nie poruszał się o kuli. Gdyby nie stracił na niedawno odbytym polowaniu nogi. Teraz żył z oszczędności, odsprzedając wiele z rodzinnych pamiątek, byle tylko mieć jak opłacić czynsz i kupić jedzenie. Zakład był niemalże na skraju upadku, Wincent zjawił się w samą porę.

 

Przejął "Skarb Lasu", odbudował renomę jego imienia. Odnowione zostało wnętrzne, budynek przeszedł generalny remont i znów zaczął przyciągać klientów. Niedługo potem przypłynęła pewna kobieta, Tycja, dworzanka z Silden, którą Wincent poznał kilka lat temu. Nigdy nikomu o tym nie mówił, ale wyjazd z Myrtany był najtrudniejszą rzeczą, jakiej kiedykolwiek się podjął, gdyż musiał zostawić kobietę, którą kochał. Jednak dotrzymanie obietnicy względem Ottona było dla niego rzeczą najważniejszą. Bał się także poprosić Tycję o wyruszenie z nim. Nie sądził, że się zgodzi. Jak się okazało, był w głębokim błędzie. Nie wziął pod uwagę jednego, małego faktu o imieniu Casius. W noc wyjazdu Wincenta, Tycja urodziła.

 

Szybko wzięli ślub i pod wspólnym okiem małżonków "Skarb Lasu" przeżywał prawdziwie złoty okres. Inwestycje poczynione przez nowego właściciela zwracały się ze sporym naddatkiem, pozwalając na otwarcie kontaktów z kontynentem i wymianę najróżniejszych trofeów pomiędzy Wincentem a jego sporą siecią znajomych. Otton z dumą przyglądał się poczynaniom syna, jednak w głębi serca cierpiał bardzo, że już ngidy nie będzie mógł wyruszić razem z nim na polowanie. Tym bardziej, że stan jego zdrowia zaczął się pogarszać, lata dały się we znaki. W końcu, w wieku 55 lat zmarł, a jego kościu zostały pochowane głęboko w lesie, zgodnie z jego życzeniem.

 

Wincent nie zamierzał przeżyć tego samego, co jego ojciec. Już w wieku 10 lat Casius wyruszył wraz z nim na swoje pierwsze polowanie - nie było to zbyt odpowiedzialne ze strony ojca. Wystąpiła bardzo niebezpieczna sytuacja, gdyż ogromny dzik prawie staranował młodego chłopca, ten na szczęście zdążył uskoczyć na czas, a pędzące zwierzę, zamiast na całe jego ciało, wpadło tylko na prawą nogę. Chwilę później stwór padł martwy od strzały Wincenta, ale noga Casiusa była strzaskana, bez szans na wyleczenie.

 

Ojciec zabrał go do klasztoru i błagał magów o pomoc. Wreszcie, po wielu dniach negocjacji, udało mu się uzyskać obietnicę pomocy, ale nie da darmo, kasa "Skarbu Lasu" prawie opustoszała. Casius jednak znów mógł chodzić. Od tego momentu Wincent był o wiele bardziej ostrożny, tym bardziej po solidnej kłótni zgotowanej mu przez Tycję. Cała ta sytuacja odbiła się bardzo mocno na psychice Wincenta, który stał się cieniem samego siebie. Jakby stracił całą energię, która napędzała go przez całe życie. Dalej uczył syna swojego fachu, jednak ogień w jego sercu zgasł.

 

6 lat później ojciec zmarł. Zostawiając młodego Casiusa wraz z jego matką samych. Był to niezwykle ciężki okres dla ich obojga, ale dzięki radom rodzicielki udało im się utrzymać biznes przy życiu, chociaż cała praca Wincenta poszła w las, gdyż budynek znów przypominał swój najgorszy okres. Wszystko stało się jeszcze trudniejsze wraz ze śmiercią Tycji dwa lata później, kiedy Casius całym biznesem musiał zajmować się sam. Szybko jednak okazało się, jak wiele talentu odziedziczył po ojcu. Dzięki ciężkiej pracy udało mu się wyjść na prostą, choć daleko jeszcze do złotego okresu za czasów Wincenta.

  • Like 2

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Nadal poszukuje 2 graczy do gornego miasta. Jeden mysliwy a drugi zbieracz. Przyjmuje wylacznie glowne postacie.

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Cześć, jeden z adminów powiedział mi, że prawdopodobnie nie będzię profesji myśliwego, ale chętnie zatrudnię się w gildii jako zbieracz.

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, NiceCake napisał:

Może śmierć casiusa zmieni trochę ceny na rynku w końcu ;)

Da się załatwić :D:D

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites
Gość
Ten temat jest teraz zamknięty dla dalszych odpowiedzi.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...