Skocz do zawartości
Vasemir

Event: karawana

Recommended Posts

Po pierwsze - zastanawiałem się, czy nie powinna to byś skarga, ale rzecz nie do końca się tam nadaje, natomiast pisanie PW nie byłoby w moim odczuciu wystarczająco wyraźnym zaakcentowaniem wypowiedzi. Generalnie brakuje miejsca na jakiś feedback związany z fabułą.

 

Miał dziś miejsce event związany z napadem na karawanę o którym można powiedzieć tyle dobrego, że prawdopodobnie dałoby się go bardziej spieprzyć. Autentycznie po latach niegrania na roleplayach Gothicowych, bawiłem się dziś cały dzień nieźle - tak długo, aż nie zaczęła w grze pomagać "ekipa".

 

Na kilka godzin przed eventem ugadaliśmy się, odegraliśmy przygotowania, zwiady, podział grupy, jakieś konszachty i deale, weszliśmy w interakcję z paroma przypadkowymi graczami na naszej drodze - bez zarzutu.
No a gdy byliśmy już zgrani, ugrani i gotowi do wykonania przygotowanego planu, dowiedzieliśmy się, że jednak nie rozdają samochodów na Placu Czerwonym, tylko kradną rowery na Dworcu Warszawskim : ) Zmienił się kierunek karawany oraz jej trasa, a posunąłbym się do stwierdzenia, że w tak banalnym wydarzeniu, jakim jest napad na karawanę, te elementy mogą mieć pewne znaczenie.

 

Dotarłszy na miejsce w cudowny sposób pojawiło się więcej graczy - potężna moc teleportacji, która wybija z immersji i niweczy jakiekolwiek napięcie w grupach przestępczych czających się na jeden łup. No ale wszyscy są, rozpoczynamy event...

To jest około 40min czekania na karawanę. Pal licho, jak kilka osób stanęło w jednej grupie, ale jak dla fajności sceny ludzie się porozdzielali, to mogli sobie przez ponad pół godziny postać i popatrzeć w drzewo czy skałkę nawet bez informacji, że karawana jeszcze nie ruszyła, czego dowiedzieliśmy się z globalnej wiadomości.

Walka była piękna - może nawet potrwała z 15 sekund, zważywszy na to, że trzeba było dobiec do strażników ze swych kryjówek. Event tak źle zbalansowany, że głowa mała, nie sposób tego wyrazić - posiadając broń, jakieś spodnie i podbitą siłę, wbijając się w już zaatakowanemu w plecy, padłem na jeden cios. Dwu-, może trzykrotnie liczniejsi agresorzy nie powalili ani jednej osoby. Brakuje mi słów, by wyrazić tak wspaniałą zabawę. Całkowicie jestem w stanie zrozumieć np. chęć pokazania graczom, że jeszcze są leszcze na początku serwera i zmotywować do... nie wiem, statsiarstwa, rozwoju - ale można to zrobić w sposób dający graczom choć trochę frajdy.

 

Jestem jednak w stanie zrozumieć, że niedoświadczeni członkowie ekipy popełnili jakiś jeden czy dwa błędy, gdzieś się nie dogadali, gdzieś przeszacowali siłę straży, cokolwiek.

Natomiast kompletną bzdurą, absurdem, mizerią i fabularnym dnem było niechlujne, spanikowane, desperackie rozwiązanie tej sytuacji. Gdy wszyscy napastnicy prędko padli, ni stąd, ni zowąd pojawiła się FALA STRZAŁ, która zasypała strażników i pozwoliła się oddalić tym wszystkim, którzy leżeli na ziemi. Jestem w stanie wiele zrozumieć, emocje opadły, szkoda tylko zmarnowanego popołudnia, ale i tak mam trudności, by precyzyjnie wyrazić myśl, więc chciałbym spytać: co do chuja? To jakaś egzotyczna pogoda Archolos czy o co chodzi? Niewidzialne armie krążą po lasach, drzewa plują gałęziami? Co to za żałosna deus ex machina, która wręcz bezpośrednio uderza w graczy, którzy nie mogą regulaminowo odegrać otrzymanych ran? Co to za teleportowanie graczy po evencie i leczenie po kolei bez powodu?

Zrobiliście kupsztala, to grajcie z tym - straż mogłaby nas wszystkich pochwycić i próbowalibyśmy zbiec z przepełnionego więzienia; ktoś mógł zdradzić i mielibyśmy materiał na fajny arc śledztwa i zemsty; mogłaby się nawet odsłonić w tym momencie jakaś nowa frakcja...

 

Dałoby się ten jeden żenujący "event" jakoś usprawiedliwić i podałem przed chwilą pierwsze przykłady, które wpadły mi do głowy, a bez problemu można wymyślić więcej. Bardziej niepokojące są plotki, że to wszystko wynik jeszcze gorszej strony niekompetencji, tj. całkowitego burdlu i niedogadania się poszczególnych organizatorów (których też nie znam, więc nie jestem w stanie tu przywołać). Obecnie jednak efekt jest taki, że choć chętnie bym pograł, to okazuje się, że kontakt z ekipą skutkuje jedynie brakiem zaufania. Rzutuje to nie tylko na obecnych graczy, którzy już przez ten kontakt się wykruszają nawet na moim niezbyt zaangażowanych oczach, to też nie jestem w stanie polecić gry tutaj doświadczonym znajomym, którzy są ciekawi opinii i pewnie każdy z nich byłby w stanie bez problemu rozkręcić jak nie biznes, to po kilka(naście) wątków na dzień dobry. Takie wydarzenia skłaniają do izolowania się i wręcz uciekania od jakichkolwiek prób pomagania... w czymkolwiek - a piszę to głównie w kontekście utyskiwań @Jaskier, że nikt nie składa rozsądnych podań na porzucone biznesy.

 

Edit:
Oczywiście jeśli wątek jest w niewłaściwym dziale, to proszę go po prostu o przeniesienie. Jak pisałem - nie widziałem odpowiedniejszego do tego miejsca.

Edytowane przez Vasemir
Pole: Edit
  • Like 9

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Sprawa wyglądała w taki sposób, że otrzymałem wiadomość od supportera w prośbie o pomoc przy zorganizowaniu eventu transportu. Zgodziłem się i będąc w roli opiekuna półświatka, na tamten moment moim jedynym zobowiązaniem było poinformowanie grup przestępczych o nadchodzącej karawanie - przypuszczałem wówczas, że nadchodzące wydarzenie będzie skierowane również z myślą o przestępcach. Niestety, owy napad był poza moimi ustalonymi od górnie kompetencjami i jako opiekun organizacji przestępczych mogę jedynie zobowiązać się do przeprowadzenia nowego, a przede wszystkim przemyślanego i spójnego wątku na własną rękę na rzecz leśnych bandytów.

  • Like 4

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Co ciekawe ja dopiero po czasie dowiedziałem się, że to był ewent przygotowany jedynie z myślą dla strażników. Nie miałbym z tym w gruncie rzeczy większego problemu, jeżeli przedstawiciele organizacji przestępczych mieliby się wcielić w jakichś drugorzędnych rozbójników. To byłby taki całkiem miły akcent i puszczenie do przeciwnej strony barykady oka, że pomimo różnic w grze można się jakoś całkiem fajnie zgrać. Interesuje mnie jeszcze to, dlaczego zwyczajne jedzenie dla jakiegoś prowincjalnego garnizonu było strzeżone przez najpotężniejszą część armii Wiltmarku. Zupełnie tak, jakby przewodnik spodziewał się ataku bandytów w puszczy. Czuję, że doszło tutaj do jakiegoś matactwa, a dobra wola opiekuna organizacji przestępczych została nadszarpnięta, w wyniku czego doszło do tego zamieszania.

 

@EDIT

Chciałbym jeszcze dodać, że każdy z przedstawicieli podziemia ryzykował utratą własnej postaci, a koniec końców nic w związku z tym nie ugrał. Co prawda zostało ustalone, że po przegranej walce nic poważnego by się nie stało, aczkolwiek jak już wspominałem musiało tutaj dojść do jakiejś manipulacji. 

Edytowane przez Winter
  • Like 4

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim - na chwilę przed napadem została podjęta decyzja o braku konkretnych, obopólnych konsekwencji, tak aby przegrany nie był zbyt mocno poszkodowany. Nasze szanse na wygraną były oczywiście małe (jak się później okazało, były w rzeczy samej zerowe), w związku z czym został przeprowadzony wątek ostrzału z pobliskiego lasu. Miało to pozwolić graczom biorącym udział w napadzie na usprawiedliwioną w sposób IC ucieczkę z miejsca napadu. Ktoś Ci bronił grać pojmanego bandziora? Chcesz, to leć do celi - ja nie mam zamiaru pakować się do pudła przez źle zorganizowany napad z samego poziomu OOC.

 

Padło wiele nieścisłości z obu stron, to prawda, jednak wszystko jest elementem dobrej zabawy. A umowa była prosta - aby nikomu jej nie odebrać, niwelujemy konsekwencje do zera. Jeżeli chciałbyś rozwiązać to tak, jak faktycznie (według Ciebie) powinno to wyglądać, niemal cały serwerowy półświatek zostałby zdziesiątkowany.

 

Po całej akcji uznałem, że byłem tam wyłącznie w charakterze losowego rozbójnika, a nie osobiście mojej postaci i wszystkim innym też radzę podejść do tego w ten sposób. Taki był pierwotny zamysł na przeprowadzenie eventu i gdyby istotnie Bagien poprosił nas o odegranie dla niego epizodycznych napadających na karawanę bandziorów, osobiście nie miałbym z tym żadnego problemu. Wszakże chodzi o obopólne organizowanie sobie zabawy.

 

Chyba po prostu cierpisz na syndrom, który niestety dotyka znaczną część ludzi grających na tej platformie - zbyt poważnie podchodzisz do gierki, której rozgrywka nie zawsze będzie przeprowadzona zgodnie z naturalną logiką.

Edytowane przez seler
  • Like 3

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

O czym  piszesz, @Winter, to kolejna opcja na uzasadnienie obecnie bezsensownych wydarzeń - sprawa się rypła, coś poszło nie tak, skoro wieźli coś tak cennego, to może jakieś śledztwo gdzie to wieźli, jak jest chronione, próba odbicia i zemszczenia się, generalnie motyw na budowanie świata i zadanie dla przestępców (oraz reszty, bo lubimy się dzielić wątkami) pewnie na dwa tygodnie, jak nie więcej. Nie ma chyba nic bardziej zniechęcającego do gry niż "cofanie akcji", a już teraz czytałem, że część graczy chce uznać akcję za niebyłą, coś tam się rozchodzi po kościach i w sumie wyszło na to, że nawet te kilka godzin kilkunastu graczy chociaż wyszły słabo, to jeszcze zupełnie pójdą na marne.

 

Skoro ekipa się nie dogadała, to może teraz na spokojnie - nie wiem, pod okiem administracji czy jakiegoś głównego MGa, jeśli jest - ekipa mogłaby się zastanowić i w spójny dla wszystkich sposób wyjaśnić tę idiotyczną scenę? W tym momencie byłbym w stanie nawet kupić powszechny, cudowny sen od Innosa z przestrogą, by się nawrócić, naprawdę właściwie cokolwiek z czym dałoby się dalej grać.

  • Like 2

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Napisałem do Zachariasza z prośbą o pomoc w zorganizowaniu jakiegoś mniejszego wydarzenia, jakim była karawana z niezbędnymi rzeczami dla starego garnizonu. Przygotowywania do karawany zaczęliśmy po południu, więc nie tylko wy straciliście czas, że tak to ujmę. Nie spodziewałem się kompletnie, że wyskoczycie na nas z krzaków jak banda pierwszych lepszych rabusiów, bo wiedzieliście, że wasze szanse i tak są marne. Wyruszyliśmy przede wszystkim w nocy dlatego, żeby w połowie drogi do miejsca docelowego uznać, że jest aktualnie zbyt ciemno i niebezpiecznie. Zaraz po tym rozbilibyśmy prowizoryczny obóz, każdemu strażnikowi zostałby przydzielone konkretne zadania, które uszczupliłby znacząco ilość żołnierzy strzegących karawanę dając Wam sporo możliwości do działania. Przyznam się, że w głównej mierze wina leży po mojej stronie, bo to ja zjebałem nie informując Zachariasza, że wszystko powinno przebiegać tak jak napisałem wyżej. Na razie jedyne co możecie zrobić to podejść do sprawy tak jak mości Saler napisał:
 

Cytat

Po całej akcji uznałem, że byłem tam wyłącznie w charakterze losowego rozbójnika, a nie osobiście mojej postaci i wszystkim innym też radzę podejść do tego w ten sposób.

 

  • Like 3

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Realia wyglądają tak, że nawet bedac jako "Jeden z wielu" bandytow oraz nie odgrywajac konkretnie swojej postaci, nie ryzykuje sie życia wypadając z krzaków. Realnie bandyci wręcz się kitrają i czekają na odpowiedni moment by jak najbardziej zminimalizować straty i jakiekolwiek ślady, mogące doprowadzić organy ścigania na konkretny trop. Pozdrawiam - Nomad

  • Like 1

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites
Gość
Ten temat jest teraz zamknięty dla dalszych odpowiedzi.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...