Skocz do zawartości
Kaan

Undabar

Recommended Posts

Undabar

basiNQm.png

Pole bitwy jest dla undabarczyka niczym suto zastawiony stół dla biedaka, oczywiście jeśli przodkowie postawią go po właściwej, czyli wygranej stronie.

 

Gdy w dyskusji pada wzmianka o 'barbarzyńcy', jaki pierwszy obraz wpadnie słuchaczowi do głowy? Dwumetrowy i półnagi kolos z potężną siekierą zarzuconą na ramię? Na jego twarzy maniakalny uśmiech, broda zaś nieodgadnionego koloru, bo cała przesiąknięta krwią? Jeżeli o jakiejkolwiek kulturze zamieszkującej Archolos krążą niedomówienia, to właśnie o mieszkańcach położonego u podnóży gór Undabaru. W większości wypadków dłuższa styczność z undabarczykiem rujnuje koncept dzikusa, jaki powstaje w wielu wiltmarskich głowach. Fizycznie przeciętny undabarczyk bowiem jest takim samym człowiekiem, jak typowy obywatel miasta Wiltmark – tak samo krwawi, płacze, śmieje się i leje się z niego strumieniami, jeżeli wpakować weń zbyt wiele starki. Różnica pojawia się dopiero w ideologii, wychowaniu, wierze i zasadach, czyli w szerokopojętym określeniu kultury. W porównaniu do wiltmarczyków, undabarczycy są ludem znacznie bardziej surowym, zahartowanym przez przyzwyczajony do pracy tryb życia, a także o większym przywiązaniu do otaczającej ich natury. Żaden szanujący się undabarczyk nie podniesie ręki na gościa w swym domu, tak samo żaden nie odmówi miejsca przy ogniu dla strudzonego wędrowca. Nigdy nie okryje hańbą imienia swego przodka i nie splugawi sakralności świętych rytuałów. Undabar przetrwał, bo jest spójnym społeczeństwem i każdy szanujący się mieszkaniec osady dopilnuje, by tak pozostało, nie wdając się w konflikty z sąsiadami, wielu bowiem z nich dorastało razem i nierzadko związani są braterskimi i siostrzanymi więziami.

 

Historia

Wiele, wiele lat temu, gdy jeszcze pamięć o Snorre z Klanu Wilka była młoda, ów Klan zamieszkiwał pewien młodzian o interesującym, rzecz jasna jak na nordmarskie standardy, światopoglądzie. Godny podziwu wojownik, a także niezgorszy myśliwy, umysł młodego nordmarczyka nie zaprzątało następne polowanie czy pysk ostatniego uśmierconego orka. Ciekawy świata Ahearn – bo tak zwał się jegomość – myślał głównie o tym, jakie cuda znajdują się po drugiej stronie góry, co spoczywa na dnie jaskini, a nawet jakie krainy leżą za morzem, które w bezchmurne dni dojrzeć można było ze szczytów, kiedy blask słońca migotał na leniwych falach. Lata później chłopak wyruszył w morską podróż, zabierając ze sobą zaufaną drużynę, na zawsze zostawiając za sobą pokryte śniegiem szczyty Nordmaru. Wiatry poniosły łódź Ahearna daleko na wschód, do brzegów krainy, której nie nawiedził do tej pory żaden nordmarczyk. Archolos okazało się ziemią urodzajną i piękną, a jego mieszkańcy wyciągnęli do podróżujących barbarzyńców przyjazną dłoń. Żeglarze, mimo wstępnego braku zaufania, przyjęcli pomoc tubylców, zapoznając się z rozkwitającym miastem Wiltmarku i pobliskimi terenami, po krótkim czasie udając się w głąb lądu. U podnóża góry powstała pierwsza i jedyna osada nordmarczyków poza ich ojczyzną – Undabar, Nordmar z dala od Nordmaru. Pomimo trudnych początków i wstępnych problemów z przystosowaniem się do nowego miejsca, klimatu, a przede wszystkim do braku więzi z przodkami, undabarczycy hardo wzięli życie za rogi i podporządkowali swój kawałek krainy pod swoją kontrolę, zapożyczając od wiltmarskich sąsiadów parę technik pielęgnacji winnego grona, dodając je do swych alkoholi. Od czasów Ahearna przeminęło wielu jarlów, a z każdym pokoleniem undabarczycy coraz bardziej upodabniali się do mieszkańców nizin, nie mając już orków za sąsiadów, skupili się na rzeczach innych, niż wojaczka – uprawa roli, polowania, nauka – wszystko zakropione odpowiednią ilością starki. Jednak w dumnym ludzie z gór pozostało wiele z ich nordmarskich kuzynów, jak choćby dość specyficzne podejście do życia i powierzanie swych losów siłom zgoła innym od boskiej trójcy.

 

Wiara

Innos ma swe duchowieństwo w ozdobnych szatach i monumentalnych klasztorach. Słudzy Adanosa przemierzają dzikie ostępy i pogrążone w ruinie świątynie. Undabar ma swoich szamanów – duchowych przewodników dla prostego ludu, pokrzepienie dla strapionych i inspiracja dla wojowników. Jako jedni z najbardziej wykształconych przedstawicieli społeczeństwa, dbają o intelektualny i kulturowy rozwój na pozór barbarzyńskiego plemienia. Silnie połączeni z naturą znawcy ziół służą jako medycy, ci z obszerniejszą wiedzą alchemiczną sprawdzają się jako aptekarze. Są obecni podczas najważniejszych uroczystości i ceremonii, głównie będąc ich prowadzącymi czy mistrzami. Oni przepisują księgi i żłobią runy na kamieniach przodków, a dla najmłodszych i tych najbardziej skorych do nauki poświęcają się jako nauczyciele. To, co najbardziej odróżnia szamana od przeciętnego śmiertelnika, to silna więź z przodkami i niezwykły kontakt z naturą. Sprawują pieczę nad miejscami pochówku, a podczas samego pogrzebu dbają o sakralność wydarzenia. W końcu to oni są przewodnikami dla dusz, które dopiero co opuściły śmiertelne ciało i chętnie wskazują drogę w zaświaty. Niech ignorantów nie zmyli prosta szata i nierzadko stoicki spokój, nie każdy szaman jest czarodziejem, niektórzy pozostali przy ścieżce wojaczki i chętniej chwycą za topór czy łuk. Niech jednak nikogo nie zmyli powierzchownie pogańska wiara undabarczyków. Żaden nigdy nie odmówi boskiej trójcy istnienia i ich wpływów na ten świat, jednak z racji bycia bardziej przyziemnym i surowym ludem, undabarczycy wolą pokładać swą wiarę w bytach znacznie bliższych do ich własnych w duchach swoich przodków.

 

Jarlowie

Bardzo łatwo wywnioskować, oczywiście uprzednio znając historię powstania Undabaru, że pierwszym jego jarlem był Ahearn, który przywiódł tutaj nordmarski lud zza morza. Panowanie Ahearna okazało się długie i spokojne, poświęcone głównie pielęgnacji relacji między sąsiadującymi osadami i zabezpieczaniu surowców naturalnych. Nie obyło się oczywiście bez okazjonalnych przelewów krwi, jednak całe szczęście undabarski gniew był skierowany głównie w kierunku wszelakich banitów i różnorakich grup, które zagrażały wiosce.

Drugim jarlem okazał się Torlan, syn Ahearna i Solveig, którego rządy zostały przedwcześnie zakończone przez zbłąkany pocisk z kuszy podczas wspólnej obławy Undabaru i Wiltmarku przeciwko bandyckiemu powstaniu. Wielu dociekało prawdy, kto tak naprawdę wystrzelił ten bełt, chociaż oficjalne stanowisko obu stron głosiło, że został wystrzelony z banickiej kuszy. Torlan dorobił się potomka, jednak nie objął on władzy po swoim ojcu...

Jarlowie, którzy nastąpili po Torlanie, nie pochodzili z linii Ahearna, będąc głównie tanami, którzy siłą demokracji dobrali się do władzy. Pierwszym był Skarn, zaś niedługo po nim przyszedł Ugo Bezzębny. Obaj przyczynili się do oziębienia stosunków z Wiltmarkiem, traktując wschodniego sąsiada po nordmarsku - z wyższością i nieufnie, chętniej witając wiltmarczyka dłonią ułożoną na trzonku topora, aniżeli skinięciem głowy i uśmiechem.

Kolejnym panującym jarlem był  Iorund, również spoza linii Ahearna, pielęgnujący chłodne zwyczaje zapoczątkowane przez jego ostatnich poprzedników.

Iorunda pokonał w walce Varyan i objął po nim władzę w Undabarze. Opuścił osadę, gdy jej mieszkańcy zaczęli tworzyć własne tradycje i powracać do swych żądnych krwi nawyków.

Ostatnim był Godbrand, który poległ w bitwie w walce z nieumarłymi. Zawsze trzymał się tradycji i opierał się o mądrość szamanów.

Obecnym jarlem jest Eivar Dziki, który przyniósł iskrę nadziei w mrocznym okresie Undabaru. Dopiero okaże się, czy zdolny będzie unieść na swych barkach ciężar przywództwa.

  • Like 16

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites
Gość
Ten temat jest teraz zamknięty dla dalszych odpowiedzi.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...