Skocz do zawartości
Arthas

[Zakład Krawiecki] Przeszywająca Igła.

Recommended Posts

 Czymże jest szczęście?

 

Chłopak który zainteresował się tym miejscem prawdopodobnie by nigdy się nim nie zainteresował, jednak gdy Twoim życiem rządzi los… wszystko się może zdarzyć prawda? Rozłam spowodowany śmiercią pewnych ważnych osób, a także magiczne kostki, które kierowały jego życiem. Ace kierując się do górnej karczmy spojrzał na budynek krawiecki, który stał pusty. – A gdyby tak zostać krawcem? Zadał sobie to pytanie, po czym jego ulubiona zabawka była już w jego dłoni. Zdecydował, że wykorzysta najbardziej ryzykowny manewr jaki tylko mógł. Wybrał swoją ulubioną liczbę oczek na sześcian, który towarzyszył mu przez całe jego życie, o jaki numer chodziło? O nic innego jak piątkę. Blondyn podrzucił kosteczką w dłoni, a następnie ją upuścił na brukowany podest. Jego serce zaczęło bić szybciej z każdą chwilą, poczucie ryzyka dawało mu uczucie euforii, oddech stał się płytki i nie mógł wrócić do normy. Całe ciało zaczął oblewać pot, a dłonie zadrżały. Ta odbiła się kilkukrotnie od posadzki, wyskakując kilka razy do góry. Każda sekunda wydawała się trwać tyle co jedna godzina. Spadła wprost przed drzwiami zakładu, co było już samo w sobie dziwne, a gdy nasz bohater podszedł prosto pod owe wrota i spojrzał na kość jego twarz momentalnie zrobiła się blada. Oddech się zatrzymał, a cały świat stanął w miejscu. Chłopak zwany losem upadł na kolana, podnosząc swoją zabawkę z ziemi, aby następnie unieść ją wysoko ku niebu. – Cholera! Fatum?! Czy Ty robisz sobie ze mnie żarty? Ja, ja mam zostać krawcem? Czy może Ty Fortuno wystawiasz mnie na ciężką próbę otwierając mi drogę do wielkiego bogactwa?

 

Dobre złego początki...

 

Bogowie zadecydowali o początku nowej drogi, którą miał obrać hazardzista, oczywiście nie miał zamiaru rezygnować ze swoich działań, które do tej pory prowadził, a co ważniejsze ze swojego nałogu, który napawał jego ciało uczuciem uniesienia. Skorumpowany zachciankami swoich bogów udał się do slumsów, zakupił u handlarza kawałek papieru, atrament i pióro. Westchnął ciężko, siadając przy stole zaczął kreślić coś po pergaminie. Nim miał zabrać się za prowadzenie własnego biznesu, który wydawał się być dochodowy, jednak był do niego sceptycznie nastawiony musiał wymyślić nazwę. Tym oto sposobem na kartelusze powstawało kilka nazw, które mógł przyjąć zakład, w tym oto momencie żadna z nich nie pasowała mu na jego nowe miejsce pracy. Aż do momentu gdy spojrzał na swoją szpadę. – Szpada… Igła… Szpada… Igła… Szyć? Zaczął powtarzać pod nosem. Wtedy gwałtownym ruchem skreślił wszystko, co do tej pory zanotował, a papier przyozdobiła nowa nazwa – „Przeszywająca Igła”. Mając już pomysł na nazwę swojego nowego miejsca pracy, ukrył zwitek papieru w swojej sakwie, a następnie wyruszył wprost do miejskiej biblioteki.

 

 

Iskrzące paluszki...

 

Wertując księgi poszukiwał informacji, o sztuce szycia, łączenia materiału z jednym i drugim. Dla człowieka zręcznego opanowanie czegoś takiego nie powinno stanowić większego problemu prawda? Jednak… czy, aby na pewno? Szukając informacji w manuskryptach odpowiedzi na swoje pytania, starał się zrozumieć istotę tego zawodu, aby poznać go od samej podszewki. Zrozumieć jak ma układać dłonie, jak ma prowadzić czubek igły, aby zadowolić potencjonalnego klienta. Ile mu to zeszło? Nie potrafił zliczyć godzin, które na tym stracił, jednak był pewien tego, że jego wiedza teoretyczna jest na odpowiednim poziomie, aby mógł spróbować praktyki. Zebrał niezbędne materiały, aby spróbować wykorzystać swoje nowe zdolności manualne podczas działań. Jeżeli tylko mu się to udało… podniósł głowę wysoko do góry, kierując się do bram urzędu miasta, aby zarejestrować swoją działalność. Jaki będzie tego efekt kto wie, a kogo przeszyje przeszywająca igła? To także dobre pytanie.  Cze przeszywająca igła kogoś przeszyje?

Edytowane przez Arthas
  • Like 5

Podziel się tym postem


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Dodaj nową pozycję...