Skocz do zawartości
Horim.

Kult Szkarłatnego Zmierzchu

Recommended Posts

Napisano (edytowane)

Kult Szkarłatnego Zmierzchu

AWISedx.png

A gdy u końców czasu nastąpi zderzenie wymiarów, zetkną się rzeczywistości nasza z każdą inną, splotą się siły wszystkich żywiołów, wtedy Beherrit wstąpi do naszego świata ze swej piekielnej domeny. Zapanuje chaos, brat zabije brata, nadejdzie zniszczenie, pożoga śmierć i choroba, a Beherrit będzie w krwawej ekstazie oczyszczał nasz wymiar. Szkarłat spłytnie po każdym kontynencie naszej rzeczywistości, krzykom zabijanych, jękom potępionych, rzeziom i krwawym orgriom nie będzie końca. Tylko wierni wyznawcy otrzymają częśc jego mocy i w niszczycielskiej doskonałości u jego boku będą prowadzić szkarłatne żniwa, aż w naszym świecie nie pozostanie ani cień życia...

~ Objawienia Beherrita, Rozdział VI, "Demoniczna Litania"

 

Beherrit, ujęcie teologiczne

 

Aby krwawy koniec nastał jak najszybciej, a świat krwią spłynął i w płomieniach stanął!
Ehh'var Beherrit!
Abyś oszczędził nas i ceremonii naszych wysłuchał, a modły i wołania nasze usłyszał!
Ehh'var Beherrit!
Abyś cząstką swej doskonałej mocy obdarzył nas, a chwałę twą zesłał na nasze dusze!
Ehh'var Beherrit!
Abyś przyjął skromne nasze ofiary, ku czci i potędze twej niezmierzonej wznoszone!
Ehh'var Beherrit!
Abyś część wiedzy i mądrości swej doskonałe, wykarczającej poza pojmowanie nasze nam przekazał I abyś pozwolił nam ujrzeć prawdę!
Ehh'var Beherrit!

~Objawienia Beherrita, Rozdział III, "Psalm Otchłani"

d1Pz3Cn.png

     W znanym nam świecie nie pozostaje kwestią najmniejszej dyskusji, że istnieje trzech bogów, Innos, Adanos i Beliar. Każdy z nich, odpowiadający za coś innego, ma rozsianych po świecie wyznawców, kapłanów i wiernych, miejsca kultu, modlitwy, święte pisma czy świątynie. Jak zgodnie z teologicznym poglądem na tę sprawę wiadomo, bogowie mają swych sługów, których stworzyli. Innos za swego sługę ma człowieka, Beliar zaś bestię. Jak głoszą zapisy teologiczne potężne stworzenia takie jak smoki czy nawet sam Śniący pochodzą z królestwa Beliara i to on powołał je do życia. Nie inaczej jest z rozmaitymi demonami, a jednym z takich wyjątkowo prastarych i potężnych demonów, jak wierzą jego wyznawcy, jest Beherrit.
     Kultyści wyznający Beherrita wierzą, że w starożytnych tekstach religijnych, obok imion trzech bogów i innych terminów religijnych, można znaleźć imię, czy też nazwę własną zapisywaną na przestrzeni dziejów w różnych formach- Berrit, Berith, Beryt, Bepherrit, Bavherit czy uznaną ostatecznie za właściwą- Beherrit. Wyznawcy demona wierzą w istnienie Trzech Bogów i uznają ich potęgę. O ile do wyznawców Adanosa i Innosa są nastawieni z wrogością, do wyznawców Beliara odnoszą się raczej neutralnie, czasami nawet z nimi współpracując. Uznają fakt, że mimo swej potęgi, to wciąż Beliar stworzył Beherrita i uznają w pewnym sensie jego zwierzchnictwo nad nimi. Ostatecznie jednak to demonowi oddają cześć i to jego wolę uważają za najważniejszą. Mimo rozbudowanego systemu wierzeń, uczeni nie znają żadnych rzeczowych dowodów teologicznych, mogących potwierdzić istnienie bytu znanego jako Beherrit, w jakiejkolwiek postaci czy formie.

Objawienia Beherrita

 

     Gdy ryk mroczny rozszedł się zewsząd, rozpętało się trzęsienie piekielne posad ziemskich, a wtem na ołtarzu błogosławionym i przeklętym zarazem, zmaterializował się awatar na jego podobieństwo, a śmiertelny człowiek go ujrzał: Pan końców, mściciel otchłani, krwawy żniwiarz, wielki i wspaniały, w swej nieogarnionej potędze przemówił do śmiertelnika językiem jego przyziemnym i w ludzki sposób rozumowania, nad wyraz banalny:
«Sługą mym cię mianuję, byś tobie podobnych zgromadził, byście ofiary szkarłatnej krwi witalnej składali podług mych stóp, byście kark swój ugięli, byście oszczędzeni zostali i cząstką mej mocy nagrodzeni i byście zasiedli przy mnie i wraz ze mną prowadzili krwawe oczyszczenie u kresu czasów».

~Objawienia Beherrita, Rozdział I, "Pierwsze Objawienie"


     "Objawienia Beherrita" wyznawcy tego demona uznają za świętą księgę, która zawiera wszelkie ostateczne mądrości, prawdy moralne na temat wszechświata i ostateczną wolę Beherrita. Wierzą, że napisana została ludzkimi dłońmi, jednak po opętaniu, lub raczej "pobłogosławieniu" jej autora przez Beherrita. Nie są to informacje w żaden sposób aprobowane przez szanowanych uczonych, ale z faktów o księdze da się ustalić, że jest to niezwykle opasłe tomiszcze, spisane w formie manuskryptu przez nieznanego autora, najprawdopodobniej gdzież na Kontynencie. Najstarszy znany publicznie egzemplarz, uznawany za około pięćsetletni oryginał, przechowywany jest w Bibliotece Vengardzkiej. Krążą pogłoski jakoby równie stary i dobrze zachowany rękopis był przechowywany w sekrecie w bibliotece Klasztoru Magów Ognia w Khorinis. Magowie jednak z całą stanowczością i niejakim oburzeniem, dementują te pogłoski. Pozostałe, wielkie biblioteki, również mają w swej kolekcji egzemplarze uznawane za mniej lub bardziej wierne kopie i późniejsze wydania egzemplarza z Vengardu.
     W pierwszym rozdziale księgi opisane jest stworzenie przez Beliara potężnego demona zwanego Beherritem. Zgodnie z przepowiednią Beherrit objawił się człowiekowi u zarania dziejów i przekazał mu mroczną wizję: U zmierzchu czasów przebudzi się i zniszczy świat, oszczędzając jednak i obdarowując cząstką swej piekielnej mocy czczących go ludzi, aby Ci siali zniszczenie i pożogę u jego boku. Księga zawiera również opisy rozmaitych bluźnierczych praktyk, rytuałów czy innych quasi-religijnych fragmentów, zwyczajów, ceremoniałów lub litanii, wszystko zaś opatrzone jes parszywymi rycinami.
Wszystkie znane publicznie kopie najpewniej już dawno zostałyby spalone doszczętnie przez kapłanów Innosa jego świętym ogniem, gdyby nie ich niezaprzeczalna, mimo makabrycznej treści, wartość historyczna. Do dziś nawet, wśród uczonych trwają spory, czy nie powinno się dla bezpieczeństwa zniszczyć wszystkich egzemplarzy tej parszywe księgi. Nie jest to jednak spowodowane tym, że kapłani podświadomie wierzą w to, co zawiera, a bardziej szkaradnością samego tekstu, będącego bez wątpienia owocem pracy umysłu szaleńca, który stworzył te przeklęte dzieło.

 

Historia kultu Szkarłatnego Zmierzchu

wJGrW77.png

     Kult Szkarłatnego Zmierzchu został założony blisko trzynaście lat temu przez człowieka zwącego się Erold Bowen. Ten nieznany nikomu wówczas na wyspie Khorinis osobnik, przybył z długiej i morderczej, ale jak się później okazało, okrytej mgłą mrocznej tajemnicy wyprawy do serca Varrantu, w głąb jego pustyń. Poza kilkoma pamiątkami w postaci niepokojących i osobliwych dewocjonaliów nieznanego pochodzenia i przeznaczenia religijnego udało mu się w odnaleźć i przywieźć ze sobą nieznany publicznie egzemplarz księgi "Objawień Beherrita". Po lekturze tego przeklętego tomu Bowen chorobliwie zafascynowany jego treścią, po intensywnych i dyskretnych poszukiwaniach, zebrał równie zdegenerowaną zgraję popleczników, co umożliwiło mu założenie Kultu Szkarłatnego Zmierzchu, na którego czele stanął jako arcykapłan.
     Przez pierwsze kilka lat swego istnienia kultyści działali z najwyższą dyskrecją: W dzień odgrywali role prostych, ciężko pracujących, wręcz nieskazitelnych, ale co najważniejsze- niewyróżniających się absolutnie z tłumu szarych obywateli. Nocami za to oddawali się rytuałom tak perwersyjnym, krwawym i plugawym, że człowiek zdrowy na umyśle nie jest w stanie ich opisać. Z czasem jednak sekta zaczęła nieznacznie powiększać swe szeregi, a jej działania stawały się coraz śmielsze. Kultyści porywali z okolicznych farm kury, świnie, owce, a z czasem- ludzi. Do komendy straży miejskiej w Khorinis napływały liczne doniesienia przerażonych o życie swoje i bliskich mieszkańców wyspy, błagające o interwencję, ale również nieświadomych kto tak naprawdę za tym wszystkim stoi. Władze nie podejmowały przez długi czas żadnych znaczących działań, ale ich bierną postawę poruszyło pewne niepokojące wydarzenie feralnej noc przesilenia letniego: Pod osłoną nocy, banda uzbrojonych mężczyzn wtargnęła do słabo strzeżonej, przyklasztornych cel i porwała grupkę śpiących tam, młodych kobiet.
     Wydarzenie to tak wstrząsnęło wszystkimi mieszkańcami wyspy, że już następnego ranka zwołano liczne, dobrze uzbrojone oddziały poszukiwawcze strażników miejskich, które miały z pozoru proste zadanie: Znaleźć i uratować kobiety, a porywaczy aresztować i doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości. Faktycznie jednak, poza mglistymi, prowadzącymi na ogół donikąd poszlakami, nie było wielu lepszych tropów, dodatkowo nikt wówczas nie zdawał sobie sprawy, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za porwania, a straż nie miała żadnego punktu zaczepienia. Ustalono więc na podstawie miejsc, z których porywano ludzi, obszar działania. Na jego terenie od świtu do zmierzchu prowadzono gruntowne przeszukanie wszystkich miejsc, które w jakikolwiek sposób mogły posłużyć porywaczom za kryjówkę.
Pod koniec dnia, dzięki tytanicznym wysiłkom straży miejskiej i niewątpliwie sporej dozie szczęścia, odnaleziono kryjówkę porywaczy: Była to ukryta w najniedostępniejszej gęstwinie leśnej głęboka jaskinia. Oddział straży, słysząc, że w środku znajdują się najwidoczniej porywacze, ustalili pod wodzą kapitana plan zbrojnego wtargnięcia, obezwładnienia i aresztowania wszystkich podejrzanych z zaskoczenia.

ZJIdXyl.png


     Po wtargnięciu do jaskini stróżom prawa ukazał się jednak widok tak makabryczny, że najmłodsi rekruci aż zasłabli, a najbardziej zaprawieni co najmniej zbledli: W centrum przestronnej, umeblowanej pieczary, której ściany wymalowane były krwią układającą się w złowieszcze symbole, znajdowało się coś na kształt ofiarnego ołtarza, całego gęsto pokrytego spływającą i zlewającą się pod nim w kałuże krwią. Na ołtarzu leżało ciało młodej kobiety z rozprutą klatką piersiową, pod samym ołtarzem zaś spoczywało mnóstwo innych kobiecych ciał, równie zbezczeszczonych. Ponad ołtarzem stał odziany w szkarłatną szatę ze złotymi zdobieniami, długim kapturem i zasłoną na twarzy mężczyzna, który trzymał w dłoniach całkowicie zakrwawiony rytualny sztylet. Obok niego stał inny mężczyzna w podobnym stroju, w wyprostowanych rękach trzymał pożółkły pergamin i wyczytywał z niego coś w niezrozumiałym języku. Pod ołtarzem, odwróceni do strażników plecami klęczeli w spływających kałużach krwi inni kultyści, odziani w nieco skromniejsze szaty, w liczbie kilkunastu.
Ten absolutnie makabryczny widok, wprawiający w osłupienie nawet kapitana dowodzącego oddziałem, pozbawił funkcjonariuszy prawa okazji do działania z zaskoczenia, kultystom dał zaś czas na zorientowanie się w sytuacji i błyskawiczną reakcję- Pochwycili oni natychmiast za jakąkolwiek broń, jaką mogli znaleźć w pomieszczeniu, sztylety rytualne, ozdobne włócznie wiszące na ścianach czy lichtarze, i z szaleńczym krzykiem rzucili się na strażników. Mimo że raczej niewyszkoleni i kiepsko uzbrojeni stawiali zaciekły opór, a walka trwała nienaturalnie wręcz długo, ostatecznie jednak padli pod naporem wyszkolonych i uzbrojonych strażników. Trzech kultystów widząc, że większość ich towarzyszy poległa, poddali się.
Kapitan oddziału dokonując oględzin po makabrycznej potyczce, zanotował, że zabili dziewięciu kultystów, trzech aresztowali, a sami stracili przy całej akcji dwóch ludzi. Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że ani wśród pojmanych, ani wśród martwych, nie widać mężczyzn odzianych w szaty bogatsze od innych i przewodzących rytuałowi. Zarządził zatem natychmiast, aby trzech strażników osłaniało tyły, a on z resztą udał się w głąb jaskini. Ta prowadziła do dalszego, równie sporego pomieszczenia, zastawionego głównie drewnianymi regałami na książki, które wypełniały najróżniejsze tomy: Od ksiąg okultystycznych przez astronomiczne, historyczne do traktujących o magii. W rogu pomieszczenia znajdowała się przerażająca, kamienna rzeźba, przedstawiająca najwyraźniej demona, z odrażającą paszczą, wielkimi skrzydłami i skrzącymi się na czerwono ślepiami Na samym tyle pomieszczenia stał duży pulpit, z którego najwyraźniej zabrano niedawno jakąś sporą księgę, zaraz zaś zanim, ukryte sprytnie warstwą liści, znajdowało się tylne wyjście z jaskini.
      Kapitan zarządził powrót do miasta oddziałowi, którym dowodził, przybyły zaś akurat na miejsce drugi oddział, podjął poszukiwania dwóch zbiegłych kultystów. Pomimo przeczesywania wszelakich kryjówek na wyspie przez tygodnie, nie przyniosło to żadnego skutku. Jedynym, który rzucił nieco światła na tę sprawę, był jeden aresztowanych kultystów. Spośród szaleńczego potoku słów sekciarza udało się wyłuskać, kim był jeden z mężczyzn, który uciekł z jaskini. Był to Erold Bowen, na co dzień odgrywał rolę prostego rzemieślnika, a nocami był fanatycznym arcykapłanem kultu. Wtedy to strażnicy poznali całą prawdę, o tajemniczej wyprawie Bowena do Varrantu, o założeniu kultu po powrocie z mrocznymi artefaktami i ze starym, okultystycznym manuskryptem "Objawienia Beherrita", który Bowen najwyraźniej zabrał, uciekając z jaskini. Tuż po wyjawieniu tych informacji, przesłuchiwany zmarł, najwyraźniej z wycieńczenia torturami, bądź przez zażycie trucizny, jak dwaj pozostali z aresztowanych kultystów. Informacje te nie przybliżyły jednak w żaden sposób przedstawicieli prawa do schwytania Bowena. Jedyne co udało się ustalić władzom, to dwie kwestie: Erold Bowen, wraz z drugim kultystą, wyspę najprawdopodobniej opuścił drogą morską, dzień lub dwa po makabrycznej obławie i zniszczeniu kultu, w jaskini pośród leśnej głuszy. Druga ciekawsza kwestia natomiast związana była z personaliami arcykapłana: "Erold Bowen" było fałszywym imieniem, którego arcykapłan Kultu Szkarłatnego Zmierzchu zaczął używać tuż po powrocie ze swej tajemniczej wyprawy w głąb pustyń Varrantu...
Arcykapłan wraz ze swym towarzyszem dotarł po długim czasie żeglugi do wybrzeży wyspy Archolos i osiedlił się w mieście Wiltmark. Stąd wysłał liczne tajne i zabezpieczone szyfrem wiadomości, do pozostałych przy życiu członków kultu, którzy uniknęli śmierci. Nie mieli oni akurat możliwości wzięciaudziału w rytuale w dniu obławy, co paradoksalnie najprawdopodobniej ocaliło ich życia. Arcykapłan nakazał jak najszybsze przybycie, powiadomił również o odnowie działalności kultu na Archolos i o ponownym oczekiwaniu na ostateczne Objawienie Beherrita i Szkarłatny Zmierzch.

 

 

Spoiler

OOC

Ja, wraz z paroma moimi kolegami, chcielibyśmy, sobie poodgrywać kult. Ogólnie charakter kultu będzie tajny i hermetyczny (będą o nim wiedzieć tylko tak naprawdę jego członkowie, chyba że ktoś jakimś cudem by nas przypadkiem wykrył lub coś), a wyznawać miałby księcia demonów, który nosi imię Beherrit. Chcielibyśmy spróbować wnieść do tematu coś nowego. Członkowie kultu nie są jakimiś tam ludźmi, którzy robią to czysto dla korzyści materialnych (co prawda poszukują w swej "służbie" potęgi, mocy magicznej/mistycznej, ale nie jest to ich główny cel) a prawdziwymi FANATYKAMI, którzy głęboko wierzą w to, co czczą. Owi fanatycy ukrywają się rzecz jasna pod maską normalnych osób (które wymienione tu nie zostały by ograniczyć ryzyko MG, jak już to wiedzieliby o nich tylko członkowie ekipy serwerowej, chyba że komuś uda się jakoś nas wykryć drogą RP. Co do akcji przez nas rozgrywanych, będą to wszelakiej maści "msze" ,rytuały i składanie krwawych ofiar na cześć demona (co do tych to będą głównie akcje typu porwanie owcy z farmy itd. ale nie ukrywam, że z czasem będą próbować złożyć ofiarę z człowieka, aczkolwiek BARDZO rzadko się to by zdarzało, być może nawet wcale). Odgrywalibyśmy też grubsze akcje jak np. zbezczeszczenie kaplicy, ale nie takie, które miałyby wprowadzić, nie wiadomo jaki chaos na serwerze. To zdaje się wszystko, z góry dzięki za przeczytanie naszej aplikacji :D

 

Edytowane przez Horim.
  • Like 3

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Ja to bym sobie w sumie pograł z chłopakami, więc jak będzie akceptacja, to się zgłaszam na ochotnika.

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...